Impresje

wtorek, 26 maja 2015

I po wyborach

Recepta na wygranie wyborów jest prosta: trzeba wszystkim obiecać wszystko. Że Polska będzie rosła w siłę, a ludziom będzie się żyło dostatniej. To postulował kiedyś Edward Gierek. Przypomnę, że kredyty zaciągnięte w czasie jego rządów spłaciliśmy dopiero w 2012 roku, i to tylko dlatego, że sporo nam umorzono. Nasze państwo wciąż się zresztą zapożycza - dług publiczny wynosi ok. 60% PKB i rośnie. Kto go spłaci? Kolejne pokolenia niżu demograficznego, które jednocześnie będą utrzymywać emerytów z wyżu? 

O źródłach finansowania swoich pomysłów Andrzej Duda mówił dość enigmatycznie. Teraz pewnie się okaże, że żadnej z obietnic nie da się zrealizować póki PiS nie wygra wyborów parlamentarnych, do czego - mam nadzieję - nie dojdzie, ale kto wie.

Kilka miesięcy temu nikt nie przypuszczał, że człowiek w ogóle nierozpoznawalny, znikąd, a konkretnie z PiS, może pokonać Bronisława Komorowskiego. Co by nie mówić o urzędującym jeszcze prezydencie, to jednak jest to ktoś z życiorysem uprawniającym go do ubiegania się o tego rodzaju funkcje: opozycjonista w PRL, minister obrony narodowej, marszałek sejmu. Tymczasem Dudę wyciągnął z kapelusza Jarosław Kaczyński. Gdyby nie bardzo sprawna kampania marketingowa jego partii i szafowanie obietnicami bez pokrycia ten kandydat sam z siebie nie miałby absolutnie żadnych szans. Wiceminister w resorcie sprawiedliwości u Zbigniewa Ziobry, członek Trybunału Stanu, niedoszły prezydent Krakowa. To tyle, jeśli chodzi o jego osobiste osiągnięcia. I tak zza fotela Dudy rządzić będzie Jarosław Kaczyński. 

Och, nie! O mały włos zapomniałabym, o poważnym wkładzie Andrzeja Dudy w dyskurs polityczno-historyczny, który to wkład polega na spopularyzowaniu pojęcia "rzeczywista pamięć historyczna". Ci, którzy oglądali pierwszą debatę, wiedzą, o co chodzi, a pozostałym wyjaśnię: rzeczywista pamięć historyczna według Andrzeja Dudy oznacza, że z podręczników do historii Polski wymazujemy wszystkie fragmenty, które mogą sugerować, że i Polakom zdarzyło się od czasu do czasu na tego napaść, owego podbić, tamtych ciemiężyć. Ależ skąd! Wiadomo: w Jedwabnem Żydzi sami zamknęli się w stodole i podpalili, żadnych Polaków w pobliżu wtedy nie było, bo gdyby byli, toby temu zbiorowemu samobójstwu zapobiegli, wszak to grzech śmiertelny przecież. 

Ciekawa jestem, jak nowy prezydent zastosuje tę nowatorską metodę badań w śledztwie dotyczącym katastrofy smoleńskiej (był członkiem prezydium stosownego zespołu parlamentarnego, którego przewodniczącym pozostaje Macierewicz). W jego rzeczywistej pamięci historycznej 10.04.2010 roku na pokładzie tupolewa nastąpił wybuch. Trzeba tylko wykryć, kto rozpylił mgłę i trotyl, a kto zasadził brzozę. Pewne jest jedno: to nie byli Prawdziwi Polacy. Może jacyś przyczajeni zomowcy?

Wszyscy zadajemy sobie teraz pytanie, jak Andrzej Duda rozpocznie urzędowanie: spróbuje spenalizować in vitro czy może postara się nie dopuścić do wdrożenia "wyjątkowo perfidnej" konwencji o zwalczaniu przemocy wobec kobiet? Trudny wybór, ale jak wiadomo w PiS nie brakuje fachowców od wszystkiego, a zwłaszcza specjalistów od cudzej moralności. Ewentualnie sięga się po ekspertów z zewnątrz: u Andrzeja Leppera dopatrzono się swego czasu cech męża stanu i zaproponowano mu stanowisko wicepremiera; wicepremierem (i ministrem edukacji!) w rządach PiS był też Roman Giertych - wtedy z Ligi Polskich Rodzin. Czy w kancelarii prezydenta pojawią się teraz tego rodzaju osobliwości? Może posłanka Pawłowicz? Zbigniew Ziobro? Mariusz Błaszczak? Joachim Brudziński? Beata Kempa? Na pewno co najmniej jeden przedstawiciel kościoła: w trakcie kampanii Andrzej Duda co rusz odwoływał się do dziedzictwa Największego Polaka, wielu księży wsparło go w swoich kazaniach, więc teraz musi się odwdzięczyć.

Ciemny lud wszystko kupi, jak mawiał klasyk Jacek Kurski. I rzeczywiście: kupił. Ale Andrzej Duda wygrał również dlatego, że przegrała Platforma, której się wydawało, że wystarczy nie być PiS.

2 komentarze:

"Błogosławieni, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie ubierają tego w słowa". Z drugiej strony lubię meandrujące dyskusje, więc komentarze nie na temat również są tu mile widziane;).