Impresje

czwartek, 22 września 2016

Kobieta w literaturze XXXVIII

Źródło cytatu: pierwszy tom "Sagi rodu Forsyte'ów" Johna Galsworthy'ego w przekładzie Róży Centnerszwerowej, Książka i Wiedza 1987

Carl Holsoe: Wnętrze z kobietą widzianą z tyłu
   Ale w tym momencie wejście Frances i Eufemii niefortunnie przerwało rozmowę, nie był to bowiem temat nadający się do dyskutowania w obecności młodych panien.
   Jakkolwiek też Swithin niechętnie urwał w chwili, kiedy miał oznajmić coś ważnego, rychło jednak odzyskał chęć do rozmowy. Lubił Frances - Francie, jak ją nazywano w rodzinie. Wyglądała tak elegancko, w dodatku słyszał, że komponowanymi przez siebie pieśniami wcale przyzwoicie zarabia "na szpilki", co uważał za wielce rozumne z jej strony.
   Dumny też był ze swojej wyrozumiałości w stosunku do kobiet - nie widział powodu, dla którego by im miano odmawiać prawa malowania obrazów, komponowania melodii czy nawet pisania książek, zwłaszcza jeśli mogą czerpać z tego zajęcia korzyści materialne. Nie miał nic przeciwko temu - chroni to je od niejednego zła, a zarazem nie robi z nich niby-mężczyzn.

   "Mała Francie", jak ją zazwyczaj nazywano z życzliwym lekceważeniem, była ważną osobistością, chociażby jako stała ilustracja stosunku Forsyte'ów do Sztuki. W rzeczywistości nie "mała", raczej wysoka, z dziwnie ciemnymi, jak na Forsyte'ównę, włosami, które, podobnie jak szare oczy, nadawały jej tak zwany "celtycki wygląd". Komponowała pieśni nadając im tytuły w rodzaju Ciche westchnienia albo Ucałuj mnie, matko, zanim umrę (...) 
   Sama też pisała słowa do tych pieśni, a także całe poematy. W lżejszym nastroju komponowała walce, z których jeden - Odgłosy Kensingtonu, przyjął się prawie jako narodowa melodia tej dzielnicy, tyle w nim było chwytającej za serce słodyczy. (...)
   Poza tym pisała Piosenki dla małych dzieci, zarazem dowcipne i umoralniające, wśród których wyróżniała się zwłaszcza Babcina rybka, a także owa piosenka nieledwie proroczo natchniona duchem nadchodzącego imperializmu i nosząca tytuł Podbij mu oczko.
   Wydawcy rozchwytywali je, a miesięczniki jak "Wytworny Świat" albo "Przewodnik Eleganckich Pań", wyrażały się z entuzjazmem o "nowych piosenkach panny Frances Forsyte, pełnych rzetelnego humoru, dowcipu i zarazem głębi uczucia. Nas samych pobudziły one do serdecznego śmiechu i szczerych łez wzruszenia. Panna Forsyte ma niewątpliwie świetną przyszłość przed sobą".
   Wiedziona niezawodnym instynktem swego rodu, Frances postawiła sobie za cel znaleźć towarzystwo właściwych ludzi - ludzi, którzy będą o niej pisali i mówili, ludzi należących  do towarzystwa, naturalnie - przy czym nie zapominała nigdy, kogo powinna podbijać swoimi wdziękami, oraz dbała, by stale podnosić ceny, co jej zdaniem otwierało przed nią przyszłość. W ten sposób zdołała zdobyć powszechny szacunek.
   W pewnym okresie, kiedy jej zdolność odczuwania spotęgowało prawdziwe uczucie - albowiem namiętność Rogera do kolekcjonowania własności nieruchomej, stanowiąca treść jego życia, znalazła oddźwięk w jego jedynej córce jako skłonność do namiętnych uczuć - Frances zabrała się do poważnej i natchnionej pracy, obierając formę sonaty na skrzypce. Była to jedna jedyna z jej kompozycji, która zaniepokoiła Forsyte'ów. Wyczuli od razu, że nie będzie to towar popłatny.
   Roger, któremu sprawiało przyjemność, że posiada utalentowaną córkę, i który chętnie wspominał o znacznej sumie kieszonkowych pieniędzy, jakie zarabiała, zgnębiony był tą sonatą. 
   "Marnota!" - tak określił utwór. Francie wypożyczyła od Eufemii młodego Flageolettiego, aby zagrał jej sonatę w salonach Prince's Gardens. 
   W gruncie rzeczy Roger miał słuszność. Była to i s t o t n i e marnota - i w dodatku, cóż za pech! - ten rodzaj marnoty, który na pewno nie znajdzie nabywcy. Jak wiadomo każdemu Forsyte'owi, marnota, która znajduje zbyt, nie jest bynajmniej marnotą, wprost przeciwnie. [str. 156-157]
***
A poza tym uważam, że wyroki Trybunału Konstytucyjnego z 9 marca i z 11 sierpnia 2016 roku powinny zostać opublikowane.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

"Błogosławieni, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie ubierają tego w słowa". Z drugiej strony lubię meandrujące dyskusje, więc komentarze nie na temat również są tu mile widziane;).