Impresje

poniedziałek, 8 kwietnia 2019

Kobieta w literaturze LXIII

Źródło cytatu: "Buntowniczki. Niezwykłe życie Mary Wollstonecraft i jej córki Mary Shelley" Charlotte Gordon, tłum. Paulina Surniak, Wydawnictwo Poznańskie 2019, str. 175-178 


Johann Heinrich Füssli (bardzo bliski znajomy Mary): The Nightmare
W styczniu 1792 do księgarń i bibliotek trafiło Wołanie o prawa kobiety.
   Ktoś, kto zaczyna lekturę tej książki, od razu spotyka Mary [Wollstonecraft - przyp. A.M], która wkracza na scenę i przemawia czysto i wyraźnie. Jest zabawna, bystra i drażliwa - taka zapewne była w rzeczywistości. Wypowiada się przy tym z nieubłaganą logiką, a Wołanie o prawa kobiety jest napisane z talentem i wirtuozerią godną dialogów sokratejskich.
   Podobnie jak w Wołaniu o prawa człowieka, Mary zagrała na emocjach czytelnika, jednocześnie świadomie stawiając się w pozycji filozofki. Oznajmiła, że jej książka jest kluczowa dla przyszłości ludzkości, ponieważ wskazuje na to, jak zły jest obecny stan rzeczy, i przedstawia rozwiązania, które będą korzystne zarówno dla mężczyzn, jak i dla kobiet.
   Tak, dla mężczyzn.
   Od pierwszej do ostatniej strony Mary podkreślała, że wolność kobiet powinna dotyczyć wszystkich. Zresztą napisała Wołanie o prawa kobiety z myślą o wykształconych czytelnikach, którzy znają się na teorii politycznej, czyli, zważywszy, że był to rok 1791, głównie dla mężczyzn. [...] Kim byłby człowiek bez pułapek cywilizacji? - pytała. Jakich praw potrzebujemy, by sobą rządzić? Czy mężczyźni i kobiety różnią się z natury?
   Na to ostatnie pytanie każdy myśliciel płci męskiej odpowiedziałby gromkim "tak" (za wyjątkiem Locke'a, który uważał, że umysły kobiet i mężczyzn są w chwili narodzenia niczym pusta karta, dlatego też szesnastoletnia Mary tak ekscytowała się jego twórczością). Wierzyli, że kobiety są pod każdym względem gorzej rozwinięte. Mężczyźni byli zdolni do samodyscypliny, mieli w sobie skłonność do etycznej prawości i nadzwyczajną umiejętność rozumowania, podczas gdy kobiety kochały luksus, były kapryśne, samolubne, pozbawione pasji (albo czasami zbyt nią przepełnione, w zależności od krytyka), naiwne, podatne na męski urok, zalotne, przebiegłe, niegodne zaufania i dziecinne.
   Mary skwitowała to wszystko stwierdzeniem: "Co za nonsens". Była jednak osamotniona. Mało kto kwestionował, że kobiety są mniej doskonałe. Ogień jest gorący, woda mokra, a kobiety nierozsądne i słabe. Jeszcze bardziej szkodliwe, zdaniem Mary, było zachowanie kobiet, które chełpiły się swoją słabością, wykorzystując ją jako atut. Za ideał kobiecości uchodziła dama, która łatwo mdlała, nie znosiła pająków, bała się burzy, duchów i rabusiów, jadła jak ptaszek, opadała z sił po krótkim spacerze i szlochała na myśl o zsumowaniu kolumny cyfr. [...]
   To nie kobiety są problemem - powiedziała Mary. Problemem jest to, jak mężczyźni chcą je widzieć. Zacytowała tu Rousseau. Nadal podziwiała jego teorie o prawie naturalnym i roli emocji, ale nieodmiennie irytowały ją jego poglądy na temat kobiet. [...]
Uwadze Mary nie umknęło to, jaką ironią był fakt, że wielki wyznawca wolności odmawiał przyznania jej kobietom. Chciała udowodnić mu, że się myli, podobnie jak wcześniej próbowała to zrobić w powieści. Dlaczego kobiety miały podobać się mężczyznom? Czy mężczyźni są bogami? Twierdziła, że degradacja kobiet, która w jego oczach była ideałem, odbijała się negatywnie także na nich samych. Mężowie, ojcowie i bracia, którym dano władzę absolutną, tracą moralność i zostają tyranami. Mężczyźni, którym wolno będzie działać zgodnie z impulsami i których zachowanie nie będzie kontrolowane, staną się nie lepsi niż zwierzęta. Kobiety, które uczy się, że miarą ich wartości jest atrakcyjność w oczach mężczyzn, ograniczą swoje ambicje do zdobycia męskiego uczucia. Aby społeczeństwo mogło się rozwijać, zarówno mężczyźni, jak i kobiety powinni mieć wyższe aspiracje i kierować się rozumem. [...}
Zdaniem Mary największą tragedią było to, że ani mężczyźni, ani kobiety nie widzieli nic złego w tym, jak w ich kulturze postrzega się kobiecość.
  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

"Błogosławieni, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie ubierają tego w słowa". Z drugiej strony lubię meandrujące dyskusje, więc komentarze nie na temat również są tu mile widziane;).