To, że tu nie piszę, nie oznacza, że nie czytam:). Przeciwnie. Po prostu zaczęłam w ubiegłym tygodniu "Kobietę z wydm" Abe Kōbō, żeby się przygotować do dyskusji w
Klubie czytelniczym u Anny. Po 30 stronach tej opresyjnej i depresyjnej lektury byłam tak (czytelniczo) wyczerpana, że musiałam się zrelaksować
"Pieśnią lodu i ognia" George'a R.R. Martina. No, nie całą - tym razem opuściłam tom pierwszy ("Grę o tron"), a potem rozdziały dotyczące Catelyn Stark, bo ta bohaterka działa mi na nerwy.
Fani cyklu na pewno już wiedzą, że April is coming;), tzn. 17 kwietnia w USA (w Polsce 18) HBO wyemituje pilot serialu. Sezon będzie się składał z 10 odcinków, a ja mam nadzieję, że powstaną kolejne.
Co prawda Jon Snow (jedna z moich ulubionych postaci) wygląda ZUPEŁNIE inaczej niż to sobie wyobrażałam, no ale może jakoś to będzie. Zysk i S-ka wznowi, również w kwietniu, "Grę o tron" już z filmową okładką.
Podobno "A Dance with Dragons" ma się wreszcie w tym roku ukazać jakoś latem (po polsku pewnie w przyszłym roku). Oby:).
***
Niedawno
Grupa Publicat zaproponowała mi współpracę, a ja się zgodziłam. Zobaczymy, co z tego wyjdzie. Grupa skupia kilka wydawnictw, m.in Książnicę i Wydawnictwo Dolnośląskie, więc może prześlą mi coś ciekawego od czasu do czasu:). Na początek (oby nie okazał się końcem;)) wybrałam sobie reportaż z Iraku:
"Dobrzy żołnierze" Davida Finkela.
***
Okazuje się, że książki zamówione w
merlin.pl można odebrać w księgarniach PWN (w Krakowie znajduje się ona w samym centrum) i nie ponosi się wtedy kosztu dostawy! I to podobno już od roku! A ja dowiedziałam się o tym dopiero kilka dni temu. Zamówiłam sobie
biografię Flauberta autorstwa Fredericka Browna za całe 10 zł (jest promocja). Mam nadzieję, że warto.
Pewnie nie przeczytam tej książki w najbliższym czasie, bo po własne sięgam na samym końcu. Nawypożyczałam sobie z bibliotek mnóstwo fajnych książek i jakoś nie mogę się za nie zabrać. "Ex libris" Fadiman", "Opętanie" Byatt, "To nie jest kraj dla starych ludzi" McCarthy'ego, "Zła krew" Gortata, "Wielka księga bajek greckich"...
Przy okazji, byłam dziś świadkiem (brak, oczywiście, żeńskiego odpowiednika tego słowa) zabawnej scenki. Pan w średnim wieku przyszedł do wypożyczalni dla młodzieży zapewne w zastępstwie swojej latorośli. Na karteczce miał zapisany tytuł książki, ale chyba niewyraźnie, bo poprosił do "Dumę" Camusa. Bibliotekarz podpowiadał, że chodzi chyba o "Dżumę", ale ów pan wolał się upewnić i dzwonił do dziecka. Ja chowałam się za półkami:). Przypomniał mi się wtedy ten skecz Kabaretu Moralnego Niepokoju: