Impresje

poniedziałek, 8 października 2018

"Krótki przewodnik dla mecenasów sztuki, krytyków itd."

Na wystawie "Kraków 1900" w Kamienicy Szołayskich w Krakowie zauważyłam przezabawny cytat z czasopisma "Liberum Veto", które ukazywało się na początku XX wieku. Fragment ten skierowany jest co prawda  przede wszystkim do osób zainteresowanych malarstwem, ale myślę, że można go odnieść i do innych dziedzin sztuki. 


NA WYSTAWIE OBRAZÓW
Krótki przewodnik dla mecenasów sztuki, krytyków itd.

   Przy oglądaniu obrazów należy mieć zawsze minę krytycznie uśmiechniętą. Dobre wrażenie robi też szybkie przybliżanie się i oddalanie od obrazu. Uwagi można czynić następujące:

czwartek, 13 września 2018

Kobieta w literaturze LVII

Źródło cytatu: "Ludzie gościńca w XVII-XVIII w." Bohdana Baranowskiego, Wydawnictwo Łódzkie 1986 r., str. 218-220

   A wreszcie na gościniec zbiegały brzemienne dziewczyny, które rodząc nieślubne dziecko skazywała się na surowe kary, a także na pośmiewisko całej społeczności miejskiej lub wiejskiej. W tamtych czasach nieślubna matka narażona była na różnego rodzaju szykany ze strony swego środowiska. Niekiedy sądy małych miasteczek wymierzały nawet surowe kary niezamężnym kobietom, które urodziły dziecko. W r. 1745 w Uniejowie przed sądem miejskim rozpatrywana była sprawa o „[...] niecnoty płodzące białogłowy, jako to Grzelina wdowa, Katarzyna dziewka i Jadwiga dziewka, które wszystkie trzy spłodziły dzieci źle poczęte [...] Więc miasto, a bardziej urząd, zachodząc dalszym niecnotom i obrazy Pana Boga, ażeby te niecnotliwe akcyje więcej nie bywały [...] naznacza sąd dekretem swoim kary, aby każda wzięła na 3 rogach pod ratuszem plag po 15 pomiatałkami i wieńce słomiane, aby na głowach swoich miały przy wygnaniu z miasta Katarzyna i Jadwiga, Grzelicha zaś aby przed nimi szła z [...] świecą zapaloną w ręku niosąc za miasto, a to na ukaranie im i inszym“.
   Niekiedy zdarzało się, że nieślubna matka ponosiła karę nawet wówczas, gdy była ofiarą zgwałcenia. W r. 1761 sąd miejski Uniejowa rozpatrywał sprawę młodej dziewczyny, która urodziła nieślubne dziecko. Dziewczyna tłumaczyła się, „iż nie z woli i chuci swojej cielesnej obciążona została i płód ten na świat wydała [...], ale z napaści w drodze przejeżdżających 2 ludzi do chorągwi w brzezinie za Dominikowicami gwałtem zniewolona będąc w płód zaszła i w ciąży została“. Sąd jednak, ponieważ w odpowiednim czasie nie złożyła skargi o zgwałcenie, wymierzył jej grzywnę pieniężną oraz niewysoką karę pozbawienia wolności.

sobota, 25 sierpnia 2018

PODPALACZ

Tytuł: Podpalacz
Pierwsze wydanie: 2012
Autor: Wojciech Chmielarz

Wydawnictwo: Czarne 2012
Seria: Ze strachem, Cykl: Jakub Mortka (tom 1)
ISBN: 978-83-7536-469-9
Stron: 358


WRESZCIE nieco się ochłodziło, więc jestem w stanie wykrzesać z siebie krótki tekst. Mogłoby się wydawać, że ostatnio czytam same kryminały, ale tak nie jest, po prostu wybrałam książkę, o której napisać będzie najłatwiej. Na ambitniejszy wpis zdobędę się chyba dopiero wraz z nadejściem jesiennych przymrozków...

wtorek, 7 sierpnia 2018

Kobieta w literaturze LVI

Źródło cytatu: "Płomień i lód. Przygody mojego życia" Arthura Koestlera, tłum. Władysława Jeżewskiego, Wydawnictwo Magnum 2009, str. 84-88.

Wśród paryskich domów publicznych były przybytki poważne i mniej poważne. Te pierwsze bardzo dbały o swoją reputację; nie zezwalano tam na pijaństwo, hałaśliwe zachowanie ani oskubywanie klientów, a dziewczęta musiały przestrzegać ścisłej etykiety. W Paryżu działało wiele luksusowych domów publicznych, takich jak Chabannais, Sphinx albo lokal przy rue des Victoires, specjalizujący się w „żywych obrazach”, w których występowali mnisi, zakonnice, książęta i pastereczki w pozach rabelaisowskich. Ale takie miejsca, jak wszystko, co związane z turystyką, traktowano w branży z pogardą. Poważne domy służyły mieszkańcom dzielnicy, miały swoją mniej lub bardziej stałą klientelę, przystępne ceny i miłą atmosferę. Gość mógł w nich siedzieć przez godzinę nad szklanką piwa lub kieliszkiem koniaku, zapłacić i nie nagabywany wrócić do domu – co właśnie czyniła mniej więcej połowa klientów. Nierzadko nawet przychodzili z żonami lub kochankami, które chciały zaspokoić ciekawość i zobaczyć „dom” od środka; tylko w tanich zakładach, obawiających się konkurencji, obowiązywał zakaz wstępu dla kobiet. 
Henri de Toulouse-Lautrec