Impresje

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ankieta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ankieta. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 30 stycznia 2012

ACTA. Wyniki ankiety

Kurz bitewny może i opadł, przynajmniej z punktu widzenia żądnych sensacji mediów, ale ja zamierzam kontynuować moje rozważania na temat ACTA. Zresztą nie jestem w tym odosobniona, żałuję tylko, że większość osób zabierających głos w tej sprawie (i po stronie zwolenników tego porozumienia, i po stronie przeciwnej) nie ma pojęcia, o czym mówi. Nawet ci nieliczni, którzy zapoznali się z inkryminowanym tekstem, mają problem z przebrnięciem przez prawniczy żargon. 

W takiej sytuacji należy posłuchać opinii autorytetów i osób kompetentnych. I tak np. prof. Łętowska totalnie zjechała sposób stanowienia prawa w Polsce i skrajną nieodpowiedzialność polityków i urzędników, zresztą nie tylko w sprawie ACTA. Dr Wiewiórowski, Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych, uważa podpisanie i ratyfikację ACTA za niewskazane. Choć się czasami nie zgadzam z prof. Ireną Lipowicz, Rzeczniczką Praw Obywatelskich, to w jej stanowisku w sprawie ACTA znalazłam akapit, który streszcza to, o co mi chodzi:
W tym kontekście również pozostawienie wielu rozwiązań szczegółowych, które będą miały kluczowe znaczenie dla stopnia ingerencji w prawa jednostki, wyłącznie praktyce stosowania procedur budzi mój najwyższy niepokój z punktu widzenia polskiego systemu ochrony praw człowieka.
No właśnie. Egzekwowanie prawa powinno się odbywać za pośrednictwem sądów i na podstawie precyzyjnych przepisów, tymczasem jak przewiduje GIODO
na osoby fizyczne, osoby prawne i inne jednostki organizacyjne nakładane będą nieznane w naszym prawie obowiązki ujawnienia danych osobowych osób fizycznych podejrzewanych o naruszenie norm konwencji ACTA. W jego opinii, podobne obowiązki będą domniemywane wobec instytucji publicznych, zwłaszcza policji. W swoim piśmie wskazuje, że normy konwencji ACTA mogą być ponadto uważane za podstawę do przekazywania takich informacji podmiotom publicznym i prywatnym w państwach niezapewniających wystarczającej ochrony danych osobowych.
A zatem dopuszczono do podpisania porozumienia, które może umożliwić łamanie praw przyznanych obywatelom naszego kraju? I nie chodzi tu tylko o internautów, ale i o przedsiębiorców.

Sprowadzenie przeciwników podpisania ACTA do rzeszy piratów, którzy protestują, bo boją się odcięcia od źródła darmowej rozrywki, uważam za niesprawiedliwie i uwłaczające. Ale jest i pozytywny aspekt tej afery - tu i ówdzie przebąkuje się, że może cały system praw autorskich należałoby zreformować. Osobiście nie rozumiem, dlaczego potomkowie jakiegoś piosenkarza mają zarabiać na jego twórczości jeszcze dekady po jego śmierci.


***   ***   ***

Przejdźmy do wyników ankiety. Wzięło w niej udział 14 osób - dzięki! Oto wyniki:

1. Czy ściągasz książki, muzykę, filmy z internetu?


Nie robi tego tylko jeden z uczestników ankiety, nie podpisał się, ale nazwałam go sobie Anonim 1. Nie ściąga, ale korzysta z youtuba czy last.fm, uważa, że piractwo w sieci należy karać, nie czytał ACTA, ale działania polityków w tej sprawie uważa za prawidłowe.


2. Czy słuchasz muzyki za pośrednictwem np. youtube czy last.fm?


3. Czy zdarzyło się, że kupiłeś oryginał (książkę, płytę, film), z którym najpierw zapoznałeś się za darmo?


Oczywiście próba jest zbyt mikroskopijna, by wyciągać jakieś konkretne wnioski, ale w każdym razie można chyba powiedzieć, że czasami internet działa jak świetna reklama.

4. Czy jeśli piractwo byłoby niemożliwe, kupowałbyś tyle samo oryginałów, ile do tej pory ściągałeś plików?


Ja odpowiedziałabym: stanowczo nie.

5. Co sądzisz o piractwie w sieci?

Ichigol: "Jest nagminne, raczej nic się nie zmieni w najbliższym czasie. Przecież jeśli wprowadzą Acta będą musieli zamknąć połowę Polaków lub ograniczyć im dostęp do internetu. Już to widzę 10 krotnie większe demonstracje niż teraz. Myślę że pójdzie petycja albo zaskarżą to do Trybunału Konstytucyjnego".

Upraszczasz. Bardziej prawdopodobna wydaje mi się sytuacja, w której organizacje zarządzające prawami autorskimi wysyłają do internautów wezwania do uiszczenia odszkodowań, strasząc ich niebotycznymi karami w przypadku zignorowania wezwania.  Nie wiadomo, jak się do tego odniosą nasze sądy.
Skarga do TK jest właściwie pewna.

Ania: "Jest i będzie ;)"

Też tak uważam.

ABSka: "Nie popieram, ale rozumiem. Sama najchętniej kupowałabym książki, płyty i filmy cenionych twórców, ale ceny są zbyt wysokie by samodzielnie i uczciwie wspierać kulturę. Stosunek zarobków do cen w Polsce oraz świadomość, że na zachodzie płacą więcej, a ceny płyt itp. są niższe - obniża wyrzuty sumienia. Łatwiej mi było kupić na raz 5 książek za 9,90 zł niż 2 za 70 zł. Nie chcę piracić, ale nie potrafię zrezygnować z kontaktu z kulturą, a szczególnie ze sztuką filmową. 

Tak naprawdę obniżenie cen może ograniczyć piractwo, tylko przed tym faktem dystrybutorzy oraz wydawcy bronią się rękami i nogami. Więcej osób kupi film na dvd za 20zł niż za 50-60 zł. O ile można zrozumieć ciut wyższe koszty filmów (tłumaczenie, lektor, napisy) tak w przypadku muzyki ceny są najczęściej nieporozumieniem."

Nasz odwieczny problem: zarobki wschodnie, ceny zachodnie, a w przypadku niektórych dóbr wschodnia jest również jakość. 
Uważam, że często lepiej zapłacić 70 zł za jedną dobrą książkę, niż kupić za równowartość tej ceny kilka słabych.

Anonim 1: "Karać".

Anonim 2: "Wolny przepływ informacji stworzył cywilizację i wolny przepływ informacji cywilizację podtrzyma. Postęp naukowy i techniczny opierał się na trzech filarach: kopiowaniu, przekształcaniu i twórczemu łączeniu".

Niby tak, z drugiej strony rozumiem, że ktoś, kto inwestuje w jakiś produkt, ryzykuje pieniądze, poświęca swój czas, chce potem coś z tego mieć. Odpowiedzi na pytanie, ile mu się należy, udziela chyba tzw. rynek.

Tom: "ad.4..mały koment. Jeśli coś przesłucham, obejrzę i stwierdzam że autor wykonał kawał dobrej roboty to zawsze kupuję ten produkt. To kwestia docenienia czyjejś pracy. Ale czemu mam niby kupować "kota w worku" który potem może okazać się gniotem. Zwróci mi ktoś za to pieniądze? Poza tym pamiętam jak kiedyś, kiedy nie miałem akurat pracy zapoznałęm się z dziełami jednego hip-hopowego artysty. Być może bez źródeł takich jak YT nie miałbym możliwości. Ściągnąłem jego płytę a kiedy zacząłem zarabiać kupiłem ją w oryginale i następną też. I tak słucham z piratów żeby nie niszczyć oryginału ale fajnie jest mieć oryginał. Co sądzę o piractwie w sieci? To proste płyty powinny być tańsze :)".

Przeczytałam "Grę o tron" George'a R. R. Martina na komputerze, zresztą dawno temu. Potem kupiłam wszystkie tomy Pieśni lodu i ognia, a nawet pisałam o tym cyklu na blogu zanim jeszcze stał się bardziej znany dzięki serialowi HBO. Więc myślę, że autor nie tylko na tym moim piractwie nie stracił, ale jeszcze zarobił. I wszyscy pośrednicy też.

6. Czy czytałeś ACTA?


Moi drodzy, do lektury!

7. Co sądzisz o działaniach polityków i urzędników w sprawie ACTA?

Ichigol: "Bez komentarza, gdyż nic nie wiem o ich działaniu. Ale chyba politycy niezbyt wiedzą o co tak naprawdę chodzi z tym Acta:P"

Ania: "Podstawowy zarzut to niezgodność z konstytucją i podstawowymi prawami obywatelskimi (zbycie podstawowych wartości kosztem danej grupy społecznej)".

ABSka: "Cały czas to ogarniam, ale rząd zaczyna tracić zaufanie - w końcu społeczeństwo wyraźnie zaznacza swoją postawę. Nie chodzi o sprawy trudne z punktu widzenia budżetu - nikt nie żąda podwyżek czy innych działań pociągających pewne koszty. Tutaj chodzi o złożenie podpisu. Nie podoba mi się, że przy tylu niejasnościach, wątpliwościach natury prawnej (przepisy stoją na bakier z ustawami) - rząd upiera się przy swoim, zupełnie ignorując źródła wątpliwości. Postawa Tuska jako polityka, który nie ugnie się przed głosem ludzi może go drogo kosztować. Jeżeli głos społeczeństwa jest tak mocny, to wypadałoby przeprowadzić referendum. Mam gdzieś, że to obciążenie dla budżetu, skoro tyle poszło na odszkodowania dla rodzin smoleńskich".

Anonim 1: "Prawidłowe".

Anonim 2: "To jawna kpina z wyborców. Rząd pokazał wreszcie swoje prawdziwe oblicze. Teraz naprawdę widzimy jego "troskę" o dobro obywateli".

wtorek, 24 stycznia 2012

Piractwo, ACTA, ankieta

Tusk właśnie strzelił sobie w stopę, a może nawet w głowę. Wyborcy przełkną wiele, ale nie jawne ignorowanie i pomijanie ich głosu. Nie bałagan informacyjny rządu w tak ważnej sprawie. I jeszcze szef BBN-u, generał Koziej, napomyka o możliwości wprowadzenia stanu wyjątkowego, gdyby ataki na rządowe strony nie ustały... Jakoś się o tym nie wspomina, gdy np. górnicy demolują centrum stolicy.
To jest po prostu śmieszne i żałosne.

Już nie rozumiem, o co chodzi. Podobno podpisanie, nawet ratyfikacja ACTA, nic w naszym prawie nie zmieni. Innego zdania są niektórzy eksperci, w tym generalny inspektor ochrony danych osobowych. Jak ma się w tym rozeznać szary obywatel?

Powtarzam - z piractwem i podróbkami trzeba walczyć, ale nie wszystkimi możliwymi środkami. Uważam, że organy ścigania powinny skupić się przede wszystkim na producentach podróbek i firmach, które czerpią zyski z piractwa. Czy to, że jakiś fan wrzuci na youtube kilka utworów ulubionego artysty naprawdę obniży zyski firmy, która ma do tych piosenek prawa? A może przeciwnie - spopularyzuje jego twórczość, dzięki czemu więcej osób przyjdzie na koncert czy kupi perfumy sygnowane pseudonimem gwiazdy?

Wiele się ostatnio mówi i pisze o prawach twórców i o tym, ile tracą z powodu istnienia piractwa. Art. 9 ACTA dotyczy odszkodowań i stwierdza:
Każda Strona zapewnia swoim organom sądowym, w cywilnych procedurach sądowych dotyczących dochodzenia i egzekwowania praw własności intelektualnej, prawo do nakazania sprawcy naruszenia, który wiedział lub miał wystarczające podstawy, by wiedzieć, że zajmuje się działalnością stanowiącą naruszenie, aby zapłacił posiadaczowi praw odszkodowanie odpowiednie dla zadośćuczynienia za szkodę, jakiej posiadacz praw doznał w wyniku naruszenia. Określając kwotę odszkodowania za naruszenie praw własności intelektualnej, organy sądowe Strony mają prawo wziąć pod uwagę między innymi przedstawione przez posiadacza rozsądne obliczenie wartości, które może obejmować utracone zyski, wartość towarów lub usług, których dotyczy naruszenie, wycenionych zgodnie z ceną rynkową lub sugerowaną ceną detaliczną.
Takie podejście zakłada, że gdyby dana osoba nie ukradła "własności intelektualnej", to na pewno by ją kupiła. Że twórca czy też podmiot, któremu twórca sprzedał swoje prawa, traci nawet niekoniecznie tylko ZYSKI ze sprzedaży wspomnianej własności, ile nawet równowartość ich ceny rynkowej czy detalicznej! 

Sęk w tym, że w wielu przypadkach konsument ma do wyboru albo ukraść, albo nie słuchać/oglądać/czytać wcale. Krystalicznie uczciwy człowiek zrobi to drugie. Ale ilu takich znacie?

Kiedy planuję jakiś większy zakup, zwykle staram się rozważyć stosunek ceny do jakości i/lub wartości, którą otrzymuję w zamian. Stosunkowo łatwo to ocenić w przypadku zakupu dobra materialnego, np. butów czy telefonu, natomiast gdy chodzi o towary typu książka, muzyka czy film - za kilkadziesiąt złotych kupujemy kota w worku. 

Niestety korzystanie z kultury nie jest tanie. Przynajmniej w Polsce. Za książkę trzeba zapłacić co najmniej 30 zł (zwykle więcej), za bilet do kina około 20 (w weekend więcej), za płytę 40-50 zł... I często są to pieniądze wyrzucone w błoto, jeśli książka, film czy płyta są słabe. Niektórzy chcąc się przed takim nietrafionym wydatkiem ustrzec, ściągają najpierw z internetu, a jeśli uznają, że warto, kupują oryginał. Gdyby to wszystko było tańsze, to może więcej konsumentów zaryzykowałoby wysupłanie tych kilkunastu złotych? Model sprzedaży dóbr kultury i rozrywki jest kompletnie nieadekwatny do rozwoju technologii i potrzeb klientów.

Nabywam książki, ale za muzykę czy filmy na ogół nie płacę. Jeśli znikną internetowe serwisy, które umożliwiają mi do nich darmowy dostęp, to po prostu poprzestanę na darmowym radiu (koszt tantiem pokryją reklamodawcy) i, od czasu do czasu, kinie.

I na koniec:



Dziękuję za uwagę:). Wyniki wkrótce.

środa, 13 października 2010

Ankieta: Czym jest obciach?

(GŁOSOWANIE ZAKOŃCZONE)

W ostatnim numerze Tygodnika Powszechnego sporo miejsca poświęcono obciachowi (czytałam tylko artykuły już dostępne w sieci). Oczywiście obciach to pojęcie bardzo względne. Postanowiłam zaprezentować swoje zdanie na ten temat, a przy okazji "zbadać" preferencje osób, które czasami odwiedzają mój blog. Ja wszędzie zaznaczyłabym "Tak";).

Ankieta zawiera dwadzieścia sześć punktów, po cztery na stronie. Aby przejść do kolejnych, należy kliknąć przycisk "Continue".



Wyniki poprzedniej ankiety, w której pytałam o "idealną recenzję", znaleźć można TUTAJ.

czwartek, 25 lutego 2010

Wyniki ankiety

W ankiecie wzięło udział 20 osób (w tym ja). Wszystkim ankietowanym bardzo dziękuję:) Zrobiłam ją z dwóch powodów: chciałam sprawdzić działanie formularzy google i dowiedzieć się czegoś o osobach, które czasami trafiają na mój blog. Nie po to, żeby tu coś zmieniać (przecież nie zacznę nagle pisać krótkich postów;), ale ot tak, z ciekawości. A oto Wasze odpowiedzi:


środa, 17 lutego 2010

Ankieta

Czytam "Peanatemę" Stephensona i coś mi się wydaje, że to trochę potrwa - początek jest trochę nudnawy. Zatem w najbliższym czasie nie będzie nowych recenzji. Krótkie bieżące zapiski znajdziecie na facebooku, a w międzyczasie, jeśli macie ochotę, wypełnijcie poniższą ankietę. Raczej nie posłuży mi ona do wprowadzania jakichś zmian na blogu, ale ciekawa jestem odpowiedzi. No i chciałam wypróbować możliwości formularzy google docs;)