Impresje

czwartek, 31 maja 2018

Chłopi w literaturze I

Źródło: wspomnienia Huberta Vautrina, fragment z pierwszego tomu "Polski stanisławowskiej w oczach cudzoziemców", opracowanie i wstęp - Wacław Zawadzki, PIW 1963, str. 707-713.

"Ziemia", Ferdynand Ruszczyc, 1898
   W takim to stanie znajduje się Polska, gdzie zaledwie doszukać się można śladów człowieka. Podróżny, który wziąłby zboże za dziko rosnącą roślinę, mógłby przebyć dziesięć mil nie przypuszczając nawet istnienia mieszkańców. Polacy sami czasem przyznają, że brak im rąk do pracy. Na pytanie, dlaczego to lub owo bagno nie zostało osuszone, odpowiadają, że brak im siły roboczej. Zapytajcie, dlaczego olbrzymie przestrzenie pokrywają ugory, a odpowiedzą wam, że mało w tym kraju rolników. Gdy zapytacie, dlaczego tak dużo spotyka się dzikich zwierząt, które nie ośmieliłyby się pokazać gdzie indziej, otrzymacie odpowiedź, że ludność nie jest tu dość liczna, by je wypłoszyć albo wytępić.

poniedziałek, 28 maja 2018

POLSKA STANISŁAWOWSKA W OCZACH CUDZOZIEMCÓW (tom I)

Tytuł: Polska stanisławowska w oczach cudzoziemców (tom I)
Pierwsze wydanie: 1963
Autorzy: K. H. Heyking, J. H. Bernardin de Saint-Pierre, G. G. Casanova de Seingalt, J. Harris, J. Marshall, J. Bernoulli, N. W. Wraxall, W. Coxe, H. Vautrin
Opracowanie i wstęp: Wacław Zawadzki

Wydawnictwo: PIW 1963
Seria: Biblioteka pamiętników polskich i obcych
Stron: 957


Książka wydana została po raz pierwszy w 1963 roku w 4000 + 250 egzemplarzach i chyba nigdy nie została wznowiona. Nie trafiłabym na nią, gdyby nie to, że lubię oglądać cudze biblioteczki.

U cioci mojego P. zaczęłam kartkować pracę, w której opiewano dzieje małej podkarpackiej wsi, w której się właśnie znajdowaliśmy, i zauważyłam w niej interesujący cytat właśnie z "Polski stanisławowskiej", o ile dobrze zapamiętałam - fragment, w którym Vautrin opisał strój osiemnastowiecznych chłopów pańszczyźnianych. Znajduję jakąś masochistyczną przyjemność w czytaniu o niedolach moich ciemiężonych przodków, więc uznałam, że KONIECZNIE muszę poznać całość.

Ku mojemu zdziwieniu znalazłam "Polskę stanisławowską" w miejskiej bibliotece i przeczytałam na razie pierwszy tom. Nie jest to pozycja szczególnie rozchwytywana - w ciągu ostatnich trzydziestu dwóch lat wypożyczono ją zaledwie 11 razy. Co prawda dzisiejsi Polacy podobno bardzo interesują się tym, co się o ich kraju pisze za granicą, ale może ich ciekawość nie sięga aż do drugiej połowy XVIII wieku.

środa, 18 kwietnia 2018

Kobieta w literaturze LIV

Źródło: wspomnienia Huberta Vautrina, fragment z pierwszego tomu "Polski stanisławowskiej w oczach cudzoziemców", opracowanie i wstęp - Wacław Zawadzki, PIW 1963, str. 791-796.

   Wychowanie dziewcząt, jeśli chodzi o ich rozwój fizyczny, przebiega inaczej. Jak wszędzie, i w Polsce panuje zdanie, że jedynym przeznaczeniem kobiet jest podobanie się płci brzydkiej i że sama przyroda nie ukształtowałaby ich tak, aby zadowoliły mężczyzn. Wobec tego mają ograniczoną swobodę ruchów, teren ich zabaw zamyka się w czterech ścianach domu, a mięśnie rozwijają się jak w pudle. Sprowadza się z Paryża zabójczy futerał zwany gorsetem i z braku rzemieślnika, który umiałby go przystosować do dziecięcego ciałka, zakłada się go taki, jaki jest. Figura ma się ukształtować według tej sztywnej formy. Niewygoda i bóle, których doznaje nieszczęsne stworzenie skrępowane w swym rozwoju, nie wzruszają nawet matki. Lęk przed gniewem starszych tłumi w końcu daremne skargi i roślina pod swą sztuczną korą przybiera nieregularne formy, a rezultatem tej praktyki jest słabe zdrowie i nieodwracalne zniekształcenia. 
   Temu właśnie zgubnemu zwyczajowi przypisać należy fakt, że dobrze zbudowane kobiety są tu rzadkością i nie znajdziesz ich wśród pań z arystokracji. Pewna bardzo ładna księżna niemiecka, która wyszła za mąż za Polaka, miała nieszczęście zwrócić na to uwagę. Urażone pretensje rozpętały burzę zawiści przeciwko nierozważnej obserwatorce, tak że w końcu poczyniła ona kroki, którym pisarkowie nadali w gazetach rozgłos o posmaku skandalu. Do jej antagonistek zaliczała się dama, która pod pozorami pięknej figury ukrywała nierówne łopatki. Wada ta powstała na skutek szczególnego przyzwyczajenia, które narzuciła jej duma ojca. Człowiek ten, wielki miłośnik i mecenas literatury, kazał swej młodziutkiej córce przepisywać dla niego książki i rękopisy na klęczkach, jako wyraz szacunku dla jego obecności. Położenie ręki, która wodziła piórem, sprawiło, że jedno ramię sterczeć zaczęło wyżej od drugiego. (...)

piątek, 13 kwietnia 2018

Kobieta w literaturze LIII

Źródło cytatu: "O czym się nie mówi" Gabrieli Zapolskiej, Universitas 2002 r., str. 190-192.

   Pokój wąski, długi, szkaradny.
   W pokoju woń straszna, zabójcza. Cuchną cygara podłe, niedopałki papierosów, źle wymyte naczynia, mydło, mięta, cuchnący odór przygodnie oczyszczanych ciał, jakiś tłuszcz zwierzęcy, pot -  słowem, wszystko, co może zło­żyć się na trujące wyziewy trzeciorzędnych miastowych zajazdów.
   W murach to tkwi, w tych obiciach ciemnych, sza­rych, wiszących łachmanami od sufitu. Pająki za nimi czyhają nieruchome, wyprządłszy z swej piersi mordownię i śmierć. Z firanek zieje, z tych firanek, o klasycznym kolorze zakrzepłej krwi, po których brudne barwy żółte i czarne się znaczą krzywizną linii. Z mebli smrodliwych zgniłem sianem, z tego łóżka ohydnego, wciśniętego w kąt, czyhającego i uległego, jak zwierz wytresowany w nędzy i pod batem plugawego dozorcy.
   Na stole świeca cienka, ledwo tlejąca. Płomień jej tańczy leciutko i wydobywa od czasu do czasu tajemniczą plamę zwierciadła, wiszącego nad kanapą i pokrytego jakby szarą, nieprzenikliwą mgłą.
   Nic nie zdoła jednak oddać tego czegoś nieuchwyt­nego, czego ten pokój, ten ,,n u m e r“ hotelu pod Złotą Hieną jest pełen.