Impresje

czwartek, 26 stycznia 2017

JAK BREDNIE PODBIŁY ŚWIAT

Tytuł: Jak brednie podbiły świat. Krótka historia współczesnych urojeń (How Mumbo-Jumbo Conquered the World. A Short History of Modern Delusions)
Pierwsze wydanie: 2004
Autor: Franics Wheen
Tłumaczenie: Hanna Jankowska

Wydawnictwo: Muza
Seria: Spectrum
ISBN: 83-7319-697-8
Stron: 355


Ta książka ukazała się po raz pierwszy w 2004 roku, kiedy Donald Trump był tylko - jak to wtedy widział Wheen - "znanym z zamiłowania do kiczu (...) potentatem z lat osiemdziesiątych XX wieku". Fakt, że właśnie został kolejnym prezydentem Stanów Zjednoczonych, tylko potwierdza tezę autora - "daleko odeszliśmy od humanistycznych wartości Oświecenia".

Ba, oddalamy się od nich coraz bardziej! Nie bez powodu słowem roku 2016 zdaniem kolegium redakcyjnego Słownika Oksfordzkiego została "post-prawda" - termin „odnoszący się do, lub opisujący sytuację, w której obiektywne fakty mają mniejsze znaczenie w kształtowaniu opinii publicznej, niż odwołania do emocji i osobistych przekonań” (definicja cytowana w "Newsweeku"). W dodatku kilka dni temu doradczyni Donalda Trumpa próbowała przekonać dziennikarza, że nieprawdziwe dane, które na konferencji prasowej przytoczył rzecznik nowego prezydenta, to nie kłamstwa, tylko "alternatywne fakty". W Polsce przerabiamy to od ponad roku, ale chyba nikt nie użył do tej pory równie udanego eufemizmu.

piątek, 13 stycznia 2017

Kobieta w literaturze XL

Źródło cytatu: "Ku Klux Klan. Tu mieszka miłość" Katarzyny Surmiak-Domańskiej, Wydawnictwo Czarne 2015, str. 158-161

poniedziałek, 9 stycznia 2017

PRZEZ KRAJ LUDZI, ZWIERZĄT I BOGÓW

Tytuł: Przez kraj ludzi, zwierząt i bogów (Beasts, Men and Gods)
Pierwsze wydanie: 1922
Autor: Antoni Ferdynand Ossendowski

Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Seria: Podróże Retro
ISBN: 978-83-7506-261-8
Stron: 382
 

Ta książka to swego rodzaju reportaż z podróży, którą Ossendowski odbył w 1920 roku z Krasnojarska, przez Mongolię, do Pekinu. Nie była to bynajmniej wycieczka krajoznawcza - musiał uciekać przed bolszewikami, którzy łagodnie mówiąc mieli mu za złe wspieranie białych.

Na początku, w Dedalusie, zaintrygowała mnie okładka, a potem przejrzałam kilka pierwszych stron i szybko zdecydowałam się na zakup - już na trzeciej stronie autor w przebraniu chłopa zaczyna ukrywać się w tajdze, gdzie żywi się tym, co upoluje, i niewielkim zapasem sucharów i herbaty. Spodobała mi się lakoniczność Ossendowskiego. Tak dla odmiany. To, co on opisał w jednym króciutkim rozdziale, współczesnemu reportażyście zajęłoby co najmniej jedną trzecią książki, a gdyby ów reportażysta miał zamiłowanie Knausgårda do detali, to jeden tom ledwie by pomieścił opis ucieczki z Krasnojarska.

środa, 28 grudnia 2016

Prehistoria

Nie jestem fanatyczką przedświątecznych porządków. Może dlatego, że święta spędzam na ogół u rodziców - moich albo męża; kupuję tylko prezenty, a o gotowanie nie muszę się martwić, bo i tak w tej dziedzinie nikt się po mnie cudów nie spodziewa;). Dom się jednak sam nie sprzątnie, jak mawiała Rebeka Dew, więc chcąc nie chcąc co jakiś czas wszystko wywracam do góry nogami i czasami przy okazji dokopuję się do ciekawych znalezisk. Nie są to oczywiście żadne skarby, tylko przedmioty, które prawie każdy na moim miejscu już dawno by wyrzucił. Ja tego nie robię, bo niestety albo stety jestem typem chomika, który pozbywa się rupieci dopiero wtedy, kiedy w jego norce zaczyna brakować miejsca dla niego samego. 

W tym roku tak się złożyło, że zamiast przedświątecznych porządków robię poświąteczne, ale takie bardziej gruntowne niż zwykle. Co udało mi się wyszperać?

czwartek, 22 grudnia 2016

Wesołych Świąt!

Bywam niekiedy pytana, co - jako ateistka - robię w Boże Narodzenie. Odpowiadam, że generalnie to samo, co większość Polaków: spotykam się z rodziną, odpoczywam i jem dużo dobrych rzeczy:). 
I tego Wam wszystkim życzę.


PS. Uwielbiam kartki firmy Bug Art. Zawsze kupuję co najmniej jedną na targach książki w Krakowie, bynajmniej nie ze świętokradczą myślą o wysłaniu ich komukolwiek. Są sprzedawane z kopertą i zafoliowane. Nie rozpakowuję ich nawet, tylko stawiam na półce i się zachwycam:).