Impresje

piątek, 8 maja 2020

Kobieta w literaturze LXIX

Źródło cytatu: "Anioł w domu, mrówka w fabryce" Alicji Urbanik-Kopeć, Wydawnictwo Krytyki Politycznej 2018, ebook, str. 36-39. Książkę dostałam za to, że zapisałam się w kwietniu do newslettera KP, ale okazała się naprawdę interesująca i dobrze napisana.


Trzecia okazja nadeszła w 1883 roku i ta odbiła się szerokim echem. W roku tym warszawskie władze miejskie i policja postanowiły walczyć z epidemią chorób wenerycznych. Wobec braku skutecznych sposobów leczenia jedyną metodą na ograniczenie rozprzestrzeniania się kiły i syfilisu były wzmożone kontrole sanitarne. Policja już wcześniej miała obowiązek doprowadzać prostytutki raz na dwa tygodnie na badanie, jednak poniekąd słusznie podejrzewano, że nie tylko one mogą być chore. Oberpolicmajster (czyli szef policji) Warszawy, generał Mikołaj Buturlin, wydał zarządzenie, by do regularnych kontroli lekarskich zgłaszały się również kobiety pracujące najemnie, to jest w kawiarniach, barach, szynkach, restauracjach i fabrykach, ale tylko wtedy, jeśli ich pracodawcy nie będą w stanie poręczyć za ich moralne prowadzenie. Ustawa okazała się katastrofalnie nieskuteczna, szczególnie w fabrykach. Z pięciuset zawiadomionych zakładów produkcyjnych poręczenie odesłały tylko sześćdziesiąt dwa. Wobec tego zadecydowano o przeprowadzaniu badań lekarskich. Tę groźbę robotnicy i robotnice odebrali jako ostateczną potwarz, zrównującą pracownice fabryczne z prostytutkami. I w tej właśnie sprawie głos zabrał Proletariat.
W odezwie autorzy nazywają zarządzenie Buturlina „obelgą wyrządzoną całej ludności robotniczej”. Co ciekawe, odezwa ta adresowana jest tylko do robotników, a nie do robotnic albo chociaż do robotników i robotnic razem. „Robotnicy Obywatele! – rozpoczyna Waryński – rozporządzenie […] nakazuje oddawać rewizji policyjno-lekarskiej wszystkie kobiety pracujące na fabrykach, warsztatach i magazynach […]. Jest to obelga, jakiej świat nie słyszał”. Dlaczego jednak jest to obelga? „A więc dość żyć z pracy, by nieść na swym czole piętno prostytutki! – grzmi Waryński. – Więc żony, córki i siostry wasze, które los zmusił pracować, prawo zalicza do rzędu ulicznych nierządnic, handlujących swym ciałem”. Praca w fabryce jest zatem przymusem, który z powodu nowego prawa może stać się jeszcze bardziej przykry, ponieważ dojdzie do niego upokorzenie moralne. Kogo jednak Proletariat uznaje za ofiarę tej sytuacji? „Robotnicy! Wam dano policzek, was spodlić chciano – wypróbować waszą cierpliwość i uległość!” Otóż upokorzeni zostaną robotnicy, mężczyźni, których siostry, matki i żony będą poddawane kontroli. Mamy tu więc do czynienia z klasycznym patriarchalnym traktowaniem kobiety jako własności mężczyzny. Atak na nią uderza w jej właściciela. To robotnicy (a nie robotnice) powinni się czuć oburzeni nowym prawem, ponieważ to im, mężczyznom, imputuje się, że ich żony, matki i siostry są w jakiś sposób skompromitowane moralnie, a więc kompromitują ich samych. Starając się wzbudzić bunt w robotnikach, Waryński pisze dalej: „Czy dozwolicie podłym agentom znęcać się nad słabszą połową waszej robotniczej klasy?”. Po raz kolejny odwołuje się do patriarchalnego porządku, w którym to mężczyźni, sami uciskani, mają bronić tak samo uciskanych, a może jeszcze bardziej kobiet. Robotnicy nawet do rewolucji społecznej mają przystąpić powodowani bardzo tradycyjnymi wartościami – takimi właśnie jak obowiązek obrony kobiet. Cała odezwa, mimo że inspirowana niesprawiedliwością wobec kobiet, adresowana jest do mężczyzn jako aktywnych podmiotów, chociaż w tym przypadku założenie bierności kobiet jest zupełnie nieuzasadnione.
Ta sama optyka zachowana jest również w innych wypowiedziach dotyczących tej sprawy, zebranych w tomie Z pola walki. Czytamy na przykład, że „gdy rozporządzenie zostało ogłoszone, patriotyczne gazety pokpiwały sobie z robotnic. Bo cóż ich obchodzi honor klasy robotniczej, bo cóż może cześć matki, żony, córki robotnika obchodzić tego, który okrada ich pracę”. Znów uderzenie w robotnice jest tak naprawdę uderzeniem w ich urażonych synów, mężów i ojców. Ale Proletariat wydał jeszcze jedną odezwę na ten temat, tym razem skierowaną do samych robotnic. Po protestach, zarówno robotnic, jak i robotników, rozporządzenie zostało ostatecznie cofnięte, i to w tempie ekspresowym, w ciągu dziesięciu dni. W tekście z marca 1883 roku można przeczytać, że „nie przeszła bez skutku ostatnia odezwa nasza, wzywająca wszystkich robotników do oporu przeciwko rozporządzeniu policji, grożącemu waszej czci i losowi”. Rząd cofnął nowe prawo, a to dzięki „groźnej postawie oburzonych i gotowych bronić Was robotników”. Według Proletariatu robotnice zostały więc uratowane przez odważnych mężczyzn. I dalej: „Wygrałyście zatem pierwszą sprawę, w której was poparł ogół robotników […], odezwali się tylko ci, co jak wy pracują, co jak wy są wyzyskiwani i ciemiężeni”. Robotnice winny odczuwać wdzięczność wobec obrońców, a w ramach tej wdzięczności Proletariat zachęca je do przyłączenia się do rewolucji robotniczej: „Walczcie wraz z nami, z ogółem robotników […], gromadźcie wasze siły do tej walki, łączcie się pomiędzy sobą, tłumaczcie wszystkim towarzyszkom waszym: że tylko wspólnymi siłami los ich polepszonym być może”. Proletariat więc najpierw wydaje odezwę w sprawie kobiet zaadresowaną do mężczyzn, a kiedy sprawa zostaje załatwiona, pisze do kobiet, by to doceniły i pomogły mężczyznom. Strategia partii w tym konkretnym przypadku jest dość instrumentalna wobec robotnic – są one raczej pretekstem do walki, a nie jej podmiotem. Nawet wyrażając żądania rewolucyjne, Proletariat odwołuje się do tradycyjnej roli kobiety jako własności i wizytówki mężczyzny. Warstwa deklaratywna – to, co pisali członkowie partii, i jak te postulaty tłumaczył dalej Waryński – to jedno, tym bardziej że partie socjalistyczne zdawały się raz dawać poparcie emancypacji robotnic, to znów je wycofywać. Proletariatu nie tworzyli jednak sami mężczyźni, choć to oni na ogół znajdowali się na pierwszych stronach gazet i stali w pierwszym szeregu.

 

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

"Błogosławieni, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie ubierają tego w słowa". Z drugiej strony lubię meandrujące dyskusje, więc komentarze nie na temat również są tu mile widziane;).