Impresje

niedziela, 29 maja 2016

Moje słuszne poglądy na wszystko VI - prawo jazdy w Krakowie

Główną przyczyną przedłużającej się ciszy na moim blogu był kurs prawa jazdy, na który zapisałam się w lutym i który niedawno szczęśliwie zakończyłam. Zdołałabym zapewne załatwić to szybciej, gdyby wykłady i jazdy nie kolidowały mi z pracą.

Postanowiłam przygotować się gruntownie do zdania egzaminu teoretycznego i praktycznego, co było o tyle trudne, że pochodzę z rodziny niezmotoryzowanej, więc pewne kwestie oczywiste dla innych dla mnie wcale takie nie były. Mimo to udało mi się zdać za pierwszym razem i teorię, i praktykę, choć oczywiście miałam też sporo szczęścia, zwłaszcza w przypadku praktyki na mieście;). Poniżej kilka informacji i refleksji, może okażą się dla kogoś pomocne, szczególnie jeśli zamierza zdawać w Krakowie.

KOSZTY
Kurs 1199 zł
Orzeczenie lekarskie 200 zł
Godzina dodatkowej jazdy 40 zł (x6)
Egzamin teoretyczny 32 zł (zapisywałam się przez internet, stąd dodatkowe 2 zł, nie wiadomo właściwie za co)
Egzamin praktyczny 140 zł
Dokument 100,50 zł

PKK
Czyli Profil Kandydata na Kierowcę, który jest teoretycznie konieczny, żeby zapisać się na kurs prawa jazdy. W praktyce wyglądało to w ten sposób, że najpierw zapisałam się na kurs i poszłam na dwa wykłady, a wniosek o PKK złożyłam później. Do urzędu miasta trzeba się udać z odpowiednim zdjęciem i z orzeczeniem lekarskim, które zwykle wystawia lekarz współpracujący ze szkołą. Szczegółowe info tutaj.

KRAKOWSKI MORD
Czyli Małopolski Ośrodek Ruchu Drogowego:). Główna siedziba znajduje się przy Nowohuckiej, a ośrodek terenowy m.in. przy Balickiej. Spotkałam się z opiniami, że na Balickiej zdaje się łatwiej, bo tam jest mniej skomplikowanych rond czy zawrotek, ale ja wolałam zdawać przy Nowohuckiej, bo te okolice jednak znam lepiej, a to też ma znaczenie.

SAMOCHÓD
W Krakowie zdaje się egzamin w samochodzie Kia Rio z 6 biegami i silnikiem Diesla. Wybierając szkołę warto sprawdzić, czy szkolenie praktyczne odbywa się właśnie na tych modelach.

JAZDY
Instruktorzy świetnie się orientują, dokąd najczęściej jeżdżą egzaminy, i właśnie w te miejsca kierują kursantów. Po powrocie z jazdy "przerabiałam" sobie poszczególne sytuacje jeszcze raz, żeby znaleźć jakiś uniwersalny schemat np. zawracania na rondach, zwykłych skrzyżowaniach i przełączkach, przekonałam się jednak, że to niemożliwe. Zawsze i wszędzie trzeba uważnie się rozglądać i szybko myśleć.

SYTUACJE NA DROGACH
Na początku kursu wydawało mi się, że jeśli nie wiem, jak w danym miejscu pojechać, powinnam zrobić to samo, co inni kierowcy. Zły pomysł, również na egzaminie. Nawet ludzie, którzy prawo jazdy otrzymali jeszcze przed potopem, popełniają - świadomie lub nie - dużo błędów. Szczególnie dotyczy to wyprzedzania i omijania przed przejściami dla pieszych i niestosowania się do ograniczeń prędkości. Na Daszyńskiego chyba tylko elki jeżdżą z dozwoloną prędkością 30 km/h.

Są też królowie szos, którzy widząc elkę, czują się zobowiązani ją wyprzedzić, zatrąbić na nią albo wymusić na niej ustąpienie pierwszeństwa. Nie biorą pod uwagę tego, że być może kandydat na kierowcę jedzie powoli i ostrożnie, bo właśnie tego dnia pierwszy raz w życiu usiadł za kierownicą.

ZAPISY NA EGZAMIN
Na teorię zapisałam przez internet, konkretnie przez stronę info-car.pl, ale na egzamin praktyczny już nie, bo w MORD-zie powiedziano mi, że jeśli zapiszę się na miejscu, to mogę zdawać nawet w najbliższy dzień roboczy, a gdybym rezerwowała termin przez internet, to musiałabym czekać ponad dwa tygodnie.

EGZAMIN TEORETYCZNY
Zdający siadali przy wskazanym przez egzaminatora stanowisku komputerowym. W sali były kamery i troje egzaminatorów. Nie można było niczego mieć na biurku. Wniosek: nie da się ściągać. Po odpowiedzi na wszystkie pytania otrzymałam od razu informację o tym, czy zaliczyłam test, czy nie.

EGZAMIN PRAKTYCZNY
W dniu egzaminu dokupiłam jeszcze 2 godziny jazdy z moją instruktorką. Połowę tego czasu poświęciłam na ćwiczenie jazdy po łuku. Wydawało mi się, że jeśli już z niego wyjadę, to z górką i na mieście jakoś sobie poradzę.

Atmosfera w salce, w której czekałam na swoją kolej, przypominała tę z celi skazańców oczekujących na rychłą egzekucję. Większość kandydatów na kierowców w ciszy i skupieniu wpatrywała się w samochody egzaminacyjne zaparkowane na zewnątrz. Ja wpatrywałam się w książkę: w opanowaniu rosnącego stresu pomagali mi panowie Jonathan Strange i Norrell.

Po egzaminie przechodzi się również przez tę salkę, więc jeśli ktoś wraca po dziesięciu minutach, pozostali od razu się orientują, że oblał na placu.

Udało mi się tego uniknąć, więc mogłam wyjechać w miasto, gdzie natychmiast utknęłam w korku na Nowohuckiej. Podczas jazdy popełniłam kilka błędów i spodziewałam się, że raczej nie zdam, zwłaszcza że z tego stresu już na samym początku nie wykonałam jednego z poleceń egzaminatora (nie skręciłam na skrzyżowaniu), a potem ów pan miał wiele uwag co do mojej techniki jazdy (np. zwrócił mi uwagę, że nie powinnam odrywać ręki od kierownicy, żeby włączyć kierunkowskaz itd.). Na szczęście kluczowe manewry (np. zawracanie na Rondzie Czyżyńskim) poszły mi dobrze i w rezultacie zdałam. Moja instruktorka mówiła mi wprawdzie podczas kursu, że za byle co nie oblewają, ale muszę przyznać, że uwierzyłam w to dopiero po fakcie. 

ODBIÓR PRAWA JAZDY
Zdawałam egzamin 16 maja, a już 25 maja otrzymałam SMS z informacją o możliwości odebrania dokumentu w urzędzie miasta. Status prawa jazdy można również sprawdzać na stronie info-car.pl.

MATERIAŁY
Zapisując się na kurs otrzymałam "Podręcznik kursanta" wydany przez e-kierowca Sp. z o.o. Sp. k., a także dostęp na 90 dni do testów na stronie prawojazdycom.pl. Raczej nie przerobiłam absolutnie wszystkich pytań z tej bazy, ale potem na egzaminie zdecydowana większość nie była dla mnie żadnym zaskoczeniem;).

Niektórzy przygotowują się do egzaminu teoretycznego robiąc tylko testy, ale wydaje mi się, że to kiepski pomysł, bo chyba nie chodzi tylko o to, żeby zaznaczyć właściwą odpowiedź - należałoby jeszcze wiedzieć, dlaczego ta jest prawidłowa. Wiedzę teoretyczną wykorzystuje się również na egzaminie praktycznym i potem na co dzień.

Moim zdaniem koniecznie jest i zapoznanie się z podręcznikiem, i regularne robienie testów, bo trafiają się pytania wzięte nie wiadomo skąd, na które odpowiedzi w podręcznikach nie ma - wiem, bo sprawdzałam jeszcze w pomocach wydanych przez Asgraf, które pożyczyłam od koleżanki. Poza tym niektóre pytania sformułowane są w sposób bardzo podchwytliwy - trzeba robić testy, żeby nauczyć się zauważać te niuanse.

MATERIAŁY DODATKOWE
Fantastyczne pomoce można znaleźć w internecie, przede wszystkim na youtube.com. Wiele szkół nagrywa filmiki instruktażowe pokazujące, jak prawidłowo zachować się na trasie egzaminu. Mnie oczywiście najbardziej zainteresowały materiały z Krakowa, ale oglądałam również nagrania z Wrocławia, a po egzaminie jeszcze z Warszawy. Na końcu wpisu postaram się podać najciekawsze linki.

Nieocenioną pomocą był (i jest!) dla mnie również program "Jedź bezpiecznie" nadawany w TVP Kraków, w którym Marek Dworak sekretarz Wojewódzkiej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego piętnuje niewłaściwe zachowania kierowców i tłumaczy zawiłości krakowskich rond i skrzyżowań. Nowsze odcinki można znaleźć na youtube.com, a na stronie TVP Kraków jest chyba całe archiwum.

Korzystałam również z map Google i opcji Street View, kiedy chciałam przypomnieć sobie oznakowanie pionowe i poziome w jakimś newralgicznym miejscu. Jestem osobą całkowicie pozbawioną wyobraźni przestrzennej, więc początkowo zawracanie np. na węźle Rayskiego było dla mnie kompletnie niezrozumiałe. Rzut oka na zdjęcie satelitarne tego miejsca bardzo mi pomógł.
Nie można jednak zupełnie polegać na tych źródłach, bo zdjęcia satelitarne i Street View nie są przecież stale aktualizowane, pochodzą sprzed kilku lat, kiedy niektóre ulice (np. część Jana Pawła II) wyglądały nieco inaczej.


LINKI - Kraków

LINKI - Inne
Oczywiście nie chodzi o to, żeby uczyć się na pamięć zasad ruchu w tych konkretnych miejscach, dlatego - jak już wspomniałam - dla urozmaicenia oglądałam filmiki z innych miast. Bardzo pouczające są programy wrocławskiej szkoły "Kursant", polecam zwłaszcza te z panem Franciszkiem - instruktor tłumaczy mu wszystko bardzo dokładnie. Ciekawie bywa również w Warszawie, co obrazują filmiki Jacka Zdańskiego

Kiedy w trakcie kursu zrobiłam jakiś głupi błąd i doszłam do wniosku, że jestem beznadziejnym kierującym, instruktorka poleciła mi - chyba w celu dowartościowania - obejrzenie filmików z programu "Nauka Jazdy" z blondynką Asią. Niestety, cudza głupota nie wyleczyła mnie z moich niebezpodstawnych przecież kompleksów, ale przynajmniej trochę się pośmiałam, co również przydało się przed egzaminem.


Życzę powodzenia osobom, które kurs i egzamin mają jeszcze przed sobą, natomiast tym, którzy zdali - może nawet dawno temu - życzę życzliwości i uprzejmości wobec początkujących kierowców.













12 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Dzięki;). Fakt, że zdałam, najbardziej zaskoczył mnie samą:).

      Usuń
  2. Przydatny wpis. Pozdrawiam z Albar :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Elenoir a na ile przydatne były dla Ciebie wskazówki przekazywane przez instruktora? Wielokrotnie spotkałem się z opinią, że instruktorzy za mało praktycznie tłumaczą to gdzie trzeba uważać - a przecież oni dobrze wiedzą gdzie egzaminator może nas "oblać"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo przydatne i bardzo praktyczne. W czasie kursu jeździłam właśnie po tych trasach, na których na ogół zdaje się potem egzamin, zresztą często widywałam egzaminacyjne elki. To właśnie moja instruktorka zwracała mi uwagę na pewne newralgiczne miejsca, dawała też wskazówki co do tego, jak zachowywać się na egzaminie (np. żeby w widoczny dla egzaminatora sposób rozglądać się przed wyjazdem z podporządkowanej ulicy, żeby na łuku choć raz spojrzeć za siebie przez tylną szybę itd.).

      Usuń
    2. Czyli można uznać, że instruktorka z powołania :)

      Usuń
  4. Nie zdawałem prawa jazdy w Krakowie, jednak często jeżdżę po tym mieście, a pomaga mi w tym wynajem aut. Kraków to trudne miasto do jazdy, kierowcy jeżdżą agresywnie i nie boją się używać klaksonu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że każde większe miasto ma swoją specyfikę i swoje szczególne miejsca, które sprawiają problem kierowcom z innych miejscowości, a do których lokalsi już po prostu przywykli.
      Co do trąbienia to się zgadzam. Ja się jeszcze uczę jeździć, wciąż popełniam błędy i kilka razy rzeczywiście słusznie mnie w ten sposób upomniano. Przeważnie jednak trąbią na mnie zupełnie bez sensu. Np. prawie zawsze kiedy wyjeżdżam ze swojego osiedla. Włączam się do ruchu ze strefy zamieszkania i wjeżdżam na jezdnię dwukierunkową, bez wyznaczonych w tym akurat miejscu pasów ruchu, ale na której zmieszczą się obok siebie trzy samochody. Za wyjazdem zaraz po lewej jest przystanek, na którym często stoi autobus (albo dwa), co bardzo utrudnia wypatrzenie, czy z lewej mam wolne. A najgorsze jest to, że kierowcy jadący z lewej przeważnie zdecydowanie zbyt późno sygnalizują skręt w prawo (czyli wjazd na osiedle), więc zakładam, że pojadą prosto i czekam... Z prawej strony za wyjazdem z osiedla jest z kolei przystanek busów, na którym też często stoi samochód zasłaniający stronę prawą. Prawie zawsze zatrzymuję się i rozglądam, ale mimo że trwa to przecież tylko chwilkę, to zaraz ktoś z tyłu na nie trąbi.

      To samo na zielonej strzałce. Zawsze się zatrzymuję, zanim z niej skorzystam. Siłą rzeczy widzę więcej niż kierowcy za mną, ale często trąbią, kiedy mija aż sekunda od zapalenia się strzałki, a ja jeszcze nie ruszam, bo przepuszczam pieszych czy rowerzystów, którzy są na przejściu albo się do niego zbliżają. To oni mają zielone, a nie my.

      Ale zdarzają się też miłe sytuacje, nie wszyscy kierowcy są nieżyczliwi dla początkujących:).

      Usuń
  5. Bardzo praktyczne wskazówki dla przyszłych kierowców. Świetny post!

    OdpowiedzUsuń
  6. Szkoda, że dopiero teraz się natknęłam na ten post, bo już skończyłam kurs i zdałam egzamin w zeszłym tygodniu... Ale na pewno podeślę go komukolwiek znajomemu, który robi prawko, bo fajnie to wszystko opisałaś i pozbierałaś sensownie do kupy. Ja kurs robiłam w Auto Akademii, a zdawałam na Balickiej. O dziwo się nawet jakoś specjalnie nie stresowałam :) Można powiedzieć, że gładko to poszło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wpis jest sprzed ponad roku, więc nie wiem, czy wszystkie zawarte w nim informacje pozostają aktualne. Myślałam o napisaniu podsumowania moich dotychczasowych doświadczeń - skromnych, bo właściwie regularnie jeżdżę dopiero od kwietnia, ale dużo się już nauczyłam i mogłoby się to przydać początkującym:).

      Zazdroszczę spokoju przed egzaminem. Ja się wciąż jeszcze stresuję, kiedy jadę gdzieś daleko po raz pierwszy. Utrzymać koncentrację przez kilka godzin jest naprawdę trudno, zwłaszcza kiedy muszę podróżować sama. W dodatku mam jakiegoś pecha do pogody:(.

      Usuń

"Błogosławieni, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie ubierają tego w słowa". Z drugiej strony lubię meandrujące dyskusje, więc komentarze nie na temat również są tu mile widziane;).