Tytuł: Tajemnice zamku UdolphoAutorka: Ann Radcliffe
Pierwsze wydanie: 1794
Wydawnictwo: PIW
Rok: 1977
Stron: tom I 371, tom II 348
Ocena: 3/5
Z nazwiskiem Ann Radcliffe spotkałam się po raz pierwszy czytając "Opactwo Northanger" Jane Austen, a po raz drugi oglądając film "Zakochana Jane" (niestety, taki sobie). Bohaterowie "Opactwa" czytają lub czytali właśnie "Tajemnice zamku Udolpho". Z jednej strony w ich wypowiedziach można znaleźć pochwałę tej książki, z drugiej - Jane Austen świetnie parodiuje powieść gotycką w rozmowie Henry'ego Tilneya i Catherine po drodze do jego rodzinnej posiadłości. Z kolei w filmie Jane spotyka samą Ann Radcliffe, co podobno w rzeczywistości nigdy nie miało miejsca.
"Tajemnice zamku Udolpho" to klasyka powieści gotyckiej, czyli powieści, gdzie dominują dwa wątki - sentymentalny romans i groza, czająca się zwykle w zakamarkach mrocznego, opuszczonego (ale nie przez duchy) od dawna zamczyska, gdzie oczywiście nieubłagany los rzuca bohaterów. To właśnie spotyka Emilię St. Aubert - na skutek głupoty swojej ciotki trafia (wraz z nią) do (jakżeby inaczej) gotyckiego zamczyska gdzieś we Włoszech, otrzymuje komnatę w od dawna niezamieszkanej części zamku, do której oprócz standardowego wejścia prowadzą zamykane od zewnątrz tajemnicze drzwi, za którymi znajdują się prowadzące nie wiadomo dokąd schody...


