Impresje

niedziela, 25 listopada 2018

Kobieta w literaturze LX

Źródło: "Uwagi śmierci niechybnej" Józefa Baki (1707-1780), Biblioteka Literatury Polskiej W Internecie


Uwaga damom

Świetne damy, świat was w ramy
Jeszcze w życiu, w dobrym byciu,
   Wprawuje, szacuje
   Tak wzięte, jak święte,

A śmierć ślepa jak szkulepa 
Nic nie zważa, nie poważa.
   Chimera, odziera:
   Co złoto, jej błoto,

Na fontaże Mars pokaże,
Na fryzury głodne szczury
   Gotuje, pudruje
   Siwizną, zg[nili]zną.

Umysł hardy, na kokardy
Fatów spony, girydony,
   Tak szuby jak czuby
   Zwlekają, zdzierają.

W lot kapturki podrą szczurki,
Tam bukiety i tupety.
   Salopy od ropy
   Zbotwieją, struchleją.

Ej, boginie, wszytko zginie!
Wasze imię w krótkiej stymie:
   Śmierć strzyże i krzyże,
   Manele rwie śmiele.

Darmo kanak zdobi głowy,
Gdy u kogo rozum sowy.
   Przeważa, nie zważa:
   Zgnić w grobie ozdobie!

Gdzie testament, tam to lament!
Łzy toczą się na dyjament:
   Ach, perło! Jak berło
   Śmierć zmiata, do kata!

W świata morzu okręt drogi
Z czubem zerwie wicher srogi.
   Popłynie, ach, zginie
   W łez rzeki na wieki!

Rogów moda jak wicina,
Wiatrem dęta pajęczyna
   Skurczy się, pomści się
   Śmierć nagle na żagle.

Nic wam, damy, złote lamy,
Bez urazy ani gazy,
   Mantele, manele
   Nie dadzą, zawadzą.

O Dyjano, z ciebie mara
Czy poczwara, gdy czamara 
   Przybierze w ofierze
   Much rojem, rop zdrojem.

Nic nie miło, gdy się zgniło:
Sztofy, tury i purpury,
   Wachlerze, trup w cerze
   Odmiata, do kata!

Nic po stroju, człek wór gnoju,
Pompę zbrzydzi, świat ohydzi.
   Odrzuci, bo nuci,
   Gazeta! Waleta!

Śmierć niemodna, kiedy głodna,
Na ząb bierze w cudnej cerze
   Z rumieńcem i wieńcem
   Panienki w trunieńki. 

Portrety trumienne w Muzeum Narodowym w Poznaniu

czwartek, 8 listopada 2018

Kobieta w literaturze LIX

Źródło cytatu: "Noce i dnie" Marii Dąbrowskiej,  Prószyński i S-ka 1997, str. 70-72
   A jednak, mimo takiego osądzenia Urszuli Niechcicowej, pani Barbara wracała od niej zawsze pogrążona w podziwie i czarnych myślach. W takim samym usposobieniu wracała zresztą zewsząd, dokądkolwiek bądź pojechali. Mój Boże! Wszak ona się tylko tego obawiała, że poślubiwszy człowieka, co nie miał obycia towarzyskiego ani wyższego wykształcenia, będzie się czuła upośledzona wobec swego dawnego, wyższego świata. Tymczasem sto razy bardziej upośledzona czuła się tu, gdzie nie umiała tego, co wszyscy umieli. Jakże była słaba i niedołężna wobec tych wszystkich skrzętnych, zapobiegliwych gospodyń! A taką się sobie wydając, tym bardziej marzyła, jaka by to była przyjemność, gdyby ją one uwielbiały, lubiły, podziwiały. Bo uwielbienia i podziwu łaknie się najczęściej w okresach słabości i bezradności, gdy aż tego potrzeba, by poczuć, że się istnieje. 
   Więc, śniąc, wyobrażała sobie, że w ciągu krótkiego czasu wyprzedzi w umiejętnościach pani domu wszystkie okoliczne znajome, a wówczas pokaże im, jak się trzeba do tych rzeczy odnosić. O, nie będzie się tak krępująco chwaliła, jak pani Hipolitowa z Turobina. Nie, u niej dobre rzeczy będą się zachwalały dyskretnie, same przez się. Wszyscy będą o nich mówili - prócz niej. Ona zaś będzie prowadzić dom otwarty, nie po to, by schlebiać brzuchom i gustom do niewyszukanej zabawy, ale by ociężałych ludzi tutejszych nauczyć, że sens istnienia polega na szlachetnych zajęciach umysłowych. Tak, zasmakują w rzeczach, o których im się nawet nie śniło, i będą mówić o niej: "Świetna z niej gospodyni, co za kuchnia, a gospodarstwo, ho-ho! A jednak nie zasklepiła się w domowym deptaku. Ma szerszy pogląd na rzeczy i wniosła nowego ducha w życie tych stron". 

niedziela, 4 listopada 2018

Kobieta w literaturze LVIII

Źródło cytatu: "Służące do wszystkiego" Joanny Kuciel-Frydryszak, Marginesy 2018, str. 83-84

   Gdy przychodzą na służbę, zaczyna się ich cywilizowanie. W domu postępowym, o ile pani nie jest skąpa, dziewczyna wysyłana jest do łaźni. Miesięcznik "Zdrowie" w 1904 roku zalecał: "Pierwszego zaraz dnia posłać ją do kąpieli - wydatek nie przekraczający pięciu-siedmiu kopiejek - i taką procedurę powtarzać minimalnie co miesiąc, zwracając uwagę na czystość bielizny".
   Elżbieta Bederska w Dobrej służącej z 1909 roku proponuje inne rozwiązanie: "Co tydzień trzeba całe ciało, tak ze względu na zdrowie, jak i przyzwoitość, natrzeć dobrze mokrym, grubym ręcznikiem, a od czasu do czasu wziąć kąpiel całkowitą".
   Kąpiel to luksus, który wymaga czasu i pieniędzy, i nie wszystkim paniom podoba się marnowanie wody na służącą. Niektóre mogą się kąpać w domu - ale na końcu, w wodzie pozostałej po kąpieli domowników.

niedziela, 28 października 2018

TESSA D'URBERVILLE

Tytuł: Tessa d'Urberville. Historia kobiety czystej (Tess of the d'Urberville. A Pure Woman)
Pierwsze wydanie: 1891
Autor: Thomas Hardy
Tłumaczenie: Róża Czekańska-Heymanowa

Wydawnictwo: Świat Książki 2003
Seria: Wielkie Miłości
ISBN: 83-7311-811-X
Stron: 445


Moje pierwsze spotkanie z prozą Hardy'ego trudno uznać za bardzo udane. Być może tragiczna historia Tessy Durbeyfield trafiała w gust wiktoriańskich czytelników, ale dzisiaj zalatuje nieco kiepskim melodramatem. Oczywiście krytykuję tutaj - na razie - tylko warstwę fabularną, dostosowaną (jak podejrzewam) do publikowania powieści w odcinkach w prasie. Najpierw kolejne epizody ukazywały się w tygodniku "The Graphic", wydanie książkowe nastąpiło później. Odnoszę zresztą wrażenie, że fabuła była dla Hardy'ego kwestią trochę drugorzędną, raczej środkiem do celu niż celem w samym sobie. Ów cel trudno dostrzec przez gąszcz symboli, często niełatwych do zinterpretowania dla dwudziestopierwszowiecznego czytelnika-amatora. 

Czegóż tu nie ma: nawiązanie do obrzędów ku czci rzymskiej bogini Ceres, korelacja między porami roku a losem bohaterów i relacjami między nimi, sugerowany wpływ postępowania odległych nawet przodków na sytuację współczesnych pokoleń (coś w rodzaju sprawiedliwości dziejowej) i kiczowata właśnie przez swój nachalny symbolizm scena na Stonehenge - w tym momencie przerwałabym lekturę, gdyby do końca książki nie pozostało już tylko kilka kartek. Dysonans między naturalizmem większości fragmentów i metaforycznością niektórych okazał się dla mnie zbyt silny.