Impresje

środa, 21 czerwca 2017

KSIĄŻKA

Tytuł: Książka. Najpotężniejszy przedmiot naszych czasów zbadany od deski do deski (The Book. A Cover-to-Cover Exploration of the Most Powerful Objects of Our Time)
Pierwsze wydanie: 2016
Autor: Keith Houston
Tłumaczenie: Paweł Lipszyc

Wydawnictwo Karakter 2017
ISBN: 978-83-65271-36-5
Stron: 464

Książka jako przedmiot w ciągu ostatniego tysiąclecia zmieniła się stosunkowo niewiele. Ja nie potrzebowałabym instrukcji obsługi, żeby zajrzeć do Księgi z Kells (zbiór ewangelii wyprodukowany prawdopodobnie ok. 800 roku w Irlandii), a średniowieczny mnich lub uczony wiedziałby, jak przewertować zawartość moich półek. W obu przypadkach zadziałałaby bariera językowa, ale nie techniczna.

wtorek, 16 maja 2017

Ania, nie Andzia

Nie mogłam nie obejrzeć najnowszej ekranizacji "Ani z Zielonego Wzgórza", która zresztą okazała się raczej oryginalną adaptacją powieści.

Na początku wszystko względnie się zgadza, ale z każdym kolejnym odcinkiem obserwujemy coraz większe rozbieżności między scenariuszem a książką Lucy Maud Montgomery. Z jednej strony w serialu więcej jest realizmu i naturalizmu: pokazano np. jak źle traktowano Anię w domach, w których wcześniej pracowała, i jak to na nią wpłynęło. Bardziej prawdopodobne wydaje się chłodne - łagodnie mówiąc - przyjęcie sieroty przez społeczność Avonlea, zwłaszcza przez dzieci, niż powieściowe ostrożne zaciekawienie. Za to zupełnie nierealne wydaje się zachowanie Ani i parobka Jerry'ego pod dachem ciotki Józefiny - nie sądzę, żeby taka dziewczynka pozwoliła spać w swoim łóżku jakiemukolwiek przedstawicielowi płci przeciwnej, nawet rówieśnikowi, bo ten bał się zasnąć w luksusowym pokoju gościnnym. Bieganie po okolicy w piżamce lub bieliźnie też chyba nie było typowe dla mieszkanek Wyspy Księcia Edwarda.

sobota, 6 maja 2017

Kobieta w literaturze XLI

Źródło cytatu: "Homo Faber" Maksa Frischa, Świat Książki 2007, tłumaczenie: Irena Krzywicka, str. 102-104.

   Na dole wciąż jeszcze trwał bal -
  Zdenerwowało mnie jej przypuszczenie, że jestem smutny, bo samotny. Jestem przyzwyczajony do samotnych podróży. Żyję, jak każdy prawdziwy mężczyzna, swoją pracą. Przeciwnie, nie mam zamiaru tego zmieniać i uważam się za szczęśliwego mogąc mieszkać sam, moim zdaniem to jedyna możliwa sytuacja dla mężczyzny; lubię się sam budzić i móc nie mówić ani słowa. Gdzie jest kobieta zdolna to zrozumieć? Samo pytanie, jak spałem, irytuje mnie, bo myślami jestem już dalej, przyzwyczajony planować naprzód, a nie cofać się myślami wstecz. Czułości wieczorem – owszem, ale czułości rano są po prostu nie do zniesienia i więcej niż trzy czy cztery dni spędzone z kobietą były dla mnie, otwarcie mówiąc, zawsze początkiem obłudy. Sentymenty od rana – tego nie zniesie żaden mężczyzna. To już lepiej samemu zmywać!

sobota, 8 kwietnia 2017

LUDZIE STAMTĄD

Ekoliteratura nie występuje jeszcze jako osobna kategoria w księgarniach stacjonarnych lub internetowych, ale być może chwila ta jest bliska. Na listach nowości i bestsellerów królują takie tytuły jak: "Sekretne życie drzew", "Rzecz o ptakach" czy "Duchowe życie zwierząt" (duchowe!). Rzeczywiście warto zainteresować się fauną i florą, które w epoce ministra Szyszki tak szybko odchodzą...

A może ten powrót do natury ma jeszcze inne źródło. Wszak przodkowie większości Polaków byli z przyrodą wręcz organicznie związani: rytm ich życia wyznaczały pory dnia i pory roku, pogoda i niepogoda, uprawiali ziemię i hodowali zwierzęta, które bardzo często trzymali w swoich izdebkach, a z niektórymi owadami wręcz się nie rozstawali. Byli mistrzami minimalizmu i recyklingu, przez większość roku pozostawali wegetarianami, a poza tym praktykowali hygge, zanim stało się modne (spędzali mnóstwo czasu z rodziną i sąsiadami, pracując razem lub jedząc, w dodatku często przy świecach albo lampie naftowej).

W praktyce dawniej życie na wsi oznaczało po prostu bardzo ciężką pracę, brud, smród, ubóstwo, brak edukacji i higieny, ale przecież tamci chłopi byli też w końcu ludźmi i mieli swoje życie uczuciowe, namiętności i marzenia, ot, brakowało im tylko słownictwa, którym mogliby je właściwie opisać, i pieniędzy, dzięki którym mogliby je zrealizować. O tym pisała Maria Dąbrowska w "Ludziach stamtąd".

Tytuł: Ludzie stamtąd
Pierwsze wydanie:1926
Autorka: Maria Dąbrowska

Wydawnictwo: Czytelnik 1987
ISBN: 83-07-00151-X
Stron: 149