Impresje

czwartek, 22 września 2016

Kobieta w literaturze XXXVIII

Źródło cytatu: pierwszy tom "Sagi rodu Forsyte'ów" Johna Galsworthy'ego w przekładzie Róży Centnerszwerowej, Książka i Wiedza 1987

Carl Holsoe: Wnętrze z kobietą widzianą z tyłu
   Ale w tym momencie wejście Frances i Eufemii niefortunnie przerwało rozmowę, nie był to bowiem temat nadający się do dyskutowania w obecności młodych panien.
   Jakkolwiek też Swithin niechętnie urwał w chwili, kiedy miał oznajmić coś ważnego, rychło jednak odzyskał chęć do rozmowy. Lubił Frances - Francie, jak ją nazywano w rodzinie. Wyglądała tak elegancko, w dodatku słyszał, że komponowanymi przez siebie pieśniami wcale przyzwoicie zarabia "na szpilki", co uważał za wielce rozumne z jej strony.
   Dumny też był ze swojej wyrozumiałości w stosunku do kobiet - nie widział powodu, dla którego by im miano odmawiać prawa malowania obrazów, komponowania melodii czy nawet pisania książek, zwłaszcza jeśli mogą czerpać z tego zajęcia korzyści materialne. Nie miał nic przeciwko temu - chroni to je od niejednego zła, a zarazem nie robi z nich niby-mężczyzn.

sobota, 17 września 2016

CZAROWNICE Z SALEM

Tytuł: Czarownice z Salem (The Crucible)
Pierwsze wydanie: 1952
Autor: Arthur Miller
Tłumaczenie: Anna Bańkowska

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
ISBN: 978-83-7648-163-0
Stron: 287

Dramat Arthura Millera to w tej dosłownej warstwie opowieść o polowaniu na czarownice w Salem w stanie Massachusetts w 1692 roku, ale w chwili publikacji tego utworu wszyscy wiedzieli, że autor nawiązuje tak naprawdę do nieco bardziej bieżących wydarzeń, mianowicie do polowania na komunistów na początku lat pięćdziesiątych, na czele którego stał amerykański senator Joseph McCarthy.

wtorek, 6 września 2016

KOCHANKOWIE MOJEJ MATKI

Tytuł: Kochankowie mojej matki (My Mother's Lovers)
Pierwsze wydanie: 2006
Autor: Christopher Hope
Tłumaczenie: Ewa Pankiewicz

Wydawnictwo: W.A.B. 2008
Seria: Don Kichot i Sancho Pansa
ISBN: 978-83-7414-387-5
Stron: 492


Gdybym oceniała książki po okładce, nie zdecydowałabym się zapewne na lekturę „Kochanków mojej matki”. Obwoluta z podmalowanym zdjęciem Katharine Hepburn i standardowymi cytatami z zagranicznych recenzji sugerują, że to romans retro w egzotycznej scenerii, a tego rodzaju literatury staram się unikać. (Dobry romans nie jest zły, ale tych rzeczywiście dobrych jest niestety tak niewiele, że zwykle po prostu nie ryzykuję straty czasu). Mnie polecono powieść Hope’a jako ciekawy obraz życia w Afryce Południowej i to się akurat sprawdziło, co po raz kolejny dowodzi, że lepiej kierować się opiniami znajomych niż obietnicami wydawnictw.

sobota, 13 sierpnia 2016

Kobieta w literaturze XXXVII

Źródło cytatu: "Osobliwości miast i dziwy podróży 1325-1354" Ibn Battuty, tłumaczenie Tadeusza Majdy i Haliny Natorf, Książka i Wiedza 1962, str. 160-162


O tym, jak mieszkańcy Indii palą ciała swoich zmarłych

   Gdy powróciłem od szejcha, ujrzałem, jak ludzie z naszego obozu spieszyli gdzieś, a wśród nich zobaczyłem towarzyszy moich. Zapytałem ich o przyczynę tego. Oni zaś rzekli mi, że zmarł był pewien niewierny Hindus i że stos rozniecono, aby spalić zwłoki zmarłego i jego żonę. Gdy ciała obojga spalone zostały, moi towarzysze podróży wrócili i opowiedzieli mi, że niewiasta owa trzymała w objęciach męża tak długo, póki nie spłonęła wraz z nim w płomieniach. Często też później zdarzało mi się widzieć w onym kraju niewiasty hinduskie na koniach, obleczone w drogie szaty, a za nimi korowód ludzi, muzułmanów i niewiernych, podążających przy dźwiękach trąb i bębnów. Towarzyszyli im bramini, znamienite osobistości w Indiach. Jeżeli dzieje się to w posiadłościach sułtana, wonczas zwracają się z prośbą do niego, aby przyzwolił na spalenie owej kobiety. Wtedy on zezwala im i niewiasta zostaje spalona.

piątek, 12 sierpnia 2016

Kobieta w literaturze XXXVI

Źródło cytatu: "Osobliwości miast i dziwy podróży 1325-1354" Ibn Battuty, tłumaczenie Tadeusza Majdy i Haliny Natorf, Książka i Wiedza 1962, str. 239-240


O kobietach z wysp Malediwów

   Mieszkanki onych wysp nie mają we zwyczaju osłaniać twarzy; nie czyni tego nawet królowa. Włosy swe wszelako czeszą i upinają. Większość niewiast nosi jeno fartuch, który okrywa je od pępka aż do stóp, podczas gdy resztę ciała mają obnażoną. W ten sposób pokazują się na bazarach i we wszystkich innych miejscach. Gdym otrzymał urząd sędziego na Malediwach, postanowiłem znieść ów zwyczaj, rozkazałem przeto, aby wszystkie niewiasty ubierały się. Wszelako nie udało mi się tego przeprowadzić. Wprawdzie żadnej niewiasty, która ze sporną sprawą przychodziła, nie dopuszczano do mnie, jeśli nie była całkiem odziana, lecz poza swym domem władzy już nie miałem. Niektóre z nich noszą jeszcze prócz fartucha także koszule z krótkimi i szerokimi rękawami. Moje zaś niewolnice nosiły szaty mieszkańców Delhi i osłaniały oblicza, lecz strój ten, miast je zdobić, przydawał im raczej szpetoty, jako że nie zwykły go nosić.

środa, 10 sierpnia 2016

DZIENNIK

Tytuł: Dziennik
Pierwsze wydanie: 2012
Autor: Jerzy Pilch

Wydawnictwo: Wielka Litera
ISBN: 978-83-64142-85-7
Stron: 464

 
"Dziennik" zawiera teksty napisane między grudniem 2009 i listopadem 2011 roku, które na bieżąco były publikowane w "Przekroju". Wydaje mi się, że te zapiski były dla Pilcha formą rehabilitacji - w znaczeniu zupełnie dosłownym. Właśnie tak, moim zdaniem, trzeba interpretować każdą linijkę tej książki: jako próbę odtwarzania samego siebie. Sukces możliwy jest tylko na stosunkowo krótkich odcinkach, porażka - jeszcze przed metą - jest właściwie nieuchronna. Chodzi o to, żeby jak najpóźniej się poddać.
Mam za sobą rok nie najgorszej formy i zupełnie koszmarnego - dzień w dzień - samopoczucia. Plus ryzykowną wiedzę, jak jednym ruchem, tracąc formę, poprawić samopoczucie. Plus proste przeświadczenie, że minimalny wysiłek - najlepiej umysłowy - warto zrobić. Całkiem w sobie samym jeszcze się nie uplasowałem, ale kto wie. Sporo odzyskując, nie mam częstego u współbraci złudzenia, że uzyskałem życie wieczne. Skąd! Poczucie jego biegu teraz dopiero jest tragiczne. Ale zwycięża - cóż z tego, że nieco zgrana - kwestia smaku. Od frazy: "Zapił się na śmierć", znacznie przecież bardziej wyrafinowana, znacznie dowcipniejsza i znacznie radośniejsza jest fraza: "Przestał pić i umarł". [21 stycznia 2011, str. 282]