Impresje

piątek, 19 czerwca 2015

Kobieta w literaturze XXVIII

Źródło cytatu: "Niemcewicz od przodu i tyłu" Karola Zbyszewskiego, Zysk i S-ka 2013

  Księżna Izabella, wydana za mąż jako 16-letnia koza, w miarę jak się starzała i przestawała podniecać mężczyzn, podciągała się umysłowo pod wpływem małżonka. Kochała szaleńcze zabawy, ale znosiła i poetów wysławiających jej wdzięki; Kniaźnin smarował odę na jej cześć przynajmniej raz na tydzień.
   Uchodziła za wzorową matkę, istotnie nawet ośmioletnią Zosię czasem widywała. Sama zawsze stękała, że została wychowana w nieuctwie i niedbalstwie przez idiotkę - umieściła więc Zosię pod pieczą panny Petit, chorej, zdziwaczałej staruszki, która właśnie ją, a bodaj i jej babkę, uczyła w dzieciństwie. W bibliofilskich Puławach znaleziono dla Zosi tylko podarty katechizm służący kiedyś jej braciom. Dopiero przypadkiem się dowiedziała, że to nie Pan Bóg zapomniał dopełnić swych dziesięciorga przykazań, ale w jej katechizmie brakuje kartki z pięcioma ostatnimi. Myto ją raz na tydzień - o ile nie zapomniano, bito częściej - o ile metrowie byli w werwie.
 Rezydentów i gości pełne były zawsze Puławy. Dystynkcja i wytworność obowiązywały. Pani Prażmowska na wysokich obcasach, z talią tak w gorsecie ściśniętą, że jedną dłonią można było objąć, a piersi dostawały do nosa; pani Chrzanowska, co się nigdy z białym baranem nie rozstawała, wwodziła go do salonu i spała z nim w jednym łóżku; pani Olędzka znów ukochała gęś - taszczyła ją na wstążce wszędzie ze sobą.
 Użycie różu nie było powszechne; niektóre elegantki nosiły małą szkatułkę z kryształowym gąsiorkiem pełnym wódki, gdy chciały kogoś olśnić, otwierały puzderko, goliły parę solidnych łyków - aż stwierdziły w lusterku od wieka, że policzki się zaczerwieniły. Na głowach kopiaste, obficie przypudrowane peruki, nieraz strojnisia wydłubywała z włosów wesz czy pluskwę, kładła ją wtedy zręcznie na stół i - puk! młoteczkiem z kości słoniowej noszonym na szyi specjalnie dla tej egzekucji. Wolano mieć insekta niż czesać się co dzień.
   Wisła płynęła pod bokiem, w największy upał nikomu nie przychodziło do głowy się wykąpać, wodę uważano za zgubną i wystrzegano się jej starannie. [str. 124-125]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

"Błogosławieni, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie ubierają tego w słowa". Z drugiej strony lubię meandrujące dyskusje, więc komentarze nie na temat również są tu mile widziane;).