Impresje

wtorek, 26 stycznia 2010

PUNKT OMEGA

Tytuł: Punkt Omega
Autor: Michał Protasiuk
Pierwsze wydanie: 2006

Wydawnictwo Dolnośląskie
ISBN: 978-83-7384-460-5
Stron: 229

Ocena: 3-/5

Druga, po "Dworcu Perdido" Mieville'a, wyzwaniowa lektura. Mimo że znacznie krótsza niż ta pierwsza, wymagała ode mnie większego skupienia ze względu na wplecione w tekst aluzje biblijne i historyczne oraz teorie naukowe.

Miejscem akcji jest miasto mające podobno przypominać dawny Poznań. Autor opisuje je w sposób sugerujący, że miejsce to stanowi całkowicie odizolowaną od reszty świata enklawę albo może samo stanowi cały świat. W centrum wieczorami świecą gazowe i sodowe latarnie, w domach - lampy naftowe. Kursują dorożki i tramwaje konne. A na rynku mistrzowie horoskopów rozstawiają swoje namioty i wróżą przyszłość za pomocą parowych numerycznych maszyn predykcyjnych.

Wszystko zaczęło się 45 lat wcześniej, kiedy miasto borykało się z zarazą, która z bydła przeniosła się na ludzi. Pewien naukowiec - determinista, Leon Lavouple, stworzył przepowiednię końca zarazy, która widocznie się sprawdziła, bo wkrótce powierzono mu urząd burmistrza. Wykorzystał to stanowisko do uczynienia dziedziny, którą się zajmował nadrzędną w stosunku do wszystkich innych gałęzi nauki.

A zatem powszechnie nauczano i wierzono, że stan świata w danym momencie zależy od jego stanu w momencie poprzednim, co oznacza, że przyszłość jest już zapisana na kartach historii i nie można jej zmienić. Można jedynie próbować ją poznać dzięki horoskopom.
Np. żeby przygotować dość ogólną "wróżbę" dotyczącą bliskiej przyszłości dwóch osób trzeba było wprowadzić do maszyny predykcyjnej informacje o ich dacie urodzenia i położeniu ciał niebieskich tego dnia. Kiedy postęp technologiczny pozwoli na poznanie przyszłości całego wszechświata (co wymagałoby oczywiście wprowadzenia do znacznie bardziej zaawansowanych maszyn niewyobrażalnie większej ilości danych) ludzkość znajdzie się w Punkcie Omega.

Oczywiście w ciągu tych 45 lat zdarzały się próby zakwestionowania tej teorii, były one jednak uznawane za przestępstwa polityczne i szybko tłumione, głównie przez żandarmerię. Nie wszystkie takie próby wykryto. Wśród naukowców znany był bardzo stary manuskrypt - Wielki Apokryf - który zawierał zupełnie inną niż oficjalna wizję świata. Zdaniem jednego z uczonych sprowadzała się ona do tego, że motorem dziejów nie jest historia, przeszłość, ale miłość. Naukowiec ten wkrótce zginął.

Również wśród prostych ludzi szerzyły się podobne poglądy. Człowiek, który je głosił - Nauczyciel - został zamordowany. Mimo to sieć spiskowców, do której należeli ludzie ze wszystkich szczebli drabiny społecznej, nadal działała. Oczekiwano znaku i kogoś, kto ich poprowadzi do zwycięstwa. Jego przyjście zapowiedział przecież Wielki Apokryf.


Tyle o fabule. Książka jest stosunkowo cienka, a treści w niej sporo, stąd kolejne wydarzenia szybko po sobie następują, zwłaszcza pod koniec. Oceniłabym tę powieść na 3, ale wyjaśnienie całej sprawy jakoś nie bardzo trafiło mi do przekonania i stąd ten minus (osobom, które po tę książkę sięgną, nie chcę odbierać przyjemności samodzielnego rozwiązywania zagadki, więc więcej na ten temat napiszę tylko na stronie wyzwaniowej). Poza tym autor powinien jeszcze trochę popracować nad stylem - nie chodzi o błędy, ale o brak oryginalności.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

"Błogosławieni, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie ubierają tego w słowa". Z drugiej strony lubię meandrujące dyskusje, więc komentarze nie na temat również są tu mile widziane;).