Impresje

sobota, 29 maja 2010

DZIENNY PATROL

Tytuł: Dzienny Patrol
Autorzy: Siergiej Łukjanienko, Władimir Wasiliew
Pierwsze wydanie: 2000
Tłumaczenie: Ewa Skórska
Wydawnictwo: MAG
ISBN: 978-83-7480-100-3
Stron: 419

Ocena: 3/5

"Dzienny Patrol" ma dwóch autorów - Siergieja Łukjanienkę oraz Władimira Wasiliewa. Składa się również z trzech historii, których głównymi bohaterami są tym razem Ciemni, ale pojawiają się w nich także postaci znane z "Nocnego Patrolu".

Pierwsze opowiadanie - "Nieupoważnionym wstęp dozwolony" - nie przypadło mi za bardzo do gustu. Opisuje ono dalsze losy wiedźmy Alicji, która w poprzednim tomie mocno podpadła Zawulonowi, za co została srogo ukarana. Dzięki ofiarnej pracy w szeregach Dziennego Patrolu trochę się w jego oczach zrehabilitowała i pozwolono jej wyjechać do Arteku (obozu dla młodych pionierów, na Krymie), gdzie miała regenerować swoje magiczne moce, czerpiąc z dziecięcych koszmarów i strachów. Przebywała tam pod przykrywką opiekunki grupy dziewcząt. Niestety, ona, Ciemna wiedźma, zakochała się w zwykłym człowieku - Igorze. Szybko się okazało, że to nie był najlepszy wybór.
Jak dla mnie to ta historia była zbyt ckliwa. Może dlatego, że nie wierzę w żadne tam miłości od pierwszego wejrzenia, zwłaszcza gdy coś takiego spotyka wredną czarownicę. 

Początek historii pt. "Obcy dla innych" przypomina trochę "Tożsamość Bourne'a" - pewien tajemniczy mężczyzna, Witalij Rogoza, Ukrainiec, wsiada do pociągu jadącego do Moskwy, w walizce ma sto tysięcy rubli i trochę osobistych rzeczy. Nie wie, kim jest, skąd ma te pieniądze i po co w ogóle jedzie do Rosji. Postanawia robić to, co podszeptuje mu instynkt? podświadomość? siła wyższa? Rejestruje się w Moskwie jako Ciemny mag i szybko wplątuje się w zmagania między Patrolami. Wydaje się, że aktualnie górą są Dzienni - w osobie Witalija zyskali bardzo silnego maga, a w dodatku do Moskwy ma wkrótce przybyć potężny artefakt, który planują przejąć. Równowaga Sił została poważnie zakłócona, konieczna jest interwencja Inkwizycji. I samego Zmroku.
Moim zdaniem to najlepsze opowiadanie z tego tomu, pod względem klimatu i fabuły najbardziej zbliżone do "Nocnego Patrolu".

Opowiadania "Inna siła" nie będę może streszczać - autorzy kontynuują tu wątki z dwóch poprzednich historii. Napiszę tylko, że rzecz dzieje się przeważnie w Pradze.

***
Tę książkę oceniłam o plusik niżej niż "Nocny Patrol", głównie z powodu pierwszego opowiadania. W ogóle akcja toczy się tu nieco wolniej, ale nie twierdzę, że to wada. Przeciwnie. Rozwój wydarzeń, zwłaszcza w "Innej sile", jest trochę lepiej wyjaśniony i umotywowany. 
Ponownie zapoznajemy się z fragmentami mrocznych rosyjskich piosenek o beznadziei, co mnie trochę nużyło. Ileż można śpiewać o tym samym...

W "Dziennym Patrolu" tu i ówdzie do głosu dochodzą prywatne poglądy autorów. Zadziwiło mnie mocno takie zdanie: "Juha pochodził z Rosji, a dokładniej z południa Ukrainy". Łukjanienko ukazuje swój kraj jako siermiężny skansen, zdominowany przez nowych Rosjan, nuworyszy, ale z drugiej strony uważa swoich rodaków za trochę lepszych od całej reszty Europejczyków, że o Amerykanach nie wspomnę. Trochę mi to nie odpowiada.

Czytałam "Dzienny Patrol" tym razem w tłumaczeniu Ewy Skórskiej i rzeczywiście nie zauważyłam tu takich błędów jak w poprzedniej powieści. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

"Błogosławieni, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie ubierają tego w słowa". Z drugiej strony lubię meandrujące dyskusje, więc komentarze nie na temat również są tu mile widziane;).