Impresje

piątek, 18 września 2009

WIELKI GATSBY

TYTUŁ: Wielki Gatsby
AUTOR: F. Scott Fitzgerald
PIERWSZE WYDANIE: 1925

WYDAWNICTWO: Książka i Wiedza
ROK: 1982
STRON: 238

OCENA: 3+/5

Trudno mi jest jednoznacznie ocenić tę książkę. Z jednej strony autor stworzył w tej powieści dwoje ciekawych bohaterów, a z drugiej - nie powiedział właściwie niczego nowego. Przynajmniej z punktu widzenia współczesnego czytelnika. Można ją jeszcze traktować jak wspomnienie po pewnej epoce - początku lat 20tych XX w. w Nowym Jorku. Skończyła się I wojna światowa, a zaczęła prohibicja. Rozkwitał przemysł, miała miejsce kolejna fala imigracji zarobkowej, powstały zalążki zorganizowanej przestępczości.


Nick Carraway studiował na Yale i brał udział w Wielkiej Wojnie. Po tym wszystkim Środkowy Zachód, skąd pochodził, wydał mu się "krańcem świata", postanowił zatem udać się na Wschód. Przybył do Nowego Jorku, aby pracować jako makler giełdowy, które to zajęcie było bardzo popularne wśród jego znajomych. Zamieszkał w niewielkim domku na Long Island, na półwyspie West Egg, sąsiadującym z bardziej prestiżowym East Egg. I tu i tam dominowały rezydencje bogatych ludzi, ale ci z East Egg byli dodatkowo wytworni. Nick miał znajomości i tu i tam.

W East Egg mieszkali bardzo bogaci państwo Buchananowie.Było to małżeństwo z kilkuletnim stażem, jedną córką i mnóstwem wzajemnych pretensji. Daisy była pociągającą, egzaltowaną, dziecinną, płytką materialistką. Tom to typowy macho - wysportowany, pewny siebie, protekcjonalny wobec wszystkich, w dodatku rasista

. Zdradzał żonę, ona o tym wiedziała i to ją raniło. Coś ich mimo wszystko łączyło; jeśli nawet nie miłość, to swego rodzaju przywiązanie, zbliżone upodobania i charaktery. Tom dawał Daisy poczucie bezpieczeństwa, a ona godziła się na bycie jego trofeum.


W West Egg, w bezpośrednim sąsiedztwie chatynki Nicka, znajdowała się rezydencja Jaya Gatsby'ego. O pochodzeniu jego majątku krążyły różne plotki, jego samego podejrzewano nawet o szpiegostwo i morderstwo. Wobec wszystkich był niezwykle uprzejmy, ale tak naprawdę zależało mu tylko na Daisy, z którą kiedyś łączyło go uczucie.

Kogo ona wybierze? Toma, który miał pieniądze i koneksje i który ją zdradzał czy Jaya, również bogatego, zakochanego w niej po uszy, ale nuworysza, który nawet zakup ubrań powierzał komuś innemu (zapewne nie ufając swemu gustowi), który jeździł kiczowatym samochodem i wydawał wystawne, ale nieco ordynarne przyjęcia? Przeważył chyba fakt, że majątek tego drugiego pochodził z nielegalnych źródeł, a to nie zapowiadało stabilnej sytuacji finansowej takiego związku.


I tu się nasuwa taka "złota myśl": mężczyzna powinien dobrze się zastanowić, zanim wybierze kobietę, która stanie się jego obsesją. I jeszcze jedna: pieniądze to nie wszystko, liczy się jeszcze pochodzenie.

Szkoda mi trochę tego Gatsby'ego; Buchananowie wykorzystali okoliczności i pozbyli się go szybko i w białych rękawiczkach. Z drugiej strony sam był sobie winien. Nie miał pięciu lat. Daisy okazała się być bezwzględną egoistką, dążącą do celu (czyli wystawnego i beztroskiego życia) po trupach i to dosłownie. Tom był taki sam, tylko mniej bierny niż żona. Jeśli chodzi o podobieństwo charakterów byli idealną parą.
Wkrótce po tych wydarzeniach Nick wrócił na Zachód.

Autor w taki sposób podsumowuje swą powieść (to ostatnie zdanie):

Tak oto dążymy naprzód, kierując łodzie pod prąd, który nieustannie znosi nas w przeszłość.

Książkę jak najbardziej polecam, i to z kilku powodów:
1. całkiem przyjemnie się ją czyta;
2. wypada ją znać;
3. Daisy to jedna z najwredniejszych bohaterek literackich, jakie znam.

Zdjęcia pochodzą z filmu pt. Wielki Gatsby" z 1974 r. W roli Gatsby'ego - Robert Redford, jako Daisy - Mia Farrow.

2 komentarze:

  1. Drugi z podanych przez Ciebie powodów mających świadczyć o tym, że warto przeczytać opisywaną książkę wywołuje u mnie skutek odwrotny do zamierzonego? Mam bowiem awersję do wszystkiego, co muszę, czy powinienem bo tak wypada. Wolę działać bo chcę, bo uważam, że warto. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedziałam Ci w następnym poście:)

    OdpowiedzUsuń

"Błogosławieni, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie ubierają tego w słowa". Z drugiej strony lubię meandrujące dyskusje, więc komentarze nie na temat również są tu mile widziane;).