Impresje

niedziela, 15 października 2017

Kobieta w literaturze XLV

Źródło cytatu: "Córki Wawelu" Anny Brzezińskiej, Wydawnictwo Literackie 2017, str. 388-390.

Fragment epitafium Petera Haunolda, 1588, malarz wrocławski (Muzeum Narodowe we Wrocławiu)

wtorek, 10 października 2017

SZEPTUCHA

Tytuł: Szeptucha
Pierwsze wydanie: 2016
Autorka: Katarzyna Berenika Miszczuk

Wydawnictwo: WAB
Seria: Kwiat paproci (I tom)
ISBN: 978-83-280-2662-9
Stron: 415



Być może niektórzy zastanawiają się, dlaczego sięgnęłam po książkę, na której okładce widnieje informacja, że "taka miłość zdarza się raz na tysiąc lat", a z blurba dowiadujemy się, że "wielką miłość można spotkać wszędzie, nawet w świętokrzyskim lesie". Otóż zdecydowałam się na tę lekturę za namową koleżanki, ale przede wszystkim dlatego, że akcja "Szeptuchy" toczy się w Górach Świętokrzyskich i częściowo w Kielcach, a od czasów Żeromskiego i Szmaglewskiej są to obszary przez literatów zupełnie omijane (chyba że o czymś nie wiem). Tymczasem - daleko nie szukając -  moje rodzinne Starachowice (i okolice) stanowiłyby idealną wprost scenerię na przykład dla mrocznego kryminału, w którym trup ściele się gęsto: naokoło lasy, na horyzoncie Góry Świętokrzyskie, w samym mieście kilka zbiorników wodnych, niszczejący od ośmiu lat budynek starego szpitala, pozostałości dawnych kopalń rud żelaza, stary dworzec kolejowy...

poniedziałek, 18 września 2017

BIEŻEŃSTWO 1915. ZAPOMNIANI UCHODŹCY

Tytuł: Bieżeństwo 1915. Zapomniani uchodźcy
Pierwsze wydanie: 2016
Autorka: Aneta Prymaka-Oniszk

Wydawnictwo: Czarne 2016
ISBN: 978-83-8049-350-6
Stron: 367

 
Ogłoszono niedawno siedmiu finalistów Nagrody Nike, a ja jak co roku stwierdzam, że nie tylko nie czytałam jeszcze żadnej z wyróżnionych pozycji, ale też żadnej z pozostałych nominowanych. Swoją ignorancję dotyczącą nowości od czasu do czasu nieco zmniejszam wypożyczając z biblioteki książki wydane na przykład zaledwie w poprzednim roku. Jest tam taka półeczka z nowymi nabytkami, wśród których czasami znajduję coś potencjalnie interesującego. Zdecydowałam się na "Bieżeństwo" z powodu okładki ze zmartwionymi wiejskimi kobietami okutanymi w chustki i jakieś koce.

piątek, 8 września 2017

Kobieta w literaturze XLIV

Źródło: "Bieżeństwo 1915. Zapomniani uchodźcy" Anety Prymaki-Oniszk, Wydawnictwo Czarne 2016, str.120-121.

Książka Fiedota Kudryńskiego dostarcza wiele materiałów do analiz ówczesnych ról społecznych i ich skutków w tej ekstremalnej sytuacji.
   Gdy przychodzą jesienne chłody, Kudryński widzi posiniałe z zimna, drżące kobiety i dzieci. Bose, lekko odziane, w samych bluzkach, często zniszczonych i podartych. Dzieci niemal zupełnie gołe. Tylko mężczyźni są w butach, często skórzanych. Także ubrania mają lepsze.
   To najbiedniejsi z bieżeńców. W tym pochodzie idą też zamożniejsi, odziani bardziej odpowiednio. Kudryński jednak nie może zapomnieć tych najuboższych dzieci i kobiet. Dlaczego były ubrane tak nędznie? Dlaczego gorzej niż ich mężczyźni?

niedziela, 27 sierpnia 2017

Kobieta w literaturze XLIII

Źródło cytatu: "Szkło i brylanty. Gabriela Zapolska w swojej epoce" Arael/a Zurli, ISKRY 2016, str. 87-89
 W ostatniej korespondencji, zamykającej cykl o Wystawie Powszechnej (pod wspólną nazwą Z krainy wróżek), Gabriela ze znawstwem i rozkoszą szczegółowo wypowiada się na temat wystawy strojów. Ale i tutaj umie wtrącić akcent społeczny: biednie ubrane wieśniaczki składające ręce jak do modlitwy przed złotolitą toaletą obszytą kosztownym puchem marabuta lub młoda kobieta w wytartym żakiecie patrząca ze złym błyskiem w oku i zaciśniętymi ustami na elegancki futrzany płaszcz... Cała ekspozycja składa się bowiem z rzeczy luksusowych, na wyjątkowo zasobną kieszeń: "I nic, nic dla ogółu... wszystkie dla wybranych". (...)
Suknia wieczorowa od Wortha, ok.1887-1889

piątek, 25 sierpnia 2017

SZKŁO I BRYLANTY. GABRIELA ZAPOLSKA W SWOJEJ EPOCE

Tytuł: Szkło i brylanty. Gabriela Zapolska w swojej epoce
Pierwsze wydanie: 2016
Autor: Arael Zurli

Wydawnictwo: ISKRY
ISBN: 978-83-244-0450-6
Stron: 508



Na Polach Elizejskich, bo mówiąc o niej trudno myśleć o niebie, wyobrażam sobie Zapolską w kapeluszu z piórami, z parasolką, z suknią lekko uniesioną, aby elizejskie błoto nie splamiło jej trenu, i trochę także dlatego, aby pokazać szeleszczącą falbankami halkę.
W ten sposób pisał o Zapolskiej Jan Lechoń, który co prawda chyba nigdy nie spotkał jej osobiście, ale jako jeszcze młody człowiek widział jej zdjęcia, słyszał krążące na jej temat plotki i poznawał jej twórczość, a wiele lat później "Panią Dulską" uważał za jedną z najlepszych polskich sztuk.
Nawiasem mówiąc, mam nadzieję, że po deformie edukacji ta książka nadal będzie szkolną lekturą, bo doprawdy świetnie się nadaje do omawiania jakże aktualnej kwestii: fałszywie pojmowanej przyzwoitości na pokaz. 

środa, 26 lipca 2017

Kobieta w literaturze XLII

Dziś są moje imieniny (i urodziny). Mam nadzieję, że rodzice wybierając dla mnie to, a nie inne imię, nie kierowali się "żywotami" żadnych Ann, tylko tym, że jedna z moich prababć ze strony mamy takie nosiła. Podobnie jak kuzynka babci ze strony taty, siostra babci, ciotka mamy, kuzynka taty...

Z drugiej strony może one wszystkie miały tak na imię, bo w rodzinnej parafii mojego taty w św. Anny zawsze odbywa się odpust, na który dawniej zjeżdżała się cała okolica? Zresztą od religijnej proweniencji imienia Anna chyba nie ma ucieczki, bo mimo że wywodzi się z języka hebrajskiego, to u nas zostało przecież spopularyzowane przez chrześcijaństwo.

W związku z tym proponuję dziś cytat o księżnej Annie, córce króla Czech Przemysła Ottokara I i Konstancji, córki króla węgierskiego Beli III. Anna poślubiła Henryka II Pobożnego, w pakiecie z jego matką, księżną Jadwigą.

Źródło cytatu: "Piastowskie księżne regentki. O utrzymanie władzy dla synów [koniec XII w. - początek XIV w.]" Agnieszki Teterycz-Puzio, wydawnictwo Avalon 2016, str. 115-120. Interpunkcja oryginalna.

piątek, 21 lipca 2017

[Moje słuszne poglądy na wszystko] Zamach stanu

Nie cofnęli się. Zmienili ustrój w kilka dni. Teraz to już tylko formalność: senat jutro wszystko klepnie, a Andrzej Duda już szykuje długopis. Nie łudzę się, że prezydent zgłosi weto do ustawy o KRS, o ustroju sądów powszechnych i o Sądzie Najwyższym. Trwa zamach na polski system prawny, a on pojechał na wakacje. 

A to jeszcze nie koniec. PiS wzięło się za organizacje pozarządowe, po wakacjach podobno czas na media. Kto będzie następny? Nikt z nas nie zna dnia ani godziny, bo Polską rządzi człowiek niezrównoważony psychicznie, który niszczy nasz kraj, żeby załatwić jakieś swoje prywatne wyimaginowane porachunki. Pomagają mu w tym posłuszni zeloci. Robi mi się naprawdę niedobrze, kiedy widzę, jak ich wianuszek otacza w sejmie uśmiechającego się pogardliwie Jarosława Kaczyńskiego. Skąd on wytrzasnął takie indywidua jak Beata Mazurek, Krystyna Pawłowicz, Mariusz Błaszczak i cała reszta? 

Ale pojawiło się maleńkie (bardzo maleńkie) światełko w tunelu: w protestach bierze udział coraz więcej młodych osób. Wreszcie. Nie chcą mieszkać w obciachowym państwie rządzonym przez miernoty. Chcą być obywatelami a nie prolami. Dziś pod krakowskim sądem młodzieży było naprawdę dużo.

Jest elektoratem do zagospodarowania. Młodzi ludzie nie zagłosują na PiS, ale możliwe też, że nie zagłosują na żadną inną partię. Bo partie - póki co - nie mają dla nich żadnej propozycji, zresztą dla tych starszych obywateli też nie. Rozumiem, że w ostatnich dniach dużo się dzieje, ale partie już teraz muszą nam powiedzieć, jak planują urządzić Polskę, kiedy już uda się nam odsunąć PiS od władzy. 

Co prawda nie spodziewam się, żeby to nastąpiło w najbliższym czasie. Wiele osób będzie siedzieć cicho, póki płynąć będzie w ich kierunku kaska z 500 plus albo z synekury załatwionej przez partię. A podobno Polacy tak bardzo kochają wolność... Wolność od.

Cóż, znowu rozpisałam się o polityce, ale zamach stanu nie zdarza się co dzień. Zapamiętajmy jego autorów.

Protest w Krakowie 20.07.2017


piątek, 14 lipca 2017

[Moje słuszne poglądy na wszystko] Zmiana ustroju

Po Jarosławie Kaczyńskim spodziewałam się wszystkiego najgorszego, a mimo to zadziwia mnie bezpardonowość, z jaką rozprawia się z władzą sądowniczą. Po wygranych przez PiS wyborach jedynym (bardzo słabym) pocieszeniem było to, że przecież ta partia nie zdobyła większości umożliwiającej zmianę konstytucji. Spieprzą pięć lat, ale w tym czasie Polacy ochłoną i drugi raz ich nie wybiorą. Jesteśmy członkiem UE i NATO, wiążą nas międzynarodowe umowy i europejskie prawo. Co się może wydarzyć w ciągu tych pięciu lat? 

JK nie potrzebował nawet tyle, żeby przeprowadzić pełzający zamach stanu, znieść trójpodział władzy, a tym samym zmienić ustrój Polski. TO SIĘ DZIEJE WŁAŚNIE TERAZ. Zasypiamy w mocno poturbowanej III RP, a możemy się obudzić już w PRL PiS. Polacy mają powstać z kolan, ale tylko po to, żeby z większej wysokości paść przed prezesem na twarz.

czwartek, 22 czerwca 2017

Na okoliczność ósmej rocznicy

Przegapiłam chyba wszystkie rocznice istnienia tego blogu poza pierwszą. Owszem, zawsze kojarzyłam, że premierowy wpis (o biografii Oskara Wilde'a) opublikowałam jakoś w czerwcu 2009 roku, ale dokładna data przepadała w czarnej dziurze mojej pamięci (razem z datami prawie wszystkich Ważnych Wydarzeń Historycznych). Tym razem jakimś cudem wystarczająco wcześnie przypomniałam sobie, że to już jutro, 23 czerwca, ale tak naprawdę - cóż tu celebrować?

Na pewno nie same teksty, bo w ciągu tych ośmiu lat napisałam może kilka czy kilkanaście dobrych, ale reszta jest co najwyżej przeciętna, mało odkrywcza, niesatysfakcjonująca. Na szczęście mam już ten komfort, że tych starszych, sprzed kilku lat, nie pamiętam:).

Początkowo wpisów było zdecydowanie więcej, bo wydawało mi się wtedy, że muszę na blogu wspomnieć o każdej przeczytanej przeze mnie książce. Z czasem przestałam odczuwać taką presję, miałam też zdecydowanie mniej czasu, więc nowe posty pojawiały się coraz rzadziej, a ja właściwie przestałam współtworzyć społeczność blogerów książkowych, prawie nie komentuję cudzych postów i nie biorę udziału w dyskusjach, bo dotyczą one zwykle spraw, o których kilka lat temu już się wypowiadałam. 

Nigdy nie ukrywałam, że piszę głównie dla siebie: dzięki blogowi więcej wynoszę z czytanych książek, powtarzam sobie zasady ortografii i interpunkcji, ze znajomości których na co dzień nikt mnie nie rozlicza, a przede wszystkim - nierzadko świetnie się bawię (zwłaszcza pisząc coś z cyklu "Girls Just Want to Have Fun").

środa, 21 czerwca 2017

KSIĄŻKA

Tytuł: Książka. Najpotężniejszy przedmiot naszych czasów zbadany od deski do deski (The Book. A Cover-to-Cover Exploration of the Most Powerful Objects of Our Time)
Pierwsze wydanie: 2016
Autor: Keith Houston
Tłumaczenie: Paweł Lipszyc

Wydawnictwo Karakter 2017
ISBN: 978-83-65271-36-5
Stron: 464

Książka jako przedmiot w ciągu ostatniego tysiąclecia zmieniła się stosunkowo niewiele. Ja nie potrzebowałabym instrukcji obsługi, żeby zajrzeć do Księgi z Kells (zbiór ewangelii wyprodukowany prawdopodobnie ok. 800 roku w Irlandii), a średniowieczny mnich lub uczony wiedziałby, jak przewertować zawartość moich półek. W obu przypadkach zadziałałaby bariera językowa, ale nie techniczna.

wtorek, 16 maja 2017

Ania, nie Andzia

Nie mogłam nie obejrzeć najnowszej ekranizacji "Ani z Zielonego Wzgórza", która zresztą okazała się raczej oryginalną adaptacją powieści.

Na początku wszystko względnie się zgadza, ale z każdym kolejnym odcinkiem obserwujemy coraz większe rozbieżności między scenariuszem a książką Lucy Maud Montgomery. Z jednej strony w serialu więcej jest realizmu i naturalizmu: pokazano np. jak źle traktowano Anię w domach, w których wcześniej pracowała, i jak to na nią wpłynęło. Bardziej prawdopodobne wydaje się chłodne - łagodnie mówiąc - przyjęcie sieroty przez społeczność Avonlea, zwłaszcza przez dzieci, niż powieściowe ostrożne zaciekawienie. Za to zupełnie nierealne wydaje się zachowanie Ani i parobka Jerry'ego pod dachem ciotki Józefiny - nie sądzę, żeby taka dziewczynka pozwoliła spać w swoim łóżku jakiemukolwiek przedstawicielowi płci przeciwnej, nawet rówieśnikowi, bo ten bał się zasnąć w luksusowym pokoju gościnnym. Bieganie po okolicy w piżamce lub bieliźnie też chyba nie było typowe dla mieszkanek Wyspy Księcia Edwarda.

sobota, 6 maja 2017

Kobieta w literaturze XLI

Źródło cytatu: "Homo Faber" Maksa Frischa, Świat Książki 2007, tłumaczenie: Irena Krzywicka, str. 102-104.

   Na dole wciąż jeszcze trwał bal -
  Zdenerwowało mnie jej przypuszczenie, że jestem smutny, bo samotny. Jestem przyzwyczajony do samotnych podróży. Żyję, jak każdy prawdziwy mężczyzna, swoją pracą. Przeciwnie, nie mam zamiaru tego zmieniać i uważam się za szczęśliwego mogąc mieszkać sam, moim zdaniem to jedyna możliwa sytuacja dla mężczyzny; lubię się sam budzić i móc nie mówić ani słowa. Gdzie jest kobieta zdolna to zrozumieć? Samo pytanie, jak spałem, irytuje mnie, bo myślami jestem już dalej, przyzwyczajony planować naprzód, a nie cofać się myślami wstecz. Czułości wieczorem – owszem, ale czułości rano są po prostu nie do zniesienia i więcej niż trzy czy cztery dni spędzone z kobietą były dla mnie, otwarcie mówiąc, zawsze początkiem obłudy. Sentymenty od rana – tego nie zniesie żaden mężczyzna. To już lepiej samemu zmywać!

sobota, 8 kwietnia 2017

LUDZIE STAMTĄD

Ekoliteratura nie występuje jeszcze jako osobna kategoria w księgarniach stacjonarnych lub internetowych, ale być może chwila ta jest bliska. Na listach nowości i bestsellerów królują takie tytuły jak: "Sekretne życie drzew", "Rzecz o ptakach" czy "Duchowe życie zwierząt" (duchowe!). Rzeczywiście warto zainteresować się fauną i florą, które w epoce ministra Szyszki tak szybko odchodzą...

A może ten powrót do natury ma jeszcze inne źródło. Wszak przodkowie większości Polaków byli z przyrodą wręcz organicznie związani: rytm ich życia wyznaczały pory dnia i pory roku, pogoda i niepogoda, uprawiali ziemię i hodowali zwierzęta, które bardzo często trzymali w swoich izdebkach, a z niektórymi owadami wręcz się nie rozstawali. Byli mistrzami minimalizmu i recyklingu, przez większość roku pozostawali wegetarianami, a poza tym praktykowali hygge, zanim stało się modne (spędzali mnóstwo czasu z rodziną i sąsiadami, pracując razem lub jedząc, w dodatku często przy świecach albo lampie naftowej).

W praktyce dawniej życie na wsi oznaczało po prostu bardzo ciężką pracę, brud, smród, ubóstwo, brak edukacji i higieny, ale przecież tamci chłopi byli też w końcu ludźmi i mieli swoje życie uczuciowe, namiętności i marzenia, ot, brakowało im tylko słownictwa, którym mogliby je właściwie opisać, i pieniędzy, dzięki którym mogliby je zrealizować. O tym pisała Maria Dąbrowska w "Ludziach stamtąd".

Tytuł: Ludzie stamtąd
Pierwsze wydanie:1926
Autorka: Maria Dąbrowska

Wydawnictwo: Czytelnik 1987
ISBN: 83-07-00151-X
Stron: 149



piątek, 31 marca 2017

OPOWIEŚĆ PODRĘCZNEJ

Tytuł: Opowieść podręcznej (The Handmaid's Tale)
Pierwsze wydanie: 1985
Autorka: Margaret Atwood
Tłumaczenie: Zofia Uhrynowska-Hanasz

Wydawnictwo: Znak 2006
ISBN: 83-240-0666-4
Stron: 313
Spoilery: TAK


Gdybym przeczytała tę książkę kilka lat temu, skupiłabym się tutaj na jej konstrukcji i innych walorach artystycznych. Obecnie jednak w debacie publicznej coraz częściej głos zabierają osoby, dla których powieściowa dystopia (oczywiście gdyby ją przeczytali) wykreowana przez Atwood stanowiłaby nie przerażającą (i wyłącznie teoretyczną) wersję przyszłości, ale raczej cel, do którego - przynajmniej pod pewnymi względami - chcieliby dążyć: reprodukcja przede wszystkim. Wypowiedzi pojedynczych oszołomów można zignorować, ale jeśli to samo głoszą ludzie, którzy stanowią w Polsce prawo (czyli politycy i księża), to robi się niebezpiecznie.

Margaret Atwood opisała (w 1985 roku) świat w nieodległej przyszłości. Grupa religijnych ekstremistów dokonała zamachu na prezydenta Stanów Zjednoczonych i zawiesiła konstytucję. Zaczęła się dobra zmiana. Tak jakby ktoś o mentalności Kim Ir Sena zamiast komunizmu wprowadzał w USA starotestamentowy fundamentalizm, posługując się metodami Boko Haram.

środa, 8 marca 2017

Międzynarodowy Strajk Kobiet

Gdyby politycy zaczęli uchwalać przepisy przywracające pańszczyznę albo niewolnictwo, uznano by ich za szaleńców. Kiedy kobiety protestują, bo politycy wraz z księżmi próbują znowu sprowadzić je do roli przedmiotów, inkubatorów, reproduktorek kolejnych pokoleń Narodu Polskiego, ich sprzeciw uważa się za histerię i głupotę.

Niestety, Polską rządzą mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet, wspierani przez kobiety, które najwyraźniej nienawidzą innych kobiet. Kilka przykładów:
  • obecna niezwykle restrykcyjna ustawa antyaborcyjna nie jest przestrzegana - uprawnionym do zabiegu kobietom uniemożliwia się skorzystanie z przysługujących im praw,
  • prawa te chce się im zresztą całkowicie odebrać; pomysł, żeby aborcji w ogóle zakazać, może wrócić w każdej chwili,
  • planowane jest wprowadzenie recept na tabletki "dzień po" - minister zdrowia Konstanty Radziwiłł powiedział, że nie przepisałby tego środka nawet zgwałconej kobiecie - świetny przykład dla lekarzy,
  • tzw. standardy okołoporodowe nie będą już regulowane rozporządzeniem ministra zdrowia, ale dokumentem o znacznie niższej randze - rekomendacją, której lekarze nie będą musieli przestrzegać; co więcej - nowe standardy będzie tworzył doktor Bogdan Chazan, który odmówił kobiecie aborcji mimo bardzo poważnych wad płodu, nie wskazał placówki, w której przeprowadzono by zabieg i przetrzymał w szpitalu do czasu, kiedy legalny zabieg był już niemożliwy;
  • minister "sprawiedliwości" Zbigniew Ziobro ponownie odmówił wsparcia finansowego m.in. Fundacji Centrum Praw Kobiet, która pomaga kobietom - ofiarom przemocy, bo jego zdaniem takie organizacje pomagając tylko paniom dyskryminują mężczyzn; i nieważne, że prawie 90% ofiar to kobiety i dzieci.
  • a co sądzi prezydent o konwencji antyprzemocowej? "Przede wszystkim nie stosować"

Politycy nigdy nie przyznali kobietom żadnych praw tylko dlatego, że im się należały. Piekło kobiet będzie trwać, dopóki na to pozwolimy. Zamiast kwiatków chcemy szacunku, zmian w prawie i jego egzekwowania.



Nie tylko w Polsce źle się dzieje - dziś protesty odbędą się w wielu krajach. Idę na marsz w Krakowie. Liczę na to, że nasz sprzeciw odniesie skutek, choć na pewno nie od razu.


Warto zrobić też coś konkretnego dla kobiet, które są w trudnej sytuacji, a nie mogą lub boją się protestować. Przy okazji wypełniania PIT-ów pamiętajmy o tym, że 1% podatku można przekazać na organizacje, które np. pomagają kobietom - ofiarom przemocy. Od tego rządu wsparcia na pewno nie dostaną, pokażmy więc, że kobieca solidarność to nie tylko hasło z transparentów.

poniedziałek, 27 lutego 2017

Moje słuszne poglądy na wszystko VII

Trafiłam kiedyś przypadkiem (chyba na facebooku) na zapis spotkania z profesorem Grzegorzem Leszczyńskim w krakowskiej księgarni De Revolutionibus. Books&Cafe, które odbyło się w zeszłym roku w ramach Festiwalu Niezależnych Księgarń. Rozmowę prowadził dziennikarz Łukasz Wojtusik. W innych okolicznościach zapewne nie chciałoby mi się tego słuchać do końca, ale akurat sprzątałam łazienkę, która to czynność jest niestety dosyć żmudna, więc postanowiłam ją sobie nieco urozmaicić.

Tematem owego spotkania była "kulturotwórcza i społeczna rola księgarza i księgarń", mówiono więc o sprawach poważnych, ale w sposób dla mnie jednak niestrawny. Być może machanie ścierką, gąbką i szczotką do sedesu uniemożliwiło mi wtedy dostrojenie się do tej konwersacji. Tkwiłam fizycznie w prozie życia, podczas gdy panowie wznosili się na wyżyny stereotypu.

poniedziałek, 20 lutego 2017

KRÓL

Tytuł: Król
Pierwsze wydanie: 2016
Autor: Szczepan Twardoch

Wydawnictwo Literackie
ISBN: 978-83-08-06224-1
Stron: 429


Wielu autorom napisanie takiej tradycyjnej, porządnej powieści z interesującą, logiczną fabułą i dobrze skonstruowanymi postaciami wydaje się pójściem po linii najmniejszego oporu. Szczepan Twardoch najwyraźniej zalicza się do tej grupy. Wcześniej o tym nie wiedziałam, bo to pierwsza powieść tego autora, którą przeczytałam, ale teraz już wiem. Rozumiem potrzebę tworzenia prozy w jakiś sposób odrębnej, oryginalnej, ale niech to ma ręce i nogi i trochę sensu (albo chociaż nawet absurdalnego uroku). W "Królu" są fragmenty dobre i bardzo dobre (i sporo nijakich), do pewnego momentu byłam nawet w stanie pogodzić się z istnieniem kaszalota unoszącego się nad Warszawą, ale zakończenie mnie dobiło. Tak jakbym po zjedzeniu prawie całego pucharka niezłych lodów znalazła na samym dnie martwą muchę.

Reszta wpisu zawiera mnóstwo spoilerów;)

czwartek, 26 stycznia 2017

JAK BREDNIE PODBIŁY ŚWIAT

Tytuł: Jak brednie podbiły świat. Krótka historia współczesnych urojeń (How Mumbo-Jumbo Conquered the World. A Short History of Modern Delusions)
Pierwsze wydanie: 2004
Autor: Franics Wheen
Tłumaczenie: Hanna Jankowska

Wydawnictwo: Muza
Seria: Spectrum
ISBN: 83-7319-697-8
Stron: 355


Ta książka ukazała się po raz pierwszy w 2004 roku, kiedy Donald Trump był tylko - jak to wtedy widział Wheen - "znanym z zamiłowania do kiczu (...) potentatem z lat osiemdziesiątych XX wieku". Fakt, że właśnie został kolejnym prezydentem Stanów Zjednoczonych, tylko potwierdza tezę autora - "daleko odeszliśmy od humanistycznych wartości Oświecenia".

Ba, oddalamy się od nich coraz bardziej! Nie bez powodu słowem roku 2016 zdaniem kolegium redakcyjnego Słownika Oksfordzkiego została "post-prawda" - termin „odnoszący się do, lub opisujący sytuację, w której obiektywne fakty mają mniejsze znaczenie w kształtowaniu opinii publicznej, niż odwołania do emocji i osobistych przekonań” (definicja cytowana w "Newsweeku"). W dodatku kilka dni temu doradczyni Donalda Trumpa próbowała przekonać dziennikarza, że nieprawdziwe dane, które na konferencji prasowej przytoczył rzecznik nowego prezydenta, to nie kłamstwa, tylko "alternatywne fakty". W Polsce przerabiamy to od ponad roku, ale chyba nikt nie użył do tej pory równie udanego eufemizmu.

piątek, 13 stycznia 2017

Kobieta w literaturze XL

Źródło cytatu: "Ku Klux Klan. Tu mieszka miłość" Katarzyny Surmiak-Domańskiej, Wydawnictwo Czarne 2015, str. 158-161

poniedziałek, 9 stycznia 2017

PRZEZ KRAJ LUDZI, ZWIERZĄT I BOGÓW

Tytuł: Przez kraj ludzi, zwierząt i bogów (Beasts, Men and Gods)
Pierwsze wydanie: 1922
Autor: Antoni Ferdynand Ossendowski

Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Seria: Podróże Retro
ISBN: 978-83-7506-261-8
Stron: 382
 

Ta książka to swego rodzaju reportaż z podróży, którą Ossendowski odbył w 1920 roku z Krasnojarska, przez Mongolię, do Pekinu. Nie była to bynajmniej wycieczka krajoznawcza - musiał uciekać przed bolszewikami, którzy łagodnie mówiąc mieli mu za złe wspieranie białych.

Na początku, w Dedalusie, zaintrygowała mnie okładka, a potem przejrzałam kilka pierwszych stron i szybko zdecydowałam się na zakup - już na trzeciej stronie autor w przebraniu chłopa zaczyna ukrywać się w tajdze, gdzie żywi się tym, co upoluje, i niewielkim zapasem sucharów i herbaty. Spodobała mi się lakoniczność Ossendowskiego. Tak dla odmiany. To, co on opisał w jednym króciutkim rozdziale, współczesnemu reportażyście zajęłoby co najmniej jedną trzecią książki, a gdyby ów reportażysta miał zamiłowanie Knausgårda do detali, to jeden tom ledwie by pomieścił opis ucieczki z Krasnojarska.