Impresje

poniedziałek, 18 października 2010

Wyniki ankiety

Od dnia, w którym umieściłam na blogu ankietę na temat tego, czym jest obciach, od mojego P. słyszę kilka razy dziennie, że jestem faszystką:) W tym sensie, że za słuszne uznaję tylko moje poglądy i gardzę ludźmi, którzy mają inne. P. myli się straszliwie: otóż już w wieku 12 lat zdałam sobie sprawę z istnienia różnych równoprawnych punktów widzenia (choć było to dla mnie spory szok). Od tamtej pory prawie wszystko wydaje mi się względne. Zresztą uważam się za osobę tolerancyjną, toteż ludzie o innych niż moje poglądach czy też o innym sposobie bycia nie muszą się mnie obawiać. Może lekko uniosę brew, ale nie pogryzę;).

Przygotowywując tę ankietę, opierałam się na własnych przekonaniach i odczuciach. Chciałam sprawdzić, czy inni myślą podobnie, czy może wręcz przeciwnie.
Znaczenie słowa "obciach" jest raczej płynne. Niektóre z wymienionych w ankiecie zachowań można podciągnąć pod brak kultury osobistej, chamstwo, ignorancję albo zwykły brak gustu. Niemniej jednak w moim odczuciu pozostają one również obciachem. Można się ze mną nie zgodzić:)

Przejdę do wyników, a przy okazji wyjaśnię, co konkretnie miałam na myśli (nie zmieściło się to w formularzy ankiety). Głosowało 27 osób. Przypomnę, że pytanie brzmiało:

Czy ... to obciach?


1. Nietolerancja, rasizm, antysemityzm i inne takie izmy

Tak              20    77%
Nie               3     12%
Nie wiem       3     12%





Głoszenie tego rodzaju poglądów dowodzi z pewnością niewiedzy, ignorancji, ksenofobii, braku empatii i wyobraźni.  Powiedzmy, że parę dekad temu można było zrozumieć (choć nie usprawiedliwić) ich występowanie w odciętym od świata polskim społeczeństwie, ale teraz?
W każdym razie w tym względzie podzielacie na ogół moje zdanie:)


2. Noszenie koszulki z Che Guevarą
Tak              11    44%
Nie                9    36%
Nie wiem        5    20%





Uważam, że jeśli ktoś publicznie obnosi się z jakimiś symbolami albo czyimiś wizerunkami, komunikuje w ten sposób reszcie świata, że w pełni utożsamia się z poglądami głoszonymi przez daną osobę czy organizację oraz z ich działaniami. I tak np. jeśli ktoś nosi krzyżyk na łańcuszku, daje światu do zrozumienia, że jest pobożnym katolikiem; jeśli ma naszywkę Metallici, to chce uchodzić za jej zaprzysięgłego fana; jeśli w święta państwowe wywiesza flagę, daje do zrozumienia, że jest patriotą. Jeśli wkłada koszulkę z wizerunkiem Che Guevary, to jest to równoznaczne z akceptacją wszelkich jego poczynań (a popełnił przecież sporo zbrodni) albo dowodzi po prostu głupoty danej osoby, która bez zastanowienia wkłada wszystko, co jest akurat modne. Jedno i drugie jest godne potępienia, choć nie wszyscy się ze mną zgadzają:)

Myślę, że do rewolucjonistów trzeba zawsze podchodzić z ogromną rezerwą. Zwykle bardziej cenią sobie ideologię niż ludzi.


3. Silne solarium
Tak            25      96%
Nie              1        4%
Nie wiem      0        0%





No, tu sprawa jest prosta: ani to zdrowe, ani estetyczne. Tylko P. zaznaczył "Nie":). W solarium byłam raz, zaciągnęła mnie tam siostra. Dostałam potem jakiejś wysypki, więc mam uraz:) Pozostaję anemicznie blada i chwalę sobie ten stan;) Dlaczego właśnie opalenizna jest modna?


4. Noszenie grubych złotych łańcuszków oraz sygnetów

Tak          24     92%
Nie            2       8%
Nie wiem    0       0%




Moim zdaniem, a i większości z Was również, to jest obciach. Osobiście uważam, że takie obnoszenie się z mało elegancją biżuterią sugeruje poważne kompleksy i zupełny brak gustu.


5. Plakaty z nagimi kobietami (w stylu tych z pism dla mężczyzn)

Tak            14    54%
Nie              8    31%
Nie wiem      4    15%




Ten punkt dodałam po rozmowie z siostrą na temat jej wizyty w urzędzie skarbowym w naszym rodzinnym mieście. Otóż w jednym z pokojów, w którym akurat musiała coś załatwić, pracowało trzech niechlujnie ubranych panów i najwyraźniej to oni wytapetowali sobie całe to pomieszczenie plakatami z tego rodzaju "prasy". 
Kobiece akty mogą być przecież dziełem sztuki, choć raczej się ich nie widuje w gazetach za parę złotych. Np. taki Leopold I Habsburg zamówił sobie u włoskiego malarza Guido Cagnacciego obraz z nagą Kleopatrą i choć nie wiadomo, po co rozebrała się przed śmiercią, ani dlaczego jej służki zrobiły to samo, to jednak obraz trzeba podziwiać (zwłaszcza te ręce).

Śmierć Kleopatry, Guido Cagnacci (źródło: Wikipedia)
Nie lubię wulgarnej pornografii, a jeśli w dodatku ktoś epatuje nią w miejscu publicznym, to to już jest nie tylko obciach, ale i prymitywne chamstwo.


6. Tipsy (z wyjątkiem kilku specjalnych okazji)
Tak           19    73%
Nie             4    15%
Nie wiem     3    12%





Preferuję naturalność i może dlatego uważam tipsy za straszny kicz, szczególnie te długaśne pazury w dzikich kolorach, z kanciastym zakończeniem. Moim zdaniem to wcale ładnie nie wygląda i każe się domyślać, że pod spodem ich właścicielka skrywa niezbyt atrakcyjne paznokcie. Wiadomo, praca lub choroba, a nawet zwykłe sprzątanie, mogą negatywnie wpływać na ich wygląd, ale chyba lepiej zainwestować w kosmetyki pielęgnacyjne, niż wydawać stówkę na tipsy.


7. Nieczytanie książek
Tak           18     69%
Nie            7      27%
Nie wiem    1      4%





Zdania są podzielone, ale większość przychyla się do mojej opinii. Moim zdaniem trzeba popularyzować czytanie i potępiać nieczytanie. Oczywiście nie każda lektura jest tak samo wartościowa (Joanna podała przykład harlequinów), ale jednak na ogół czytelnictwo przynosi pozytywne efekty, podczas gdy jego zanik skutkuje wtórnym analfabetyzmem.


8. Używanie wulgaryzmów (oprócz sytuacji ekstremalnych)
Tak          18     69%
Nie            8     31%
Nie wiem    0     0%





Oczywiście są sytuacje, kiedy szlag nas trafia i trudno sobie nie zakląć, choćby w myślach albo pod nosem, ale na co dzień osoba kulturalna powinna się od tego powstrzymywać. Można kogoś obrażać, nie spadając przy tym poniżej pewnego poziomu.


9. Używanie słów, których znaczenia się nie zna
Tak         23     92%
Nie           1     4%
Nie wiem   1     4%





Nad tym punktem chyba nie muszę się rozwodzić, mogę tylko ubolewać, że wśród polityków, tzw. reprezentantów narodu, to jest plaga.


10. Wyrażanie opinii o sprawach, na których dana osoba się nie zna
Tak         21     84%
Nie          2       8%
Nie wiem  2       8%





Mówienie o czymś, na czym się człowiek nie zna, jest bardzo ryzykowne i kończy się często ośmieszeniem takiej osoby. Np. teorie spiskowe na temat kwietniowej katastrofy świetnie piętnuje autor bloga Dlaczego nie napalm.


11. Mówienie "dzisiej"
Tak           21     81%
Nie            1       4%
Nie wiem    4      15%





Dzisiej, tutej itp. - słyszę to codziennie w radiu, mówią tak i politycy, i naukowcy, i dziennikarze. Czy naprawdę tak trudno zapamiętać poprawną formę tych kilku słów?


12. Ogradzanie domu "cmentarnym", betonowym płotem

Tak          14     54%
Nie           10     38%
Nie wiem    2      8%




Miałam na myśli coś w tym stylu. Przecież to jest okropne i bardzo psuje estetykę posesji, a jednak widuje się to często nawet wokół całkiem ładnych, nowych domków. Bywają tak ogrodzone cmentarze i tylko tam to jeszcze jakoś pasuje. Sporo osób jednak sądzi inaczej.


13. Oglądanie telewizyjnych talk-show, dance-show itd.
Tak            3    12%
Nie            19   73%
Nie wiem    4    15%





No, tutaj zostałam całkowicie przegłosowana:)) 
Unikam oglądania takich programów jak diabeł święconej wody (w ludycznej wersji katolicyzmu). Przecież w tych wszystkich You can dance czy You can sing chodzi tylko o show, a nie o wypromowanie prawdziwych talentów. Wystarczy spojrzeć, kto zasiada w jury i jak się tam komentuje występy uczestników programu (okoliczności zmusiły mnie do obejrzenia dwóch odcinków You can dance). Liczą się kontrowersje i skandal, a nie profesjonalizm. 
Na jednym z portali przeczytałam opis jednego z odcinków Top Model, i zmartwiałam. Uważam, że nikt normalny nie jest w stanie oglądać czegoś tak durnego i poniżającego uczestniczki tego programu, przy czym nie ma znaczenia, że same się tam zgłosiły.
A talk-show w stylu "Rozmów w toku"? Ludzie (którym zapłacono) opowiadają tam o jakichś niestworzonych problemach, w dodatku wszystko jest wyreżyserowane. No ale cóż - widzowie łakną sensacji i kuriozów. Dawniej zaspokajano te potrzeby na jarmarkach i w cyrku, miały one jednak tę wadę, że odbywały się tylko kilka razy w roku. Teraz mamy telewizję, dziesiątki programów, 24 godziny na dobę. Całoroczne igrzyska, w dodatku nie trzeba nawet wstawać z fotela.

14. Jedzenie w kinie
Tak            10     37%
Nie             16     59%
Nie wiem      1     4%





Wynik ankiety mnie zaskoczył:) Zdarza się, że jeśli oglądam film w domu, to podjadam sobie w trakcie, ale w kinie staram się nie zakłócać nikomu seansu i irytuje mnie chrupanie i szelest opakowań. Wydaje mi się, że w mniejszych kinach nie jest to aż tak nagminne, więc jeśli tylko mogę, unikam multipleksów. 
Konsumpcję toleruję tylko podczas maratonów filmowych, ale też raczej między filmami.


15. Ogólnie mówiąc - pozerstwo i lans
Tak           25     93%
Nie            1      4%
Nie wiem    1      4%





Pozerstwo i lans to też pojęcia względne. Dla mnie oznacza to afiszowanie się z poglądami, stylem i gadżetami, które aktualnie uchodzą za modne. Nie dlatego, że się z nimi utożsamiamy, że nam się podobają, ale dlatego, że to jest cool, trendy itd.
Nie lubię takiego udawania. Ludzi powinno się oceniać przede wszystkim po tym, co robią, a nie tylko po tym, jak wyglądają, co mają albo co głoszą. Jeśli ktoś sądzi, że jest fajniejszą osobą, bo ma iPada, no to... 


16. Niesprzątanie po swoim psie i wyprowadzanie go bez kagańca
Tak          17     63%
Nie            7     26%
Nie wiem    4     15%





Większość z Was zgadza się ze mną, ale jednak nie wszyscy. Szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie, jak można usprawiedliwić takie zachowanie właścicieli psów. Karać, karać, karać wysokimi mandatami!


17. Chodzenie w szpilkach, choć się nie potrafi (bardzo zabawne dla osób postronnych)
Tak           21     78%
Nie             3     11%
Nie wiem     3     11%





Chodzenie w szpilkach ma sporo zalet, np. dodaje trochę wzrostu, wysmukla łydkę. Inna rzecz - nie jest to zbyt zdrowe, a przede wszystkim - jest dość trudne. Lepiej już nosić adidasy, niż człapać na dziesięciocentymetrowych obcasach i robić z siebie pośmiewisko. 


18. Umieszczanie w ogródkach plastikowych pseudorzeźb (i np. imitacji wozów drabiniastych)
Tak           16     59%
Nie            6     22%
Nie wiem    5     19%





Większość jest za, ale nie wszyscy. No cóż, to kwestia gustu.
Jakiś miesiąc temu wybrałam się na krótką wycieczkę rowerową za miasto. Kiedy przejeżdżałam przez niewielką wieś, jedna z posesji przyciągnęła moją uwagę. Otóż na słupkach bramy siedziały stosunkowo niewielkie, białe lwy (wyglądały jakby były z gipsu), a w ogródku było kilka stylizowanych na starożytną Grecję donic, w których rosły kwiaty, oraz biała rzeźba pieska. Wszystko to było zgromadzone na stosunkowo niewielkiej powierzchni i wyglądało bardzo groteskowo, ale nie zrobiłam zdjęcia, bo bałam się, że mnie psem poszczują. Mówcie, co chcecie, ale moim zdaniem takie ozdoby to kicz i obciach. Jeśli kogoś nie stać na gustowne dekoracje, niech lepiej posadzi kwiatki. 


19. Uprawianie farmy na facebooku
Tak           5     19%
Nie          16     59%
Nie wiem   6     22%





Znów jestem w mniejszości:) Na temat tego punktu wypowiedziałam się w komentarzu pod poprzednim postem.


20. Zwiedzanie Krakowa w tych koszmarnych "karocach" albo meleksach
Tak           12     44%
Nie           12     44%
Nie wiem    3     11%





Jeśli ktoś nie widział, to "karoce" wyglądają tak. Ich projektant wzorował się chyba na ilustracjach do bajek - o ile w książce o "Kopciuszku" coś takiego jeszcze ujdzie, o tyle na krakowskim Rynku bardzo razi. Wstyd wsiadać. 
A co w ogóle można tak naprawdę zobaczyć siedząc w meleksie? Krakowskie korki naprawdę z bliska. Jeśli ktoś nie lubi zwiedzać, to niech zostanie w domu albo, jeśli już przyjechał, w hotelu. 


21. Zbyt głośne słuchanie muzyki w samochodzie (tak żeby wszyscy w promieniu kilku ulic słyszeli)
Tak           22    81%
Nie            4     15%
Nie wiem    1     4%





Chyba nieprzypadkowo jest to na ogół jakieś prymitywne disco albo taka bardziej dresiarska odmiana rapu czy hip hopu. Tacy ludzie (dlaczego to zawsze są mężczyźni?) chcą się chyba w ten sposób pochwalić jakością głośników albo swoim muzycznym gustem, a wychodzi z tego tylko obciach. A z butów słoma.


22. Czytanie tabloidów
Tak            13     48%
Nie            10     37%
Nie wiem    4     15%





Spodziewałam się, że jednoznacznie potępicie czytanie takich gazet jak "Fakt" czy "Super Express". To papierowe odpowiedniki telewizyjnych talk-show - mało tam rzetelnych informacji, za to sensacji... dziesięć na każdej stronie. Polecam audycję w Tok FM, nadawaną w niedzielne poranki (chyba o godz. 9) - prowadzący Kamil Dąbrowa oraz doktor Jacek Wasilewski (językoznawca) przeglądają tabloidy i drwią z ich treści i stylu.


23. Noszenie psa w torebce
Tak           18     67%
Nie             7     26%
Nie wiem     2     7%





Być jak Paris Hilton. Każdemu wolno marzyć, ale po co przy tej okazji męczyć biedne zwierzątka?


24. Noszenie kozaków latem
Tak           16     59%
Nie             8     30%
Nie wiem     3     11%





Nie mówię, że to nigdy fajnie nie wygląda... przynajmniej na sesjach zdjęciowych z modelkami. Ale w praktyce wydaje się trochę śmieszne, zwłaszcza gdy reszta kreacji jest zupełnie letnia.
Generalnie uważam, że trzeba się ubierać stosownie do pogody na zewnątrz, a nie po prostu kopiować pomysły z wybiegów.


25. Noszenie ciuchów i dodatków z bijącym po oczach logiem producenta
Tak           17      65%
Nie            5       19%
Nie wiem    4       15%





Nie mam nic przeciwko markowym rzeczom, przeciwnie - na ogół są trochę lepszej jakości niż tzw. no name i zwykle wolę zapłacić nieco więcej, żeby nie musieć za parę miesięcy kupować np. nowych butów. Z drugiej strony, bądźmy szczerzy - i ciuchy z bazaru, i ciuchy z modnych galerii handlowych są w ogromnej większości produkowane we wschodniej i południowej Azji, niekiedy jedne i drugie robi ta sama fabryka. Toteż nie wiem, komu wielkie logo producenta może jeszcze zaimponować, skoro na wszystkich metkach i tak widnieje informacja: made in China albo Indonesia.
Kiedyś, na początku lat dziewięćdziesiątych, było oczywiście inaczej - dresik z trzema paskami albo kurtka, której cały tył zajmował napis Adidas, to było coś. 


26. A może chcesz coś dodać?
Postanowiłam dopuścić do głosu również Was; w końcu dziś wszystko musi być interaktywne:). Czas na Wasze uwagi:

Miss Jacobs zasugerowała, że w ankiecie powinnam dodać opcję "To zależy". Może i racja, ale to by chyba trochę rozmywało wyniki. Ja np., jako "relatywistka", wszędzie zaznaczyłabym właśnie tę odpowiedź:).

Snoopy też lubi się czepiać (tak jak ja;)). Wymienił kilka rzeczy. Kursywa oznacza mój komentarz
1. Mówienie "w cudzysłowiu", "poszłem", "tu pisze" itp.
Albo "wziąść". No właśnie... 
2. Robienie sobie zdjęć przy obrazach w muzeum lub w galerii.
No co? Jak się już człowiek raz w życiu wybrał do muzeum, to chce ten wyczyn jakoś upamiętnić:)
3. Kawa w szklance.
Ja akurat piję w kubku, ale nie napadam na pijących kawę ze szklanek. 
4. Tanie wino z supermarketu.
Wydaje mi się, że lepiej już wcale nie pić wina, niż pić takie za kilka złotych. Ale przyznam się: raz (dawno temu, w akademiku) dałam się namówić na wypicie kubka takiego wina z kartonu, to się chyba nazywało Cavalier czy jakoś tak. Nie smakowało jakoś tragicznie, trochę jak kompot:).
5. Krytykowanie stroju i sposobu ubierania się innej osoby.
Czy ja wiem? Wydaje mi się, że niektórzy aż się o to proszą. Natomiast wyrabianie sobie opinii o jakiejś osobie tylko na podstawie jej sposobu ubierania się, to rzeczywiście obciach.
6. Chwalenie się.
To chyba się mieści w pkt, 15: pozerstwo i lans.
7. Bezcelowe wizyty w supermarketach i galeriach handlowych jako sposób na spędzanie wolnego czasu.
Zgadzam się.
8. I wiele innych.
Niestety.

Ramzel uważa, że obciachem jest "twierdzenie, że coś jest obciachowe tylko dlatego, że inni tak uważają, i na odwrót. ;)" 
I nie sposób się z nim nie zgodzić;).

Clevera stwierdziła, że "obciachem może być wszystko, zależy od trendów.:)" 
Ale tylko wtedy, gdy zdefiniujemy obciach jako coś niezgodnego z "obowiązującymi" trendami:).

Ciekawie wypowiedziała się również Lilithin:
"Moim zdaniem jest obciach kontrolowany i obciach niekontrolowany. Jeśli ktoś świadomie korzysta z kiczowatych i obciachowych elementów, czy to stroju, wystroju wnętrz czy muzyki, to nie mam nic przeciwko. Wtedy obciach staje się swego rodzaju narzędziem do wyrażenia siebie. Stosowanie obciachu na przemian z nie-obciachem może być świetną zabawą konwencjami. To już jednak domena ludzi inteligentnych i mających dystans do siebie".

Grzesiek uważa, że obciachowe jest połączenie "Róż & Czerń".
A ja sądzę, że to zależy od odcienia tego różu.

Jeden z anonimowych uczestników ankiety napiętnował z kolei "tlenione włoski".
Wydaje mi się jednak, że to zależy od końcowego efektu tego tlenienia. 


***   ***   ***

Dziękuję wszystkim za udział w zabawie:) Nie ukrywam, że część wyników mnie zaskoczyła, ale też nie oczekiwałam, że wszyscy będą podzielali moje opinie. Warto od czasu do czasu porównać swoje poglądy z zapatrywaniami innych osób. 


Oczywiście nie uzyskaliśmy jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, czym jest obciach, po prostu tego rodzaju odpowiedzi nie ma.

***

No, koniec tego krytykowania i kontestowania. Trochę to męczące:) Ankietę mam już z głowy, więc wkrótce dla odmiany napiszę o jakichś książkach.

12 komentarzy:

  1. Ja skomentuję punkt 16, ponieważ dotyczy mnie. Chodzi o te psy. Zaznaczyłam nie, ponieważ podałaś dwie skrajnie różne rzeczy. Nie stawiałabym w jednym rzędzie pytań o sprzątanie kup po swoim psie i wyprowadzanie go w kagańcu. Moje suczki są akurat małe, jedna kundelka, druga ratlerek. Wyobrażasz sobie ratlerka w kagańcu? No właśnie. Ta druga za to inteligentna bardziej od niektórych ludzi i naprawdę nie będę jej obrażać kagańcem, chociaż pewnie dla niej jakiś by się znalazł.

    Teraz noszenie psa w torebce - ja taką mam. Używam bardzo rzadko, bo moja Fifka woli chodzić na własnych łapkach, ale w lipcu była tak chora, że do weterynarza by nie doszła. Musiałam wsadzić ją do tej obciachowej torebuni i pomaszerować na wizytę. Tak co drugi dzień na zastrzyk. Torebunia ułatwia mi wchodzenie z nią praktycznie wszędzie (restauracje pomijam), więc dlaczego mam jej nie używać? Zresztą - tu przypomnę komentarz Lilithin - ja to robię świadomie i mimo śmiechu dzieci wysoko noszę głowę i moją Fifkę w torebce:) Zaznaczę, że torebunię dla pieska dostałam od rodziny w prezencie z życzeniami dobrej zabawy:)

    Chciałam jeszcze napisać o tym zwiedzaniu w meleksach, bo może ktoś chory nie może chodzić i dlatego korzysta ze środka transportu, a ma takie ostatnie życzenie? Wiesz, ludzie mają różne problemy niewidoczne na pierwszy rzut oka.

    Z posotałymi wynikami nie będę dyskutować, bo sama podsumowałaś - wszystko to rzecz względna, ale z większością się zgadzam.
    To teraz idę zebrać black barry, bo mi dojrzały na FarmVille:)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Właśnie, wszystko jest względne. I tak np. ja się ratlerków raczej nie boję, bo dla osoby dorosłej nie są zbyt groźne. Ale dla małego, kilkuletniego dziecka mogą być. To kwestia proporcji.
    Ty wiesz, że twój pies jest inteligentny i spokojny, ale obcy ludzie nie. Poza tym żaden właściciel czworonoga nie jest w stanie zagwarantować, że pod wpływem jakiegoś zewnętrznego bodźca pies się nie przestraszy i nie zrobi czegoś nieoczekiwanego, np. nie pogryzie przechodnia.
    Kiedy widzę biegnącego w moją stronę psa bez kagańca, zaczynam się bać. Być może Ciebie to nie dotyczy, ale większość właścicieli w ogóle nie bierze tego pod uwagę i zupełnie nie pilnuje swoich psów w miejscach publicznych.

    Nie chodziło mi tu o sytuacje skrajne; wiadomo, że szczeniaczkom nikt kagańca nie będzie zakładał i że chorego psa trzeba jakoś transportować. Miałam na myśli te lalunie, które takie cuda wyczyniają z psami, że nie wiadomo, kto ma więcej kokardek i błyskotek - one czy ich podopieczni.

    To samo odnosi się do meleksów. Naprawdę wiem, że od każdej reguły są wyjątki. Nie wydaje mi się jednak, żeby wszyscy ci turyści korzystali z meleksów, bo tak właśnie chcą spędzić ostatnie chwile swego życia:) Moim zdaniem dla osób chorych byłoby to nawet bardzo niewskazane - przecież dużą część wycieczki spędza się stojąc w korku na pierwszej obwodnicy i wdychając te wszystkie spaliny.


    Obfitych zbiorów życzę;))

    OdpowiedzUsuń
  3. Elenoir, to co zrobiłaś aż się prosi o złamanie punktu 8 (w sensie pozytywnym), a już historia z winem z kartoniku - wywołała we mnie niepohamowaną radość ;-) "Tu pisze" jest już powszechnie dopuszczalną formą, ale to kwestia stylu, który jest nie(zbędny) we wszystkich powyżej poruszanych aspektach.

    OdpowiedzUsuń
  4. Przesadzasz. Strona techniczna była banalnie prosta, a ze skomentowaniem wyników też nie miałam problemów, bo lubię przedstawiać swoje opinie, choć, być może, robię to w sposób nieco zbyt apodyktyczny:)

    Niech sobie to "tu pisze" będzie dopuszczalne, ja tak mówić nie będę:) Kiedyś musiałam się od używania tej formy odzwyczajać, więc teraz nie będę już do niej wracać.

    Słyszałam dziś w radiu ministra Sikorskiego mówiącego "tutej". No cóż.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawe, ciekawe, ale wniosek jeden i stary jak świat... wszystko płynie. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Taaak... niedawno miały nawet miejsce pokazy mody, podczas których modelki nosiły skarpetki do sandałów. Zresztą robili to już rzymscy legioniści i do dziś się o nich uczymy:)
    Jakby się tak zastanowić... to właściwie w noszeniu skarpet do sandałów nie ma niczego złego.

    OdpowiedzUsuń
  7. Wygląda na to, że jednak punkt widzenia zależy od punktu siedzenia;) Osobiście skarpetom i sandałom mówię zdecydowane nie;)
    O ile coś mi nie przeszkadza (np. zapach popcornu w kinie, głośne przeklinanie itp.), to jestem zwolennikiem tolerancji, a niech sobie noszą białe kozaczki latem;) Mnie to bawi. I tu dla zabawy polecam stronkę www.piczon.pl - o obciachach głównie odzieżowych;)
    Co do błędów językowych: powoli normą staje się mówienie "ubrałam sukienkę itp.", podczas gdy ubrać można dziecko, ew. choinkę. Mnie to akurat dobija, ale cóż na to można poradzić. Kiedyś z Wałęsy śmiano się, że mówi "w tym temacie" i co? Dzisiaj to określenie mało kogo razi (mnie - owszem;)).

    OdpowiedzUsuń
  8. Przy dziewczynach z tej strony to nawet ja wyglądam jak arbiter elegantiarum:)).

    Mój P. właśnie tak mówi: "ubieram sweter" itd. Zwracam mu uwagę, ale to nie skutkuje, toteż staram się przechodzić nad tym do porządku dziennego... (kiepsko mi się to udaje;)). Z doświadczenia wiem, że można oduczyć się robienia takich błędów, nawet jeśli popełniało się je przez całe swoje dotychczasowe życie. Ja do dwudziestego roku życia mówiłam np. ja się kompe" (zamiast "kąpię"), "chlape" (zamiast "chlapię") itd., choć pisałam te słowa poprawnie. Po prostu u mnie w domu wszyscy tak właśnie mówili (woj. świętokrzyskie). Obecnie próbuję unikać mówienia "w każdym bądź razie";).

    OdpowiedzUsuń
  9. Piczony są przednie, nieprawdaż?;))))))
    Formy chlapę, łapę (zamiast łapię) itp. zauważyłam właśnie u kilku osób ze świętokrzyskiego, więc zakładam, że to regionalizm. Podobno 'ubieram spodnie' to regionalizm małopolski;)
    Pocieszasz mnie, że pewne nawyki językowe można wyrugować. Moja siostra - o zgrozo;) - od jakiegoś czasu zaczęła mówić właśnie "ubierz spodnie", pewnie nasłuchała się od innych. Tępię to jak mogę;)
    Mnie jest szkoda wyrażenia "w międzyczasie", które jakiś czas temu zostało uznane za niepoprawne, a jest takie wygodne;)

    OdpowiedzUsuń
  10. No to mnie oświeciłaś, bo nie miałam pojęcia, że wyrażenie "w międzyczasie" nie jest poprawne. Używam go notorycznie i chyba raczej nie przestanę;). Czy można je zastąpić jakimś synonimem?
    Można oduczyć się popełniania takich błędów, zwłaszcza gdy stale wytyka je nam osoba, z której opinią się liczymy:).

    OdpowiedzUsuń
  11. Synonim nie przychodzi mi do głowy i dlatego też uważam, że jest b. wygodne;) Poza tym dość krótko mówiło się o niepoprawności, więc może się wycofano z tego pomysłu? Ja używam;)

    OdpowiedzUsuń
  12. No proszę, co znalazłam w sieci:

    wyrażenie „w międzyczasie” krytykowano jako kalkę z niemieckiego, jednak obecnie językoznawcy bronią zasadności jego użycia; za niepoprawne natomiast uważane jest używanie tego wyrażenia w znaczeniu „tymczasem”, „w tym samym czasie”, np. idę do sklepu, a ty w międzyczasie wynieś śmieci, chociaż i to użycie zyskuje akceptację niektórych językoznawców.

    Zatem możemy sobie poużywać;)))))))

    OdpowiedzUsuń

"Błogosławieni, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie ubierają tego w słowa". Z drugiej strony lubię meandrujące dyskusje, więc komentarze nie na temat również są tu mile widziane;).