Impresje

piątek, 4 września 2015

Narodowe Czytanie streszczenia "Lalki"

Podobno jutro Naród będzie czytał "Lalkę" Prusa. Moim zdaniem w akcji wzięłoby znacznie więcej osób, gdyby lekturę stanowiło dzieło o objętości "Antka" czy "Naszej szkapy", a w tle zamiast muzyki poważnej słyszelibyśmy subtelny akompaniament zespołu Bayer Full. Ja patronuję akcji, której patronuje już ASZdziennik. Pomożecie?


I w tym samym serwisie genialny tekst (a właściwie obraz) na inny temat: o pomocy, jakiej Polacy udzielają uchodźcom.


25 komentarzy:

  1. Do Naszej szkapy też są bryki. A raczej byłyby, gdyby dzieło wciąż należało do lektur szkolnych :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już wiem, co najlepiej sprawdziłoby się w roli narodowej lektury: gazetka z Lidla, ewentualnie katalog Ikei, chociaż nie jestem pewna, czy nie jest trochę za gruby...

      Usuń
    2. W katalogu Ikei jest za dużo obcych słów :P

      Usuń
    3. Ważne, że obrazków dużo. Obrazki zawsze się chętnie ogląda. Taka gazetka z Lidla czy Biedronki, wbrew pozorom, jest w stanie przykuć uwagę całej rodziny na wiele godzin. I te emocje przy porównywaniu cen, płomienne dyskusje nad logistyką zakupów, wnikliwe analizowanie asortymentów! Cotygodniowa bibliofilska rozkosz.

      Usuń
    4. Po pobieżnej analizie stwierdzam, że katalog Ikei może się nie nadawać jeszcze z innych względów: bezczelnie promuje gender, które to zjawisko jest - jak wiadomo - każdemu Polakowi kulturowo zupełnie obce, podobnie jak sprzątanie po psach i czytanie ze zrozumieniem. Otóż na okładce najnowszego katalogu, który znalazłam w swojej skrzynce, zobaczyć można pozornie uroczą scenkę obyczajową: tata nalewa synkowi sok do szklanki, ale choć rzecz dzieje się w kuchni, nie ma widzimy żadnej kobiety! Jeszcze gorzej jest w środku: na innej fotografii kuchennej znajduje się dwóch mężczyzn, z których jeden ma na sobie fartuch, a na ramieniu drugiego widzimy nonszalancko przewieszoną ściereczkę. Najwyraźniej coś razem gotują. Sodoma i Gomora!

      Usuń
    5. Druga scenka rodzajowa zdecydowanie gorsza. Toż to istna bomba obyczajowa! Niejedno bogoojczyźniane serce żywiej zabije nad takim bezwstydem szwedzkich sklepikarzy. Nie od wczoraj wiadomo przecież, że gdzie kucharek sześć tam nie ma co jeść ;)

      Usuń
    6. Póki Naród na jednym zdjęciu nie zobaczy dwóch panów i dziecka, to pociągnie do Ikei choćby na tanie klopsiki;).

      Usuń
    7. Promowanie gender?! ależ skąd, wręcz przeciwnie, to zawłaszczanie przez żądnych dominacji samców kolejnych terytoriów, które wydawało się, że niepodzielnie należały do kobiet! Biedne kobiety! :-)
      A narodowemu czytaniu, moim zdaniem, nic nie jest w stanie pomóc, no chyba że połączona będzie z nim jakaś promocja w rodzaju choćby rozdawania toreb, kosmetyczek albo chociaż pierścienia atlantów :-)

      Usuń
    8. Zawłaszczenie?! Terytorium kuchni zostało przez kobiety dokładnie przebadane - stwierdziłyśmy, że nie ma tam niczego ciekawego i zostawiłyśmy mężczyznom, niech się realizują przy patelni i przy zlewie, proszę bardzo,).

      W zamian za Pierścień Atlantów przeczytałabym nawet kolejną książkę Lingas-Łoniewskiej albo może nawet coś Michalak;).

      Usuń
  2. Moim zdaniem, "Antek" i "Nasza szkapa" też niewielu więcej zyskałyby czytelników w obrębie Narodu, będąc i tak rozmiarowo rozdętymi w porównaniu z tym, co Naród czytać jest przyzwyczajony na co dzień. Już raczej postulowałabym narodowe czytanie czegoś z "Trylogii" - tę przecież, jak wynika z najróżniejszych deklaracji rodzimych czytelników, czyta w Polsce nałogowo, od kołyski, każdy obywatel. Z Konopnickiej to chyba tylko zbiorowe śpiewanie "Roty" skupiłoby w obrębie Narodu jakąś przyzwoitą reprezentację.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak się wtrącę, ale Trylogia była już czytana narodowo, co wzbudziło utyskiwania intelektualistów na promowanie niewłaściwych wzorców i kiepskiej literatury :)

      Usuń
    2. A intelektualiści, jak zwykle, za nic mają tzw. szarego człowieka! Tudzież starą prawdę, że jak się coś większości podoba, to mniejszość zawsze hołduje tym niewłaściwym wzorcom. Zresztą intelektualista, jako jasno określony i wyraźnie już wskazany przedstawiciel piątej kolumny, nie będzie przecież Narodowi pluł w twarz!

      Usuń
    3. Toteż naród narodowo Trylogię odczytał:)

      Usuń
    4. Słonimski nazwał Trylogię "sadystycznymi opowieściami o wyżynaniu chłopów" i miał rację, ale jeśli spojrzy się na te książki jak na powieści przygodowe, a nie historyczne, to nie można nie dostrzec, że to kawał świetnej literatury rozrywkowej (chociaż to i owo bym wycięła, a nawet bardzo dużo). No i jeśli jakiś inny pisarz tworzy dialogi w języku - jak mu się wydaje - staropolskim albo średniopolskim, to niechybnie jakieś zwroty od Sienkiewicza zapożyczy (vide: "Kacper Ryx"). Nie można nie znać Trylogii, choć podejrzewam, że coraz więcej osób zna ją tylko z ekranizacji;).

      Dochodzę do wniosku, że mam o wiele więcej wspólnego z szarymi przeciętniakami niż z intelektualistami: jedni i drudzy mają plebejskie upodobania, ale ci pierwsi nie wiedzą, że powinni się ich wstydzić:). Może nawet Naród zaliczy mnie kiedyś do swoich?;)



      Usuń
    5. Spróbuj przy jakiejś okazji wyjść na ulicę w szaliku z orłem, rycząc Polska biało-czerwoni :) Może Cię jakaś grupka Narodu przygarnie od razu :)

      Usuń
    6. Akurat z tą ryczącą częścią Narodu się nie identyfikuję;). Poza tym mogliby mnie wziąć za kibickę wrogiej drużyny piłkarskiej (w końcu mieszkam w Hucie tak jakby) i źle by to się dla mnie skończyło:).

      Usuń
    7. Przed wyjściem musiałabyś dokonać starannego zwiadu, sprawdzić, kto z kim gra, jakie barwy są wskazane... :)

      Usuń
    8. W Krakowie jest to całkiem proste: tu się kibicuje całymi osiedlami. Poszczególne stada oznaczają teren ohydnymi bohomazami, w których gloryfikują własny klub i obrażają ten drugi.

      Usuń
    9. No to odpada Ci mnóstwo problemów z identyfikacją:)

      Usuń
  3. Naród czytał "Lalkę". Jestem świadkiem. W moim mieście naprawdę fajna impreza z tego wyszła. Nie tylko czytanie, ale i odgrywanie scenek przez nauczycieli i uczniów w różnych miejscach udających miejsca z powieści. Pomiędzy scenkami przebrani aktorzy przechadzali się po parku i okolicach w centrum miasta. I średnio mnie interesuje czy ludzie, którzy brali w tym udział to było "mało" czy "dużo". Ważne, że im się chciało. Bez ironizowania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, w pewnych okolicznościach to może wypaść całkiem fajnie, zwłaszcza jeśli za organizację wydarzenia wezmą się rzeczywiście entuzjaści. Po prostu wolałabym, żeby politycy i urzędnicy okazywali przywiązanie do naszego języka poprzez poprawne posługiwanie się nim, a dopiero potem próbowali udawać, że są tacy oczytani.

      Usuń
    2. Dla mnie politycy mogliby nie istnieć i skutecznie ich ignoruję.

      Usuń
    3. Wygodna postawa, ale raczej krótkowzroczna. Politycy istnieją i mają wpływ na Twoje życie. Oni decydują na przykład o tym, jak długo musisz pracować, zanim otrzymasz emeryturę; czy będziesz mógł poślubić osobę tej samej płci; czy wokół Twojej miejscowości powstanie obwodnica. I tak dalej. Możesz ich ignorować, ale to oni zdecydują, na co wydadzą Twoje podatki.

      Usuń
    4. Nie do końca się zgadzam. Wygodną postawą jest raczej samooszukiwanie się, że wśród rasy polityków znajdzie się jakiś "ostatni sprawiedliwy", który wzniesie się ponad układami i zaprowadzi porządek. Zaś świadomość, że jest się jedyną osobą odpowiedzialną za swoje życie jest chwilami zwyczajnie przerażająca. To wszystko tak naprawdę kwestia odnalezienia swojego miejsca pomiędzy dwiema skrajnościami: wolnością i poczuciem bezpieczeństwa.

      I zgadzam się, że moja postawa jest krótkowzroczna. Ale Twoja ślepa :P

      Usuń
    5. Ależ ja absolutnie nie wierzę w idealizm polityków, przynajmniej tych ze świecznika. Im któryś z nich zaszedł wyżej, tym więcej kompromisów i brudnych gierek ma za sobą. Chodziło mi o to, że jeśli nie będziemy interesowali się polityką i nie będziemy patrzyli władzy na ręce, to politycy dojdą do wniosku, że wszystko im wolno (wielu już tak myśli).

      Wcale nie uważam, że jednostka ponosi całkowitą odpowiedzialność za swoje życie. Jak dużo zależy od tego, w jakim kraju, miejscu, rodzinie przyszło się na świat. Można się urodzić w Szwajcarii albo w Sudanie. Być córką prezydenta USA albo synem pijaczka z jakiejś syberyjskiej wioski. Z predyspozycjami Usaina Bolta albo bez nóg. Może ci przysłowiowa cegła spaść na głowę i uczynić kaleką na całe życie. Wiele zależy od nas samych, ale nawet tę odpowiedzialność ktoś nam musi uświadomić.

      Usuń

"Błogosławieni, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie ubierają tego w słowa". Z drugiej strony lubię meandrujące dyskusje, więc komentarze nie na temat również są tu mile widziane;).