Impresje

wtorek, 10 lipca 2018

Marzenie Hernando

W poprzednim numerze "Polityki" natrafiłam na bardzo interesujący artykuł Andrzeja Hołdysa o synu Krzysztofa Kolumba i jego zamiłowaniu do map i książek. Całość można znaleźć w tygodniku, ale mam nadzieję, że autor nie obrazi się za to, że zacytuję tu kilka obszernych fragmentów.

(...) Hernando miał jedno marzenie: chciał zgromadzić pod jednym dachem wszystkie książki, jakie ukazały się na świecie. Zaraz po zakończonej niepowodzeniem konferencji w Badajoz powrócił do Sewilli, aby rozpocząć budowę domu, który wedle jego planów miał stać się największą biblioteką ówczesnej Europy. Był w niej tak rozmiłowany, że – jak przyznał w testamencie spisanym kilka lat przed śmiercią – „nigdy się nie ożenił, ponieważ kobieta nie dałaby mu tego, co dały mu książki”.

sobota, 30 czerwca 2018

Dziewięć

Przy okazji ósmej rocznicy pisałam, że o kolejnej prawdopodobnie zapomnę, tak się jednak nie stało, chyba dzięki refleksjom, które spłynęły na mnie po obejrzeniu relacji z Okrągłego stołu blogerów i wydawców na Big Book Festivalu. Winę za opóźnienie, z jakim pojawia się ten wpis, ponosi FIFA, ale mecze 1/8 finału dopiero w sobotę, a zatem...

Dziewiąty rok istnienia Impresji postanowiłam "uświetnić" fotografią tytułów, które w tym okresie pojawiły się w naszym mieszkaniu i zdążyły już rozproszyć się na różnych półkach. Przy okazji zyskałam jakieś pojęcie o tempie, w jakim powiększa się kubatura naszych zbiorów, co jest o tyle istotne, że wkrótce będę musiała podjąć pewne decyzje co do zakupu nowych szafek.



U większości blogerów piszących o literaturze fotografia ta wzbudzi co najwyżej uśmiech politowania, ewentualnie - u tych bardziej empatycznych - odruch współczucia, bo takie stosiki mogliby prezentować co miesiąc albo co dwa. Nie o ilość jednak chodzi, choć rzeczywiście należę do osób, które lubią otaczać się półkami wypełnionymi, a nawet przepełnionymi książkami. Niektóre z nich to pozycje wyczekiwane i kupione zaraz po premierze, na inne decydowałam się ze względu na naprawdę okazyjne ceny. Nigdy nie wybieram książek z założeniem, że pozbędę się ich zaraz po przeczytaniu.

środa, 13 czerwca 2018

Kobieta w literaturze LV

Źródło: "Pod klątwą. Społeczny portret pogromu kieleckiego. Tom 2. Dokumenty", Wydawnictwo Czarna Owca 2018, str. 625-627.

9.2. Ida Gerstman, podróżująca pociągiem, 11/7/1946

Źródło: Archiwum ŻIH, Relacje, sygn. 301/4567


   Kraków, 11 VII 1946 r.
   Ida Gerstman, ur. 23 VIII 1923 w Komarnie k. Lwowa, córka Jakuba i Sabiny z Heislerów. Przed wojną mieszkała we Lwowie, Gródecka 99. Obecnie Kraków, Wiślisko 15 m. 7. Okupację przeżyła we Lwowie i w Krakowie na papierach aryjskich.
   Protokołowała M. Holender

   Do Kielc przyjechałam we wtorek 2 VII wieczorem. We środę do godziny 9-ej rano panował zupełny spokój. O godzinie 9-ej rano [4 lipca] słyszałam w urzędzie hipotecznym, od znajomego Żyda, że tłum otoczył dom na Plantach 7, gdzie mieścił się Komitet Żydowski, kibuc i gdzie mieszkali repatrianci powracający z Rosji. W tymże urzędzie mówili Polacy, że Żydzi w swojej obronie rzucali na ludność granatami. Urzędnik niejednokrotnie wyganiał mnie i kilku Żydów, między innymi Marka Kaunera (Kraków, Wybickiego 48 m. 3; obecnie ciężko ranny w szpitalu; wskutek ekscesów w Kielcach, w szpitalu w Łodzi). Prosiłam go, by mi pozwolił schować się pod ławką, ale to było bezskuteczne, ponieważ twierdzili, że kończą urzędowanie i musimy wyjść. A mogli przy dobrej woli nas zamknąć w biurze i w ten sposób uratowaliby wielu Żydów. Nie pomogły prośby. O 2.30 kierownik wygonił nas, byśmy poszli, bo jeszcze nas kto tu zobaczy. Bałam się bardzo wyjść na ulicę, ponieważ słyszałam, że napadają na Żydów i mordują. Ale nie miałam innego wyjścia. Na ulicach widziałam, jak bito Żydów i kopano nogami. Postanowiłam z moim znajomym, który w tymże dniu przyjechał do Krakowa, Markiem Kaunerem, dojść do następnej stacji, by ominąć napady uliczne. Kauner szedł przede mną z aryjczykiem, który go chciał ratować, a ja postępowałam za nimi o parę kroków w tyle. 

czwartek, 7 czerwca 2018

PAN WHICHER W WARSZAWIE

Tytuł: Pan Whicher w Warszawie
Pierwsze wydanie: 2012
Autorzy: Agnieszka Chodkowska-Guyrics i Tomasz Bochiński

Wydawnictwo: Instytut Wydawniczy Erica 2012
ISBN: 978-83-62329-68-7
Stron: 494


Powieść "Pan Whicher w Warszawie" była dla mnie swego rodzaju intermedium między pierwszymi i drugimi tomami "Polski stanisławowskiej w oczach cudzoziemców" i "Pod klątwą" Joanny Tokarskiej-Bakir. W bibliotece rozglądałam się właściwie za tak ostatnio chwalonymi kryminałami Wojciecha Chmielarza, oczywiście wszystkie były wypożyczone, więc zgarnęłam z półki to, co było, i co miało - jak mi się wydawało - jakiś potencjał.

Moją uwagę przyciągnął tekst z okładki: "Książę detektywów Scotland Yardu na tropie zbrodni w ogarniętej powstańczą gorączką XIX-wiecznej Warszawie"; z kolei informacja o tym, że książkę napisały dwie osoby, nieco moje zainteresowanie ostudziła, ale tylko na chwilkę - wszak Dehnel i Tarczyński znakomicie sobie poradzili, więc może w przypadku kryminałów retro duety po prostu się sprawdzają?

czwartek, 31 maja 2018

Chłopi w literaturze I

Źródło: wspomnienia Huberta Vautrina, fragment z pierwszego tomu "Polski stanisławowskiej w oczach cudzoziemców", opracowanie i wstęp - Wacław Zawadzki, PIW 1963, str. 707-713.

"Ziemia", Ferdynand Ruszczyc, 1898
   W takim to stanie znajduje się Polska, gdzie zaledwie doszukać się można śladów człowieka. Podróżny, który wziąłby zboże za dziko rosnącą roślinę, mógłby przebyć dziesięć mil nie przypuszczając nawet istnienia mieszkańców. Polacy sami czasem przyznają, że brak im rąk do pracy. Na pytanie, dlaczego to lub owo bagno nie zostało osuszone, odpowiadają, że brak im siły roboczej. Zapytajcie, dlaczego olbrzymie przestrzenie pokrywają ugory, a odpowiedzą wam, że mało w tym kraju rolników. Gdy zapytacie, dlaczego tak dużo spotyka się dzikich zwierząt, które nie ośmieliłyby się pokazać gdzie indziej, otrzymacie odpowiedź, że ludność nie jest tu dość liczna, by je wypłoszyć albo wytępić.

poniedziałek, 28 maja 2018

POLSKA STANISŁAWOWSKA W OCZACH CUDZOZIEMCÓW (tom I)

Tytuł: Polska stanisławowska w oczach cudzoziemców (tom I)
Pierwsze wydanie: 1963
Autorzy: K. H. Heyking, J. H. Bernardin de Saint-Pierre, G. G. Casanova de Seingalt, J. Harris, J. Marshall, J. Bernoulli, N. W. Wraxall, W. Coxe, H. Vautrin
Opracowanie i wstęp: Wacław Zawadzki

Wydawnictwo: PIW 1963
Seria: Biblioteka pamiętników polskich i obcych
Stron: 957


Książka wydana została po raz pierwszy w 1963 roku w 4000 + 250 egzemplarzach i chyba nigdy nie została wznowiona. Nie trafiłabym na nią, gdyby nie to, że lubię oglądać cudze biblioteczki.

U cioci mojego P. zaczęłam kartkować pracę, w której opiewano dzieje małej podkarpackiej wsi, w której się właśnie znajdowaliśmy, i zauważyłam w niej interesujący cytat właśnie z "Polski stanisławowskiej", o ile dobrze zapamiętałam - fragment, w którym Vautrin opisał strój osiemnastowiecznych chłopów pańszczyźnianych. Znajduję jakąś masochistyczną przyjemność w czytaniu o niedolach moich ciemiężonych przodków, więc uznałam, że KONIECZNIE muszę poznać całość.

Ku mojemu zdziwieniu znalazłam "Polskę stanisławowską" w miejskiej bibliotece i przeczytałam na razie pierwszy tom. Nie jest to pozycja szczególnie rozchwytywana - w ciągu ostatnich trzydziestu dwóch lat wypożyczono ją zaledwie 11 razy. Co prawda dzisiejsi Polacy podobno bardzo interesują się tym, co się o ich kraju pisze za granicą, ale może ich ciekawość nie sięga aż do drugiej połowy XVIII wieku.

środa, 18 kwietnia 2018

Kobieta w literaturze LIV

Źródło: wspomnienia Huberta Vautrina, fragment z pierwszego tomu "Polski stanisławowskiej w oczach cudzoziemców", opracowanie i wstęp - Wacław Zawadzki, PIW 1963, str. 791-796.

   Wychowanie dziewcząt, jeśli chodzi o ich rozwój fizyczny, przebiega inaczej. Jak wszędzie, i w Polsce panuje zdanie, że jedynym przeznaczeniem kobiet jest podobanie się płci brzydkiej i że sama przyroda nie ukształtowałaby ich tak, aby zadowoliły mężczyzn. Wobec tego mają ograniczoną swobodę ruchów, teren ich zabaw zamyka się w czterech ścianach domu, a mięśnie rozwijają się jak w pudle. Sprowadza się z Paryża zabójczy futerał zwany gorsetem i z braku rzemieślnika, który umiałby go przystosować do dziecięcego ciałka, zakłada się go taki, jaki jest. Figura ma się ukształtować według tej sztywnej formy. Niewygoda i bóle, których doznaje nieszczęsne stworzenie skrępowane w swym rozwoju, nie wzruszają nawet matki. Lęk przed gniewem starszych tłumi w końcu daremne skargi i roślina pod swą sztuczną korą przybiera nieregularne formy, a rezultatem tej praktyki jest słabe zdrowie i nieodwracalne zniekształcenia. 
   Temu właśnie zgubnemu zwyczajowi przypisać należy fakt, że dobrze zbudowane kobiety są tu rzadkością i nie znajdziesz ich wśród pań z arystokracji. Pewna bardzo ładna księżna niemiecka, która wyszła za mąż za Polaka, miała nieszczęście zwrócić na to uwagę. Urażone pretensje rozpętały burzę zawiści przeciwko nierozważnej obserwatorce, tak że w końcu poczyniła ona kroki, którym pisarkowie nadali w gazetach rozgłos o posmaku skandalu. Do jej antagonistek zaliczała się dama, która pod pozorami pięknej figury ukrywała nierówne łopatki. Wada ta powstała na skutek szczególnego przyzwyczajenia, które narzuciła jej duma ojca. Człowiek ten, wielki miłośnik i mecenas literatury, kazał swej młodziutkiej córce przepisywać dla niego książki i rękopisy na klęczkach, jako wyraz szacunku dla jego obecności. Położenie ręki, która wodziła piórem, sprawiło, że jedno ramię sterczeć zaczęło wyżej od drugiego. (...)

piątek, 13 kwietnia 2018

Kobieta w literaturze LIII

Źródło cytatu: "O czym się nie mówi" Gabrieli Zapolskiej, Universitas 2002 r., str. 190-192.

   Pokój wąski, długi, szkaradny.
   W pokoju woń straszna, zabójcza. Cuchną cygara podłe, niedopałki papierosów, źle wymyte naczynia, mydło, mięta, cuchnący odór przygodnie oczyszczanych ciał, jakiś tłuszcz zwierzęcy, pot -  słowem, wszystko, co może zło­żyć się na trujące wyziewy trzeciorzędnych miastowych zajazdów.
   W murach to tkwi, w tych obiciach ciemnych, sza­rych, wiszących łachmanami od sufitu. Pająki za nimi czyhają nieruchome, wyprządłszy z swej piersi mordownię i śmierć. Z firanek zieje, z tych firanek, o klasycznym kolorze zakrzepłej krwi, po których brudne barwy żółte i czarne się znaczą krzywizną linii. Z mebli smrodliwych zgniłem sianem, z tego łóżka ohydnego, wciśniętego w kąt, czyhającego i uległego, jak zwierz wytresowany w nędzy i pod batem plugawego dozorcy.
   Na stole świeca cienka, ledwo tlejąca. Płomień jej tańczy leciutko i wydobywa od czasu do czasu tajemniczą plamę zwierciadła, wiszącego nad kanapą i pokrytego jakby szarą, nieprzenikliwą mgłą.
   Nic nie zdoła jednak oddać tego czegoś nieuchwyt­nego, czego ten pokój, ten ,,n u m e r“ hotelu pod Złotą Hieną jest pełen.

czwartek, 12 kwietnia 2018

O CZYM SIĘ NIE MÓWI

Tytuł: O czym się nie mówi
Pierwsze wydanie: 1909
Autorka: Gabriela Zapolska

Wydawnictwo: Universitas 2002
Seria: Klasyka mniej znana
ISBN: 83-242-0187-4
Stron: 248

Spoilery

W ciemnych zaułkach Lwowa belle époque traciła cały swój blichtr. Prostytucja była zjawiskiem powszechnym, tradycyjną, tanią i ławo dostępną formą "rozrywki", niby potępianą, ale akceptowaną jako zło konieczne. Oceniano ją w kategoriach moralnych, ignorując przeważnie tło społeczne*. Oryginalność powieści Gabrieli Zapolskiej polega chyba właśnie na nieco innym ujęciu tego tematu. Autorka wyposaża prostytutki w podmiotowość, uczucia, ambicje, charakter - ecce homo, chciałoby się powiedzieć. Na ogół nie postrzegano takich kobiet w ten sposób (polecam cytat w poprzednim wpisie).

"O czym się nie mówi" to pod pewnymi względami bardzo kameralna historia. Krajewski, znudzony urzędnik podatkowy, wyrusza na miasto w poszukiwaniu kolejnej kochanki, ale nieoczekiwanie znajduje miłość swojego życia, Franię Wątorek, którą nazywa Porankiem. Ich związek jest z góry skazany na niepowodzenie. Pochodzą z bardzo różnych sfer: on ma dobry rodowód i wykształcenie, arystokratyczny wygląd i maniery, ale nie ma majątku, natomiast ona jest ubogą, ładną, ale nieco ordynarną szwaczką - przynajmniej tak się wydaje Krajewskiemu, a dziewczyna nie wyprowadza go z błędu.

poniedziałek, 2 kwietnia 2018

Kobieta w literaturze LII

Źródło cytatu: "O czym się nie mówi" Gabrieli Zapolskiej, Universitas 2002 r., str. 13-17.

   Dlatego też, gdy zaraz nazajutrz z wielkim cynizmem i spokojem Konitz ofiarował mu ni stąd, ni zowąd swoją dotychczasową kochankę, ani na chwilę nie przyszło mu na myśl - odmówić.
   I owszem. - Przyjął zaofiarowanie uprzejmie, jakby rzecz naturalną. - Ci dwaj panowie od biurka do biurka ustępowali sobie kobietę i jej pieszczoty i wszystko, co jej było, tak jakby ustępowali sobie laskę albo jakiś inny przedmiot, którego jeden miał już nadto, a drugi potrzebował. - Przy szmerze ciekącego po szybach jesiennego deszczu, w zimnie i szarudze zanurzeni w duszne ciepło biura z jego nudną i śmiesznie ogłupiającą farsą rozmaitych hec ocieniowych, dopełniali swej szarej, monotonnej egzystencji tym bezpłatnym handlem, jaki pomiędzy sobą prowadzili.
   Pierwszy znów ozwał się Konitz:
   - Więc kolega chce ją naprawdę?
   Krajewski, nie zmieniając pozycji, odparł obojętnie:
   - Chcę!
   Po chwili przecież dodał:
   - Kto to?
   - Szwaczka.
   - To dobrze.
   Konitz powstał i zbliżył się do niego.
   - A cóż kolega myślał? że co?
   - Nic. A dawno się puszcza?
   - Czy ja wiem! Powiada, że nie. Ale kto tam może co wiedzieć. Grunt jest tylko w tym, abym był jeden. Prawda? - No naturalnie, że wolę, że jest tak, jak jest. Ale... jeden. O! to grunt.
   - Dużo pan na nią wydaje?
   Konitz się zachłysnął.
   - Coś tam, ale prawie z miłości. Wierna mi jest...

czwartek, 29 marca 2018

FINCH

Tytuł: Finch
Pierwsze wydanie: 2009
Autor: Jeff VanderMeer
Tłumaczenie: Robert Waliś

Wydawnictwo MAG 2011
Seria: Uczta wyobraźni
ISBN: 978-83-7480-194-2
Stron: 345


Ostatnio czytałam raczej non-fiction, więc tym razem postanowiłam wypożyczyć z biblioteki coś zupełnie innego. W takiej sytuacji każda pozycja z cyklu "Uczta wyobraźni" wydawnictwa MAG wydawała mi się dobrym wyborem, przygarnęłam więc "Fincha" z półeczki z bibliotecznymi nowościami (nowością wydawniczą bynajmniej nie jest).

Dopiero w trakcie lektury dowiedziałam się, że właśnie czytam trzeci tom "Cyklu o Ambergris". I o tym, że VanderMeer jest również autorem trylogii "Southern Reach", na podstawie której zrealizowano niedawno "Anihilację" - film uznany za zbyt trudny dla masowego odbiorcy (przez ludzi, którzy o masowym odbiorcy mają najwyraźniej bardzo niepochlebną opinię) i dlatego w wielu krajach niedystrybuowany w kinach, dostępny tylko na Netfliksie.

W rzeczywistość Ambergris zanurzałam się powoli, bo w ogóle nie wiedziałam, czego się spodziewać, a więc jak interpretować to, o czym czytałam. Opis na okładce sugerował czarny kryminał: dwa trupy i detektyw, który ma znaleźć sprawcę. Fabuła wydawała się na początku schematyczna, ale oryginalna sceneria działała na wyobraźnię już od pierwszych stron: wraz z głównym bohaterem mijamy ruiny ludzi i ruiny miasta wyniszczonego wojną i od kilku lat rządzonego przez dziwaczne i tajemnicze istoty zwane szarymi kapeluszami, wspomagane przez Stronników. Wszechobecne zarodniki grzybów odmieniają przedmioty i ludzi: niektóre stanowią pokarm, inne narkotyk, jeszcze inne przyspieszają rozkład.

wtorek, 20 marca 2018

CZARNY PIĄTEK 23.03.2018


Rok temu pisałam o "Opowieści podręcznej" Margaret Atwood. Być może już wkrótce obudzimy się w naszej polskiej wersji Gileadu. Dla niezorientowanych:
Sejmowa komisja sprawiedliwości pozytywnie zaopiniowała dla komisji polityki społecznej i rodziny projekt „Zatrzymaj aborcję”, nowelizujący ustawę o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży. Głosowało w sumie 25 posłów, za było 16, przeciw 9.
Nowelizacja wzbudza ogromne kontrowersje, bo zakłada całkowity zakaz przerywania ciąży ze względu na ciężkie wady płodu. Projekt składa się wyłącznie z jednego punktu i nie zakłada żadnych rozwiązań systemowych, które wspierałyby kobiety opiekujące się ciężko chorymi lub niepełnosprawnymi dziećmi.
Pod obrady komisji polityki społecznej projekt „Zatrzymaj aborcję” może trafić już 21–23 marca.
Komisja sprawiedliwości jest już drugą sejmową komisją, która popiera zakaz aborcji ze względów embriopatologicznych. W lutym na ten temat wypowiedziała się już komisja ustawodawcza, uznając, że „selekcyjnego charakteru przesłanek eugenicznych nie można uzasadniać wolnością kobiety czy jej komfortem psychicznym”. [źródło: Agata Szczerbiak, Polityka]
CO ZA HIPOKRYZJA I NIKCZEMNOŚĆ!!! Czy biskupi, politycy albo inni ortodoksi popierający ten projekt gotowi są osobiście zająć się choćby jednym cudzym dzieckiem, które przyjdzie na świat z bardzo poważną wadą genetyczną, chore lub umierające? Nie, kobieta i jej rodzina, jeśli ją ma, zostają z tym problemem absolutnie sami, do końca życia ich lub dziecka. Nie można zmuszać ludzi do takiego heroizmu. Jeśli ktoś jest gotowy na takie poświęcenie, to obecne przepisy mu je umożliwiają. Jeśli nie, powinien mieć wybór - i to rzeczywisty, a nie iluzoryczny.

Takie prawo, gdyby weszło w życie, uderzy przede wszystkim w kobiety niezamożne, bo te lepiej sytuowane już teraz załatwiają badania i zabieg prywatnie, w Polsce albo za granicą. 

Na piątek planowany jest duży protest w Warszawie o godz. 16 i zachęcam do udziału wszystkich, którzy mają taką możliwość (z niektórych miast będą nawet autokary, info znaleźć można na facebooku). Ja nie mogę się wybrać, ale jeśli coś będzie się działo wtedy w Krakowie, to też będę. MUSIMY ZNOWU UPOMNIEĆ SIĘ O SWOJĄ GODNOŚĆ, WOLNOŚĆ I O SWOJE PRAWA, I TO TE NABYTE.

 

Udało się w CZARNY PONIEDZIAŁEK 3 października 2016, marsze były liczne, a więc skuteczne. W niedzielnym proteście pod kurią w Krakowie było jednak bardzo mało osób; mainstreamowe media nie poświęcają tej sprawie tyle czasu, ile powinny, więc nie wszyscy w ogóle zdają sobie sprawę z tego, co się dzieje.  W CZARNY PIĄTEK ZNOWU MUSZĄ NAS ZOBACZYĆ I USŁYSZEĆ! Ta sprawa dotyczy nas wszystkich.


poniedziałek, 19 marca 2018

SENDLEROWA. W UKRYCIU

Tytuł: Sendlerowa. W ukryciu
Pierwsze wydanie: 2017
Autorka: Anna Bikont

Wydawnictwo Czarne
ISBN: 978-83-8049-609-5
Stron: 478

Dziwnie czytało się tę książkę w dniach, kiedy fatalna nowelizacja ustawy o IPN wywołała międzynarodowy skandal, a przedstawiciele partii (niestety) rządzącej brnęli w zaparte i próbowali wszystkim wmówić, że my, Polacy, my wszyscy z Ulmów, a do zbrodni w Jedwabnem czy pogromu kieleckiego doszło chyba w jakimś innym wymiarze, zamieszkanym przez antysemitów, szmalcowników i komunistów, którzy przecież Polakami z definicji nie są. Im dłużej czytałam pracę Anny Bikont, tym bardziej przychylałam się do często cytowanej (nieco niecenzuralnej) opinii Piłsudskiego o naszym wspaniałym narodzie.

czwartek, 8 marca 2018

Kobieta w literaturze LI

Z okazji Dnia Kobiet dłuższy niż zwykle cytat. Źródło: wspomnienia Nathaniela Williama Wraxalla, fragment z pierwszego tomu "Polski stanisławowskiej w oczach cudzoziemców", opracowanie i wstęp - Wacław Zawadzki, PIW 1963, str. 537-543.

   Powszechne rozprzężenie obyczajów wśród sfer wyższych jest jedną z nie najmniej dziwnych i charakterystycznych cech kraju i stolicy, o których piszę. Ani Petersburg, ani Neapol nie przewyższa Warszawy pod tym względem. Wszystkie zasady moralne, wiążące, oczyszczające i umacniające społeczeństwo, wydają się być wśród Polaków w zaniku. Armia, dwór, Kościół, każdy odcinek życia prywatnego i publicznego, są tu jednako skażone. [...]
   Jeśli taki jest stan warstw wyższych, trudno się spodziewać, by płeć piękna była wolna od wad cechujących mężczyzn. Tu już nie galanteria, lecz po prostu wyuzdanie rządzi bez żadnych hamulców. Samo słowo dyskrecja jest wyśmiewane jako nonsens; zaryzykuję nawet twierdzenie, że kobiety dobrze urodzone czerpią tu więcej zaszczytów z pozycji swych kochanków niż mężów. Przykład Stanisława w niemałym stopniu wpływa na pogłębienie się deprawacji dworu, która właśnie za czasów jego panowania osiągnęła poziom nie mający precedensu od czasów Augusta II, okresu dobrze znanego z zepsucia obyczajów. Brak królowej, której obecność nałożyłaby niechybnie hamulce dworzanom i damom, sprzyja rozluźnieniu obyczajów wśród kobiet. Jedną z naturalnych konsekwencji tego stanu rzeczy jest łatwość rozwodów i ich powszechność. Wprost boję się mówić o tym, co widziałem i wiem na ten temat, tak nieprawdopodobnie to wygląda. Udowodnienie zdrady małżeńskiej jest uznane za prawną przyczynę rozwodu; ale w zasadzie wystarczy nie więcej niż niezgodność charakterów, niechęć lub znużenie. Kobiety o manierach i prowadzeniu się bez zarzutu są porzucane przez mężów po czterech, trzech latach lub nawet roku małżeństwa, a czasem po kilku miesiącach. Dowodów na poparcie tego stwierdzenia dostarcza aż zbyt wiele każdy tydzień.

sobota, 24 lutego 2018

Kobieta w literaturze L

Tym razem właściwie w prasie. Źródło cytatu: "Posłaniec Serca Jezusowego", z przełomu lat dwudziestych i trzydziestych (niestety nie wiem, z którego roku czy numeru konkretnie).

   Czy to jest prawdą - pyta ktoś z okolic Parchacza, wojew. lwowskie - że Matka Boska 2-go lipca rozdaje dzieciom w niebie jagody? U nas dużo rodziców, a zwłaszcza matek, którym dzieci pomarły, nie jedzą żadnych jagód do święta Matki Boskiej Jagodnej, to jest do 2-go lipca. Mówią, że Matka Boska tego dnia rozdaje w niebie jagody, a dziecko takiej matki, która przed tem świętem złakomiła się na jagody, omija - i mówi: »Twoję jagódkę Twoja matka zjadła«. Dlatego rodzice do tego czasu nie jedzą jagód, żeby ich dzieci przy rozdawaniu nie omijała Matka Najśw. Proszę mi wyjaśnić w Posłańcu, czy to prawda, bo byłam nieraz na odpuście w święto Nawiedzenia i nigdy o tem nie słyszałam; ani w religijnych książkach tego nie wyczytałam, a od ludzi dużo o tem słyszę. Przecież dusze w niebie nie potrzebują pokarmów!  

niedziela, 18 lutego 2018

"Everything is connected"

Wciąż nie mogę się pogodzić z tym, że jeden z najfajniejszych seriali, jakie widziałam w ciągu kilku ostatnich lat, został zakończony już po drugim sezonie. "Holistyczna agencja detektywistyczna Dirka Gently'ego" nawiązuje w pewnym stopniu (podobno niewielkim) do powieści Douglasa Adamsa, których akurat nie czytałam. Serial nie jest może arcydziełem, ale ma jedną z najbardziej pokręconych fabuł, jakie oglądałam (zwłaszcza pierwszy sezon), fajnie napisane postaci, świetnych aktorów, dobre dialogi i poczucie humoru. Oczywiście nie każdy zaakceptuje taki poziom dziwności, ale warto dać się wciągnąć w ten klimat. Mnie tak zauroczył, że zaraz po obejrzeniu drugiego sezonu, wróciłam do pierwszego (który widziałam mniej więcej rok temu), a potem jeszcze raz obejrzałam drugi...

wtorek, 6 lutego 2018

Kobieta w literaturze XLIX

Źródło cytatu: "Podróż po Polsce", Jacques-Henri Bernardin de Saint-Pierre, fragment z pierwszego tomu "Polski stanisławowskiej w oczach cudzoziemców", opracowanie i wstęp - Wacław Zawadzki, PIW 1963, str. 207-208

Portret Anetki Tyszkiewiczówny, Josef Grassi, 1796 r.

   Polacy są na ogół bardzo gościnni; dobrze przyjmują cudzoziemców, których kolejno zapraszają do siebie. Szlachta niemiecka uważa polską za dumną. Polacy rzeczywiście są hardzi w stosunku do równych sobie oraz do tych, którym są potrzebni; z bardzo dobrym natomiast przyjęciem spotykają się osoby obdarzone jakimkolwiek talentem oraz ci, którzy mają wiele pieniędzy do wydania. 

sobota, 3 lutego 2018

GOTOWI NA PRZEMOC

Tytuł: Gotowi na przemoc. Mord, antysemityzm i demokracja w międzywojennej Polsce (Primed for Violence: Murder, Antisemitism, and Democratic Politics in Interwar Poland)

Pierwsze wydanie: 2017
Autor: Paweł Brykczyński
Tłumaczenie: Michał Sutowski

Wydawnictwo Krytyki Politycznej
Seria Historyczna
                                       ISBN: 978-83-65853-20-2
                                       Stron: 278

Odnoszę wrażenie, że opinia publiczna za bardzo skupiła się w ostatnich dniach na grupce neonazistów, którzy uczcili urodziny Hitlera tortem ze swastyką ułożoną z wafelków. Uważam, że realnym problemem jest znaczący wzrost nastrojów nacjonalistycznych i ksenofobicznych oraz promowanie takich postaw przez obecną władzę i partyjne media.

Dominuje w nich narracja, w której stawia się znak równości między nacjonalizmem i patriotyzmem, czemu towarzyszy wybielanie lub wręcz fałszowanie historii naszego państwa. Minister MSWiA Joachim Brudziński wiele razy powtórzył ostatnio, że "Polska jest narodem ofiar, a nie sprawców". To nieprawda. Oczywiście trudno spekulować o dokładnych proporcjach, ale wśród Polaków zdarzali się i zbrodniarze, i bohaterowie. Nie ponosimy odpowiedzialności za czyny tych pierwszych i nie mamy prawa uważać się kogoś lepszego z powodu etnicznego pokrewieństwa z tymi drugimi.

wtorek, 9 stycznia 2018

GOMBROWICZ. JA, GENIUSZ

Tytuł: Gombrowicz. Ja, geniusz
Pierwsze wydanie: 2017
Autorka: Klementyna Suchanow

Wydawnictwo Czarne
ISBN: 978-83-8049-557-9
Stron: 583 i 599


W wywiadzie przeprowadzonym przez Justyną Sobolewską dla "Polityki" Klementyna Suchanow powiedziała, że chciała napisać książkę nie dla "gombrowiczologów", ale przede wszystkim dla ludzi młodych, nawet nastolatków, "dla których Maisons-Laffitte nie jest oczywistością"; myślała też o czytelniku zagranicznym. Szczerze mówiąc ja tego podejścia w jej pracy nie dostrzegam. Owszem, miejscami styl autorki jest nieco mniej formalny (i trochę nieprzejrzysty, zwłaszcza w pierwszym tomie) niż to zazwyczaj w biografiach bywa, ale poza tym ta książka napisana jest w sposób, który jednak wymaga od czytelnika posiadania co najmniej elementarnych informacji o twórczości Gombrowicza i życiu literackim w Polsce między- i powojennej. Nie uważam tego jednak za wadę, bo też nie wierzę, że na tę pozycję rzucą się ludzie, którzy nie czytali choćby "Ferdydurke", i którym nazwiska Giedroyc czy Witkacy nic nie mówią.