Fragment długi, ale myślę, że ciekawy. Warto zauważyć, jak w ciągu nieco ponad wieku wzrosło tempo rozszerzania się epidemii, a także to, że i dawniej walkę z zarazą wykorzystywano w celach propagandowych...
Źródło cytatu: Historia XIX wieku. Przeobrażenie świata Jürgena Osterhammela, tłumaczenie: Izabela Drozdowska-Broering, Jerzy Kałążny, Adam Peszke, Katarzyna Śliwińska, Wydawnictwo Poznańskie 2013, str. 251-254
Źródło cytatu: Historia XIX wieku. Przeobrażenie świata Jürgena Osterhammela, tłumaczenie: Izabela Drozdowska-Broering, Jerzy Kałążny, Adam Peszke, Katarzyna Śliwińska, Wydawnictwo Poznańskie 2013, str. 251-254
Dotychczas największa fala dżumy wyszła w 1892 r. z Chin Południowo-Zachodnich. W 1893 r. dotarła do południowochińskiej metropolii - Kantonu, w 1894 r. do sąsiedniej kolonii korony brytyjskiej - Hongkongu i najpóźniej wtedy wywołała szerokie i przypominające panikę zainteresowanie międzynarodowe. Międzynarodowy transport morski przeniósł zarazki w 1896 r. do Indii, w 1898 r. do Wietnamu, w 1899 r. na Filipiny. Do roku 1900 dotarły one do tak odległych portów jak san Francisco i Glasgow. W Kapsztadzie w 1901 r. zmarła połowa zarażonych - 371 osób. Najbardziej zadziwiającym wyjątkiem była Australia: dżumę stwierdzono wielokrotnie w portach, nigdy jednak nie przybrała ona rozmiarów epidemii, ponieważ władze, wiedzione słusznym instynktem, brutalnie walczyły ze szczurami. Pandemia szalała aż do pierwszej dekady XX w., a według niektórych historyków medycyny zakończyła się dopiero około 1950 r. Późną reakcją było w roku 1910 przeniesienie zarazków przez statek z ryżem z Birmy na Jawę, na której do tego czasu nigdy nie było dżumy; pomiędzy 1911 i 1939 r. zmarło ponad 215 tys. Jawajczyków. Następstwem była wyraźna poprawa warunków mieszkaniowych i opieki zdrowotnej w kolonii.
Tak jak w wypadku innych epidemii epoki od razu pojawili się eksperci. W pierwszej chwili panowała bezradność, ponieważ na ponowne pojawienie się dżumy także w Azji nikt nie był przygotowany. Japonia nigdy wcześniej nie zetknęła się z dżumą. W Indiach była tak mało znana, że tam, inaczej niż w Chinach, nie było nawet bóstwa dżumy. Brytyjski Hongkong stał się niebawem najważniejszym laboratorium rywalizujących w skali międzynarodowej badań naukowych nad dżumą. Zaalarmowany rząd w Tokio delegował niezwłocznie słynnego bakteriologa Kitasato Shibasaburo, który był wcześniej asystentem Roberta Kocha. Z oddziału Instytutu Pasteura w Sajgonie pospieszył uczeń Pasteura Alexandre Yersin. To Yersin odkrył następnie w 1894 r. pałeczkę dżumy, wykazując zarazem niezbędny udział szczurów; krótko potem uznano również znaczenie pcheł jako zwierząt przenoszących chorobę. Szczury miały odtąd trudniejszy los. Władze Hanoi płaciły podczas epidemii dżumy w 1903 r. za każdego zabitego i dostarczonego szczura 0,20 piastra - skuteczny środek, który był zarazem zachętą do prywatnej hodowli szczurów. W Japonii wystąpiły w 1899 r. odosobnione przypadki choroby, nie doszło jednak do epidemii. O tym, jak nieznana była ta choroba dla Japończyków, świadczy fakt, że nazwali ją na zasadzie fonetycznego naśladownictwa pesuto, bowiem rodzima nazwa nie istniała.